wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
Arrow
Arrow
Slider
  • 1 Dzień Modlitwy i Postu o Pokój
  • 2 Akcja "Misyjny opatrunek" w Morągu
  • 3 Wielki Post z bł. Alojzym Ligudą SVD
  • 4 Wystawa o o. Marianie Żelazku w poznańskich parafiach
  • 5 Pierwsze w 2018 roku spotkanie WWM "Apollos"
  • 6 Spotkanie przyjaciół misji w Gdyni
  • 7 Czuwanie Rodziny Arnoldowej 2018
  • 8 Europejskie spotkanie ekonomów SVD
  • 9 Rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego o. Mariana Żelazka
  • 10 Uroczystości 100-lecia urodzin o. Mariana Żelazka w Indiach
  • 11 Śp. o. Andrzej Jakubiak SVD
  • 12 1% dla Centrum Migranta
  • Dzień Modlitwy i Postu o Pokój

    AKCJE

    W Demokratycznej Republice Kongo pracuje obecnie 92 werbistów (w tym 24 kleryków i 7 nowicjuszy). Wśród nich jest 5 Polaków.

    Do misji w Sudanie Południowym przynależy obecnie 6 werbistów, w tym 2 Polaków. Niestety, z powodu napiętej sytuacji w kraju, wszyscy przebywają poza Sudanem. Ojcowie Andrzej Dzida SVD i Wojciech Pawłowski SVD przebywają w Egipcie na kursie języka arabskiego.

  • Akcja "Misyjny opatrunek" w Morągu

    POLSKA

    Dzieci ze Szkolnego Koła "Caritas" przy Szkole Podstawowej nr 2 w Morągu włączyły się w akcję "Misyjny opatrunek" przygotowaną i prowadzoną przez Referat Misyjny z Pieniężna.

    Zebrane bandaże, plastry, gazy i inne środki opatrunkowe przekazali bezpośrednio 22 lutego uczniowie klasy II i IIIa, którzy brali udział w wycieczce do Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężne.

    WIĘCEJ
  • Wielki Post z bł. Alojzym Ligudą SVD

    POLSKA

    Pochodzący z Winowa ma Opolszczyźnie diakon Tomasz Kornek proponuje internetowe rozważania wielkopostne oparte na homiliach bł. o. Alojzego Ligudy SVD.

    „Liguda Movie na Wielki Post” to cykl rozważań video, w których autor sięga do słów z wielkopostnych homilii błogosławionego. Publikowane są w każde piątkowe popołudnie.

    WIĘCEJ
  • Wystawa o o. Marianie Żelazku w poznańskich parafiach

    POLSKA

    W poznańskich parafiach gości wystawa poświęcona ojcu Marianowi Żelazkowi SVD, misjonarzowi z Indii i kandydatowi na ołtarze. W tym roku obchodzimy 100. rocznicę jego urodzin.

    Składa się na nią kilkanaście plansz prezentujących życie i działalność o. Mariana, jego drogę życia kapłańskiego i misjonarskiego i posługę wśród trędowatych w indyjskim Puri.

    WIĘCEJ
  • Pierwsze w 2018 roku spotkanie WWM "Apollos"

    POLSKA

    Pierwsze w tym roku spotkanie Werbistowskiego Wolontariatu Misyjnego „Apollos” odbyło się w dniach 16-18 lutego w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie. W duchowym przygotowaniu do posługi w wolontariacie misyjnym wzięło udział blisko 30 osób.

    W sobotę od rana wolontariusze mieli dzień pełen spotkań z misjonarzami. Jednym z nich był o. Krzysztof Łukoszczyk SVD, który opowiedział o swoim doświadczeniu z wieloletniej posługi w Angoli.

    WIĘCEJ
  • Spotkanie przyjaciół misji w Gdyni

    POLSKA

    W niedzielę 18 lutego w kościele Stella Maris u oo. Redemptorystów w Gdyni odbyło się doroczne spotkanie Przyjaciół Misji z rejonu Trójmiasta.

    W spotkaniu zorganizowanym przez Referat Misyjny Księży Werbistów w Pieniężnie wzięło udział ponad 200 osób: krewnych, przyjaciół i dobrodziejów misjonarzy oraz delegacje kilku kół misyjnych.

    WIĘCEJ
  • Czuwanie Rodziny Arnoldowej 2018

    POLSKA

    Znamy już pierwsze szczegóły tegorocznego XI Czuwania Modlitewnego Rodziny Arnoldowej, które tradycyjne odbędzie się na Jasnej Górze w Częstochowie w dniach 6-7 kwietnia.

    Spotkanie, któremu przewodniczyć będzie bp Andrzej Czaja, ordynariusz Diecezji Opolskiej, poświęcone będzie m.in. osobie o. Mariana Żelazka SVD, którego 100. rocznicę urodzin obchodzimy w tym roku.

    WIĘCEJ
  • Europejskie spotkanie ekonomów SVD

    POLSKA

    W dniach 15–17 lutego w wyremontowanej i odnowionej części Domu Misyjnego w Chludowie odbyło się spotkanie ekonomów Europejskiej Podstrefy Wschodniej, do której należą prowincje: Słowacka, Węgierska, Polska oraz Regia Ural.

    Do udziału w spotkaniu zaproszono także Komisję Finansową Polskiej Prowincji Zgromadzenia Słowa Bożego.

    WIĘCEJ
  • Rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego o. Mariana Żelazka

    ŚWIAT

    1 lutego w Puri nad Zatoką Bengalską zakończyły się dwudniowe obchody 100. rocznicy urodzin ojca Mariana Żelazka SVD. Ich ukoronowaniem było formalne ogłoszenie rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego naszego misjonarza.

    Dokonał tego abp John Barwa SVD, ordynariusz diecezji Cuttack-Bhubaneswar. Pod koniec Mszy świętej w Puri w bardzo podniosły sposób poinformował o tym wiernych, którzy przyjęli wiadomość z ogromnym aplauzem.

    WIĘCEJ
  • Uroczystości 100-lecia urodzin o. Mariana Żelazka w Indiach

    ŚWIAT

    10 lutego w Puri w Indiach rozpoczną się uroczystości związane z 100. rocznicą urodzin o. Mariana Żelazka SVD. Wezmą w nich udział goście z całego świata, w tym duża grupa werbistów i świeckich z Polski.

    W ciągu dwóch dni uroczystości odbędą się m.in. w kolonii trędowatych, szkole Beatrix oraz kościele parafialnym w Puri.

    WIĘCEJ
  • Śp. o. Andrzej Jakubiak SVD

    ZMARLI

    9 lutego 2018 roku, w domu swej siostry w Wapienniku k/Częstochowy, zmarł o. Andrzej Jakubiak SVD, podpułkownik rezerwy, kapelan Ordynariatu Polowego.

    Brał udział w misjach pokojowych w Haiti, Bośni i Hercegowinie oraz Afganistanie. Zmarł w 66 roku życia, w 38 roku kapłaństwa i po 43 latach życia zakonnego.

    WIĘCEJ
  • 1% dla Centrum Migranta

    Zachęcamy do wsparcia statutowej działalności Werbistowskiego Centrum Migranta Fu Shenfu z Warszawy poprzez przekazanie 1% należnego podatku za rok 2017.

    Dzięki temu będziemy mogli nadal pomagać migrantom szukającym u nas pomocy.

W DWÓCH SŁOWACH

mzelazek 100rocznica logo1

  • Misjonarz - luty 2018

    Misjonarz - luty 2018

    Tematem przewodnim lutowego numeru miesięcznika "Misjonarz" jest Biblia, będąca źródłem życia Kościoła. „Trzeba więc, aby całe nauczanie kościelne, tak jak sama religia chrześcijańska, żywiło się i kierowało Pismem Świętym - czytamy w konstytucji "Dei Verbum" Soboru Watykańskiego II. WIĘCEJ
  • 1

banner marian zelazek

banner mszewieczyste  
banner marian zelazek
  • 100. rocznica urodzin o. Mariana Żelazka

    POLSKA

    Rok 2018 przebiegał będzie w naszej Prowincji pod znakiem obchodów 100-lecia urodzin o. Mariana Żelazka SVD, misjonarza trędowatych w Indiach.

    Obchody rocznicowe rozpoczną się 20 stycznia w Poznaniu. W ciągu całego roku wiele wydarzeń i przedsięwzięć będzie poświęconych osobie o. Mariana.

    WIĘCEJ
  • Niezwykły kalendarz na Wielki Post 2018

    POLSKA

    "Wielki Post 2018 z werbistami" to rozważania na każdy dzień Wielkiego Postu oraz teksty Ewangelii, które można przeczytać i odsłuchać.

    Kalendarz jest jedyną tego typu pozycją na rynku. Niezaprzeczalnym jego atutem jest tekst Ewangelii z danego dnia czytany przez werbistów pracujących na misjach. 40 fragmentów Ewangelii czyta więc 40 ojców i braci posługujących na wszystkich kontynentach.

    WIĘCEJ
  • Tajemnica Różańca Świętego - ucieczka do Egiptu

    POLSKA

    Werbistowskie Centrum Migranta Fu Shenfu przygotowało broszurkę i różaniec na palec, z pomocą których można modlić się za wszystkich, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów i krajów.

    Proponujemy, aby podczas modlitwy rozważać scenę biblijną, w której Święta Rodzina ucieka przed prześladowaniami do Egiptu.

    WIĘCEJ
  • 1
  • 2
  • 3
Da'wa

Da‘wa − dynamika procesów islamizacyjnych we współczesnej Europie
CZYTELNIA

islmpryr300px

Dzień zgromadzenia w islamie a świętowanie chrześcijańskiej niedzieli
CZYTELNIA

Odnowa w Duchu Świętym narzędziem nowej ewangelizacji
CZYTELNIA

  • Galeria
  • Media
 
image

Obchody 100. roczn. urodzin o. Mariana Żelazka

Oficjalne obchody rocznicowe odbyły się 20 stycznia w Poznaniu (Msza św., sympozjum, koncert chóru) oraz 21 stycznia w Chludowie (Msza św. i spektakl).


image

Tydzień Misyjny 2017

Jak co roku podczas tygodnia misyjnego gościliśmy w wielu miejscach w Polsce, by przekazać ducha misyjnego dzieciom, młodzieży i dorosłym.

WIĘCEJ

O. Ludwik Mzyk pochodził z rodziny górniczej. Jego ojciec Ludwik był sztygarem w kopalni „Prezydent” w Chorzowie. Matka, Franciszka z domu Hadasz, pochodziła z Bytkowa pod Katowicami. Ludwik był piątym dzieckiem spośród dziewięciorga rodzeństwa i urodził się 22 kwietnia 1905 r. Rodzina była szczerze religijna i praktykująca. Ludwik od młodych lat był ministrantem. Interesował się sprawami religii i Kościoła. Podczas misji parafialnych, które głosił misjonarz z Nysy, poczuł powołanie misjonarskie. Wyjawił tę chęć rodzicom, którzy jednak odnieśli się do niej krytycznie. Poparli go dalsi krewni i potem, już razem z rodzicami, starano się o umieszczenie chłopca w Niższym Seminarium Misjonarzy Werbistów u Św. Krzyża w Nysie. Całą sprawę poparł bardzo mu życzliwy ks. prob. Namysło. W Nysie znalazł się 13 września 1918 r. i tam też otrzymał maturę w 1926 r. Podczas wakacji, Ludwik pracował z bratem pod ziemią w kopalni, aby dopomóc matce o śmierci ojca. Zapisał się też do związku "Kwikborn”, którego członkowie dobrowolnie wyrzekli się napojów alkoholowych i palenia papierosów. Do końca życia był tym przyrzeczeniom wierny. Z Nysy, po krótkich wakacjach, pojechał do St. Augustin w Niemczech, aby odbyć nowicjat i przygotować się do złożenia ślubów zakonnych, co nastąpiło w 1928 r.

Pod koniec studiów w 1926 r., za przykładem o. Grignon de Montfort, oddał się całkowicie Najświętszej Maryi Pannie, a dokument podpisał własną krwią. Po skończeniu studiów filozoficznych przełożeni wysłali go na studia teologiczne do Rzymu, mając na uwadze jego zdolności i inne zalety. W tym czasie otrzymał święcenia kapłańskie w Rzymie, w uroczystość Chrystusa Króla 30 października 1932 r. Mszę św. prymicyjną odprawił w uroczystość Wszystkich Świętych, w kaplicy Domu Generalnego w Rzymie. Studia uwieńczył obroną pracy doktorskiej z teologii, 5 lutego 1935 r. na Pontificia Universitas Gregoriana. Czekając na dyplom, pojechał do klasztoru St. Gabriel w Austrii, gdzie przez kilka miesięcy pomagał magistrowi nowicjuszy jako jego socjusz i równocześnie uczył się trudnej sztuki prowadzenia nowicjatu. Latem 1935 r. przyjechał do Chludowa pod Poznaniem, gdzie werbiści w nabytym od Romana Dmowskiego pałacu otwierali swój pierwszy w Polsce nowicjat. O. Ludwik został magistrem nowicjuszy, ucząc się zarazem literackiego języka polskiego.

Opinie nowicjuszy były i są jednozgodne: mieliśmy świętego magistra. Braki w doświadczeniu starał się uzupełniać niezwykłą pokorą, uprzejmością i pracowitością. Świetlana postać O. Magistra była uosobieniem zdrowej ascezy zakonnej... był dość surowy dla innych ale jeszcze surowszy dla siebie. Kroczył świadomie i konsekwentnie do świętości kapłana i misjonarza. Należał do ludzi, którzy promieniują na otoczenie i pozostawiają ślad swojej obecności... w Seminarium był nie tylko naszym przełożonym, ale i wzorem. Pozostały w pamięci jego głęboko ujęte konferencje, pozostały także na piśmie, niestety w stenografii, dziś już nieznanej. Do pokoju O. Magistra wchodzili nowicjusze bez strachu, ale z jakąś wielką czcią i uszanowaniem dla niego. Zawsze zapraszał do wejścia jego łagodny głos: „Ave!”. W jego ustach nie ,było to zwykłe zaproszenie, ale pozdrowienie Niepokalanej i wchodzącego. Widocznie dobrze wywiązywał się z powierzonego sobie zadania, skoro w 1939 r. otrzymał nominację na rektora nowicjatu.

Po wybuchu wojny żegnał prawie wszystkich domowników podlegających ewakuacji na wschód Polski. On sam domu nie opuścił. Po kilku z radością witał powracających, a jego spokój działał optymistycznie na młodych domowników. Warunki pierwszych dni okupacji były jeszcze prawie normalne. Niemcy rzadko zaglądali do klasztoru. Jednak na skutek złowrogich wieści o wysiedlaniu i aresztowaniach, naradzano się, czy kleryków nie rozesłać do domów rodzinnych, ale były już trudności z przemeldowaniem. O. Ludwik różnymi sposobami starał się rozwiązać przyszłość nowicjuszy. Pertraktował z werbistami w Austrii i w Niemczech, z Generalatem w Rzymie o przyjęcie jego podopiecznych. Proponował nawet, aby przenieść nowicjat do Domu w Bruczkowie, gdzie na dużym gospodarstwie rolnym można by pracować na utrzymanie i tak przetrwać. Wstrzymano jednak wszystkim wyjazdy. Coraz częściej stwierdzał, że wychowany i wykształcony w Austrii i w Niemczech, nie znał jednak Niemców w roli okupantów. W bezpośrednim zetknięciu się z wojskiem i z gestapo przegrał. Nie wiedział, że rozmawiając z żołnierzem rozmawia równocześnie z gestapowcem i niezręczne wyrażenie, że woli pertraktować i więcej ufa żołnierzom niż gestapo, zadecydowało o jego przyszłym losie. Wykorzystano to jako pretekst, aby aresztować przełożonego 25 stycznia 1940 r.

  

Męczeństwo

W tym dniu, w samo południe, nadjechały samochody z gestapo i z aresztowanymi księżmi z okolic Poznania i Obornika Wlkp. Domowników zgromadzono w refektarzu, dołączono do nich przybyłych księży i w pewnym momencie w drzwiach ukazał się o. Ludwik blady, ale spokojny i powiedział: Ja muszę z nimi jechać. Mówią, że wrócę, tymczasem waszym przełożonym jest o. Chodzidło... chciał jeszcze coś powiedzieć, ale ktoś szarpnął nim ordynarnie i już go więcej nie widziano. Potem dowiedziano się od księdza, który później przyjechał, jak brutalnie obchodzono się z o. Mzykiem w czasie przymusowego ładowania pakunków na samochód w Poznaniu. Oświadczył on: Ten wasz magister to prawdziwy anioł. Jeszcze poprzedniego dnia o. Mzyk był w Poznaniu, gdzie chciał uzyskać pozwolenie na wyjazd kleryków do rodzin. Niczego jednak nie osiągnął. Po zatrzymaniu, nie można się było dowiedzieć, co się z nim dzieje. Stale zapewniano, że wkrótce powróci, skoro wyjaśnią się pewne sprawy. Tak samo łudzono jego rodzinę, która mieszkając na Śląsku miała szansę osiągnięcia zwolnienia swego krewnego. Jego brat Wilhelm pisze: Nie pomogły żadne interwencje podjęte ze strony Kościoła i moich osobistych, i sióstr. Dwa razy przyniósł ktoś bieliznę. Była pokrwawiona a w niej ukryta mała karteczka z napisem: „Jeszcze żyję, jeśli możecie pomóżcie”.

Krew towarzyszyła mu od dnia aresztowania, gdy w Domu Żołnierza (wtedy siedziba gestapo), zdarto z niego sutannę i strasznie go pobito. Była zima, a on został tylko w poszarpanej koszuli i spodniach. Współwięzień pamięta, że gdy wprowadzano go do celi w VII Forcie w Poznaniu, jeden z więźniów użyczył mu kurtki, którą zostawił stracony więzień. O jego śmierci klasztor dowiedział się dopiero po kilku tygodniach. Nawet przysłany przez O. Generała, dla ratowania Domu i współbraci, o. Wigge, niczego się nie dowiedział, ale odniósł wrażenie, że o. Mzyk już nie żyje.

Wszystkie wiadomości o męczeńskiej śmierci o. Mzyka pochodzą od naocznych świadków z Fortu VII w Poznaniu, gdzie razem z nim przebywali ks. Sylwester Marciniak oraz ks. Franciszek Olejniczak. Ten pierwszy tak pisze: O. Mzyka spotkałem w celi 60. w Forcie VII w Poznaniu dnia 1 lutego 1940 r. Razem z nim było jeszcze 28 więźniów, głównie studenci. Wszyscy odczuwali wielki głód... Do celi wpadali, nierzadko tak za dnia jak i nocą strażnicy i z błahych powodów albo bez żadnego powodu bili więźniów ... O. Mzyk wypełniał wszystkie polecenia bardzo skrupulatnie, ostrzegał przed wszystkim, czym można by „podpaść” i stale, jak to łatwo było zauważyć, modlił się... W Popielec, 7 lutego zgromadzono wszystkich księży w małej celi 69, blisko wschodniej bramy... Porządek dnia był taki sam, jak w innych celach... ale strażnicy starali się nam więcej dokuczyć... ulubionym tematem ks. Olejniczaka były: postać Chrystusa i działalność Ducha Świętego. Gdy chodzi o drugie zagadnienie, znajdował zawsze ożywionego rozmówcę w O. Mzyku... Ulubionym również tematem O. Mzyka była odpowiednia dla młodzieży lektura... Władze obozowe interesowały się szczególnie O. Mzykiem. Któregoś dnia wszedł do celi komendant obozu z innym oficerem. Każdego po kolei pytali o nazwisko i „przestępstwo”. Przy O. Mzyku zatrzymał się i powiedział: „Ach tak, to jest ten twardy nasz przeciwnik”. Po wyjściu oficerów wyjaśnił nam O. Mzyk, że dawał „mocne” odpowiedzi w czasie aresztowania i w śledztwie.. pewnego dnia wywołał O. Mzyka z celi strażnik obozowy Hoffmann i strasznie go pobił na korytarzu...

Dwudziestego lutego po południu wpadł do naszej celi podoficer Dibus - zdaje się, że był to zastępca komendanta - z jakimś szoferem, obydwaj byli pijani, strasznie się awanturowali. Szczególnie jednak bili po twarzy O. Mzyka, a zwłaszcza ów szofer na polecenie Dibusa. Ów dzień 20 lutego miał być również ostatnim dniem O. Mzyka. W nocy owego dnia około godz. 22.00 usłyszeliśmy śpiew Ukraińców. To zły znak ... zwykle zaczynali od celi Ukraińców. Kazali im tylko śpiewać ... odwiedzali poszczególne cele, bijąc, kopiąc więźniów, strzelając przez dziurkę od klucza... potem już w bliższych celach niesamowite krzyki, jęki, wreszcie w celi sąsiedniej brzęk misek, łyżek, śpiew „Kto się w opiekę” (oczywiście na rozkaz) i strzały. Za krótką chwilę doszły do nas słowa: „Jetzt zu den Pfaffen”. Otworzyli drzwi, nie weszli jednak do celi, lecz kazali nam wszystkim wyjść na korytarz z wyjątkiem ks. Olejniczaka. Było ich kilku z Dibusem na czele. Był między nimi i Hoffmann. Stanęliśmy w skarpetkach i ubraniach (bo tak zawsze spaliśmy) na głównym korytarzu naprzeciw naszej celi. Dibus zatrzymał ks. Gałkę. O. Mzyka i mnie, reszcie kazał odejść... kazano nam biec bocznym korytarzem. Gdyśmy biegli obok siebie, O. Mzyk poprosił mnie o rozgrzeszenie. Gdy dobiegliśmy do końca korytarza, z ks. Galą zatrzymaliśmy się przed schodami prowadzącymi na wyższe piętro, natomiast O. Mzyk zaczął wchodzić na stopnie. Wtem rozległ się za nami krzyk strażników, kazano nam stać na miejscu, O. Mzyka ściągnięto ze schodów i zaczęli go bić „za to, że chciał zbiec”. W tej chwili zrobiło się wielkie zamieszanie, z którego trudno zdać sobie sprawę. Pamiętam jednak dokładnie, że ks. Gałka jak i O. Mzyk bardzo krzyczeli i jęczeli. Jakkolwiek nie byłem w tej chwili przy nich, miałem wrażenie, że strasznie ich bito i znęcano się nad nimi. Moje mniemanie potwierdził wygląd ks. Gałki, który był poraniony, posiniony, pokrwawiony, miał podarte spodnie i koszulę.

Bicie O. Mzyka i ks. Gałki trwało długo, chociaż trudno określić czy 15 minut, czy pół godziny. W międzyczasie znalazłem się na głównym korytarzu obok naszej celi, a więc blisko zewnętrznej bramy wschodniej. Do tej oto bramy przyprowadził Dibus. O. Mzyka. Gdy przechodzili obok mnie, musiałem się odwrócić, a więc nie mogłem zobaczyć, jak wyglądał. Kazał stanąć mu przy bramie, a sam cofnął się do podoficera, który wówczas rozmawiał ze mną, pożyczył od niego naboje, a następnie przybliżył się do O. Mzyka i strzelił w głowę z tyłu. Gdy już upadł, strzelił po raz drugi... Ks. Gałce i mnie pozwolono odejść do celi... Za jakieś pół godziny słyszeliśmy, jak zabierano zwłoki O. Mzyka. Po śmierci śp. O. Mzyka mieliśmy przez kilka dni w celi spokój. Mówił nam również jeden z więźniów, sprzątający w komendzie, że widział tam pismo ministra sprawiedliwości, zabraniające bić duchownych.

Niewidomy ks. Olejniczak, który tylko wszystko słyszał, dodał jeszcze jeden szczegół: Dibus wybierając sobie upatrzone ofiary, bił je po twarzy, kopał bez opamiętania... Przy takim inspekcyjnym napadzie został także okrutnie zbity wasz śp. ks. Ludwik. Pragnąc wówczas okrutnie skatowanego brata kapłana oderwać od wewnętrznego udręczenia, zbliżyłem się do niego bełkocąc jakieś słowa pociechy, na co otrzymałem znamienne słowa: „Nie może być uczeń nad Mistrza” Wówczas pochyliłem się przed nim i poprosiłem go o błogosławieństwo, którego mi też chętnie udzielił...”

Współbracia, którzy ocaleli z obozów, napisali: Nieodżałowaną jednak pamięcią cieszy się O. Magister u swoich wychowanków-klerykaów. Na skałach Westerplatty, w kamieniołomach Gusen, był umiłowanym tematem naszych rozmów. Jego braliśmy na świadka naszych ślubów zakonnych, składanych w obozie. Jego wzywaliśmy na czele litanii naszych pomordowanych w obozie współbraci, prosząc za jego pośrednictwem o pomoc z nieba w ciężkim życiu lagrowym.

Beatyfikowany przez Jana Pawła II w grupie 108 Męczenników czasów II wojny światowej, w Warszawie 13 czerwca 1999 r.

 

Audycja radiowa o błogosławionym ojcu Ludwiku Mzyku:

 
 

Dokumentacja archiwalna
Archiwum Fortu VII w Poznaniu.
Archiwum Domu Św. Stanisława Kostki w Chludowie pod Poznaniem.
Archiwum Prowincjalne SVD w St. Gabriel w Mödling pod Wiedniem.
Archiwum w Rzymie - Pontificia Uniwersitas Gregoriana.
Archiwum w Rzymie Generalne, ul. dei Verbiti 1.

Bibliografia
Fr. Marian Żelazek, Kleryk Towarzystwa Sł. Bożego - O. Magister, w: Kalendarz Słowa Bożego 1948, Nakład Wydawnictwa Księży Werbistów Górna Grupa, ss. 51 i 52; Red. Roman Malek SVD, „Materiały i Studia Księży Werbistów”, nr 20, Werbiści w Polsce, Praca zbiorowa, Pieniężno 1982: Zginęli w obozach i na wojnie (Ojciec Ludwik Mzyk), ss. 93 i 94; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży O. Ludwik Mzyk- cichy świadek Chrystusa, w: Zgromadzenie Słowa Bożego, Pieniężno -Nysa 1994, ss.10-14; Verbum Supplementum 26... Bruno Kozieł i Fritz Bomemann, tłumaczenie jako Wspominamy O. Ludwik Mzyk, Magister i Rektor w Chludowie, ss. 123-146.

Akcje Misyjne

  • 1
banner kalendarz biblijny   Animator, Misjonarz - prenumerata 2018

Misjonarze piszą

  • Wielki Post i Sudan Płd. +

    o. Andrzej Dzida SVD, SUDAN PŁD.

    Chciałem się z Wami podzielić dobrą wiadomością iż Stany Zjednoczone przyłączyły się do embarga broni w Sudanie Południowym. Na pewno nie rozwiązuje to sprawy pokoju w tym młodym państwie, ale jest krokiem dającym szansę na poprawę sytuacji w tym kraju.

    CZYTAJ

  • Nieustanna walka z rzadkością... +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    Pokusa zwykle dosięga samej tożsamości ludzkiej osoby. Ludzie wierzący są kuszeni, aby zaniechali chodzenia do kościoła. „Bóg jest wszędzie” – podpowiada chytrze diabeł. Pod pozorem działania na rzecz dobra wspólnego szatan skutecznie wmówił politykom, że niezbędne jest ograniczenie prawa do własności prywatnej.

    CZYTAJ

  • Czas się wypełnił +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Bóg już od samego początku, tuż po odejściu człowieka, szuka przymierza. Tym, którzy są gotowi do współpracy i nawrócenia, pozwala budować arkę. Stwarza przestrzeń ocalenia. Najpierw był Noe, potem Abraham, Naród Wybrany, Mojżesz na Synaju i Dawid. Zawsze to samo.

    CZYTAJ

  • Zielone Świątki bez końca +

    o. Zdzisław Grad SVD, MADAGASKAR

    Pytanie o metodę pierwszej ewangelizacji to nie bagatela. Dzisiaj szukają jej wielcy teologowie i jakoś masowych nawróceń nie widać. Dla mnie było jasne, że pierwszą i ostatnią metodą jest po prostu łaska Ducha Świętego. Jako werbista odziedziczyłem po naszym założycielu św. Arnoldzie Janssenie szczególną cześć do Ducha Świętego.

    CZYTAJ

  • 1
  • Biblia w życiu Kościoła

    Jak Pismo Święte zakorzenić w różnych kulturach? Jak Słowo Boże działa w całkiem odmiennych społecznościach całego świata?(MISJONARZ 1/2018)

    WIĘCEJ

  • Święta Jadwiga i… migranci

    Kościół w Polsce był przez lata Kościołem monoetnicznym. Dlatego parafia, w której spotyka się dziś wiele języków i kultur, może wydawać się czymś nadzwyczajnym.(MISJONARZ 2/2018)

    WIĘCEJ

  • Pielgrzymka nadziei

    Ponad 60 lat konfliktu zbrojnego i walki o władzę zraniło duszę tego narodu. Dlatego każdego dnia w czasie papieskiej pielgrzymki byli obecni przedstawiciele rodzin poszkodowanych w tym konflikcie. (MISJONARZ 2/2018)

    WIĘCEJ

  • Kaplica w Pouth Town

    Ponieważ w Liberii wszystko jest inaczej, więc także budowę domu zaczyna się... od dachu. I tak w styczniu 2017 r. rozpoczęliśmy budowę kaplicy – od dachu.(MISJONARZ 2/2018)

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Werbiści na krańcach świata

  • Rurópolis (BRAZYLIA)

    Rurópolis jest miastem położonym w amazońskiej dżungli, w stanie Pará na północy Brazylii, na skrzyżowaniu autostrady transamazońskiej (Rodovia Transamazônica) z drogą Cuiabá–Santarém.

    Werbiści pracują w Rurópolis od 1994 roku. Mają do obsługi 4 kościoły w mieście oraz 40 kaplic misyjnych w okolicznych wioskach (najdalsza położona jest 96 km od miasta)

    WIĘCEJ
  • 1