wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
Arrow
Arrow
Slider
  • 1 Msze święte za migrantów i uchodźców
  • 2 Spotkanie kleryków europejskiej Strefy Wschodniej
  • 3 13. Zjazd Misyjny Dzieci - Nysa 2017
  • 4 Wszyscy misjonarze bezpieczni, ale straty są ogromne
  • 5 Śluby zakonne w Pieniężnie
  • 6 Jubileusz i odpust w Nysie
  • 7 Indiańskie Światowe Dni Młodzieży
  • 8 Werbiści pracujący na Karaibach bezpieczni
  • 9 Werbiści w Kolumbii
  • 10 Apel o pomoc w odbudowie muzuem
  • Msze święte za migrantów i uchodźców

    POLSKA

    Migracja nie jest zjawiskiem nowym i zatacza coraz szersze kręgi. Problem, pośrednio lub bezpośrednio, dotyczy także Polski. Werbiści, postanawiając wyjść naprzeciw temu wezwaniu, rozpoczynają comiesięczne Msze święte w tej intencji.

    Msze odprawiane będą w werbistowskiej Parafii św. Jadwigi Śląskiej na warszawskim Żeraniu. Na pierwszą zapraszamy 29 września o godz. 19.00.

    WIĘCEJ
  • Spotkanie kleryków europejskiej Strefy Wschodniej

    ŚWIAT

    W dniach 11 -14 września w Nitre na Słowacji odbyło się Międzynarodowe Spotkanie Kleryków Zgromadzenia Słowa Bożego Strefy Wschodniej. Wzięli w nim udział seminarzyści z 6 europejskich prowincji Zgromadzenia.

    Tematem przewodnim spotkania było hasło zbliżającej się XVIII Kapituły Generalnej: „Miłość Chrystusa przynagla nas.” Zakorzenieni w Słowie, włączeni w Jego misję.

    WIĘCEJ
  • 13. Zjazd Misyjny Dzieci - Nysa 2017

    POLSKA

    W sobotę 16 września odbył się w Nysie 13. Zjazd Misyjny Dzieci. Uczestniczyło w nim kilkaset dzieci, głównie z Opolszczyzny i okolicznych województw, ale także z kilku bardziej odległych parafii.

    Jak zwykle nie zabrakło wspólnej Eucharystii, spotkań z misjonarzami w grupach kontynentalnych, śpiewów, zabawy i radości.

    WIĘCEJ
  • Wszyscy misjonarze bezpieczni, ale straty są ogromne

    ŚWIAT

    Pracujący na Karaibach o. Ante Jeroncic SVD, po kilku dniach prób skontaktowania się z Virgin Gorda, potwierdził wczoraj, że o. Jan Pastuszczak SVD jest cały i zdrowy.

    Virgin Gorda, trzecia pod względem wielkości wyspa archipelagu Brytyjskich Wysp Dziewiczych, została jednak doszczętnie zdwastowana przez huragan Irma. Większość budynków zostało zniszczonych lub mocno uszkodzonych, zniknęły prawie wszystkie drzewa.

    WIĘCEJ
  • Śluby zakonne w Pieniężnie

    POLSKA

    7 i 8 września w Misyjnym Seminarium Duchownym w Pieniężnie miała miejsce doroczna uroczystość złożenia ślubów zakonnych przez naszych młodszych współbraci.

    7 września, po odbyciu dorocznych rekolekcji zakonnych, swoje śluby na kolejny rok odnowiło 17 kleryków i braci: 14 z Prowincji Polskiej i 3 z regii Ural.

    WIĘCEJ
  • Jubileusz i odpust w Nysie

    POLSKA

    Wspólnota werbistowska i Parafia Matki Bożej Bolesnej w Nysie obchodzą w tym roku 125. rocznicę powstania domu w Nysie. Termin ten zbiega się z odpustem parafialnym, którego uroczysta kilkudniowa celebracja jest formą właczenia się w jubileusz.

    Główne uroczystości odpustowe zaplanowano na niedzielę, 17 września. Sumie odpustowej o godz. 12.00 przewodniczyć będzie bp Paweł Stobrawa, biskup pomocniczy Diecezji Opolskiej.

    WIĘCEJ
  • Indiańskie Światowe Dni Młodzieży

    ŚWIAT

    Konferencja Episkopatu Panamy podjęła decyzję o zorganizowaniu Indiańskich Światowych Dni Młodzieży, które odbędą się równolegle z głównymi spotkaniami ŚDM 2019 w diecezjach. Ten pomysł spotkał się w Panamie z wielkim entuzjazmem i radością.

    Zapewne spotkanie to będzie wyjątkowym wydarzeniem, które pozwoli młodym Indianom z różnych części świata podzielić się nie tylko swoją kulturą, zwyczajami czy tradycjami, ale przede wszystkim wiarą w Boga obecnego w dziejach narodów i historii życia każdego człowieka - pisze o. Józef Gwóźdź SVD, misjonarz w Bocas del Toro w Panamie dla serwsiu misyjne.pl.

    WIĘCEJ
  • Werbiści pracujący na Karaibach bezpieczni

    ŚWIAT

    Jak dowiadujemy się z mediów, Karaiby bardzo ucierpiały w wyniku uderzenia huraganu Irma. Wiatr wiał tam z prędkością prawie 300 km/h.

    Prowincja Chicago, do której należą karaibskie wyspy donosi, że udało się skontaktować z większością pracujących tam werbistów. Wygląda na to, że są bezpieczni. Niestety na dziś nie ma jeszcze żadnej wiadomości z Virgin Gorda, gdzie pracuje o. Jan Pastuszczak SVD z Polsk

    WIĘCEJ
  • Werbiści w Kolumbii

    ŚWIAT

    Z okazji rozpoczynającej się dziś podróży apostolskiej papieża Franciszka do Kolumbii przedstawiamy kilka informacji o pracy werbistów w tym południwoamerykańskim kraju.

    Werbiści w Kolumbii mają 15 wspólnot (parafii i domów), w których pracuje 46 misjonarzy z 11 narodowości. Wśród nich jest 4 Polaków. Do Prowincji Kolumbijskiej należy także Wenezuela, w której pracuje 5 werbistów, w tym 1 misjonarz z Polski.

    WIĘCEJ
  • Apel o pomoc w odbudowie muzuem

    POLSKA

    W związku z przeprowadzonym remontem Domu Misyjnego św. Stanisława Kostki w Chludowie zaistniała konieczność znalezienia nowych pomieszczeń na funkcjonujące w domu Muzeum Misyjne.

    W tym celu postanowiono zaadaptować pomieszczenia w starych budynkach gospodarczych i znajdujący się przy nich plac. Dlatego prosimy o wsparcie - każda złotówka będzie dla nas na wagę złota.

    WIĘCEJ

W DWÓCH SŁOWACH

  • 125 lat werbistów w Togo

    125 lat werbistów w Togo

    27 sierpnia minęło dokładnie 125 lat od przybycia pierwszych werbistów do Togo. Byli oni założycielami struktur Kościoła Katolickiego w tym WIĘCEJ
  • Przyjaciele Werbistów z Zimbabwe

    Przyjaciele Werbistów z Zimbabwe

    W Zimbabwe w południowej Afryce oficjalnie rozpoczął działalność ruch Przyjaciół Werbistów (SVD Friends). Jego głównym celem jest aktywne uczestnictwo w WIĘCEJ
  • 1

banner marian zelazek

banner mszewieczyste  
banner marian zelazek
  • Rowerem przez Afrykę - wystawa w muzeum

    POLSKA

    Muzeum Misyjno-Etnograficzne w Pieniężnie włączyło się w organizację kolejnej wystawy. Tym razem eksponaty pieniężnieńskiej placówki ubogaciły wystawę zatytułowaną "Rowerem przez Afrykę. Wyprawa Kazimierza Nowaka 1931-1936" udostępnioną w Muzeum Historyczno-Etnograficznym w Chojnicach.

    WIĘCEJ
  • Przygotowania do ŚDM 2019 w Panamie

    ŚWIAT

    O. Józef Gwóźdź SVD, misjonarz w Panamie, zamieścił na swojej stronie internetowej relację z przygotowań kraju do Światowych Dni Młodzieży w 2019 roku.Fakt, że Panama, która liczy tylko ok 4 mln mieszkańców ma przyjąć w gościnę ok 2 mln pielgrzymów, jest ogromnym wyzwaniem tak dla Kościoła Katolickiego, jako bezpośredniego organizatora, jak i całego państwa.

    WIĘCEJ
  • Wystawa o redukcjach jezuickich

    8 lipca 2017 roku w Muzeum Misyjno-Etnograficznym Księży Werbistów w Pieniężnie została otwarta wystawa czasowa pod tytułem „Redukcje jezuickie”.

    Otwarcia wystawy dokonali o. Adam Michałek SVD, prorektor Misyjnego Seminarium Duchownego Księży Werbistów w Pieniężnie oraz o. Józef Maciołek SVD, prowincjał Nowogwinejskiej Prowincji SVD.

    WIĘCEJ
  • 1
  • 2
  • 3
church 233564 pixabay 300px

Religia w państwie demokratycznym
CZYTELNIA

marriagecongo

Inkulturacja sakramentu małżeństwa u ludu Jansi w Dem. Rep. Konga
CZYTELNIA

papiez2017 05824

Misyjne impulsy Papieża Franciszka
CZYTELNIA

  • Galeria
  • Media
 
image

Misyjne Święto Młodych 2017

Tegoroczne Misyjne Święto Młodych odbyło się w dniach 30 czerwca - 2 lipca w Nysie. Gościliśmy m.in. rappera Arkadio i zespół Anastasis.


image

Zjazd misjonarzy i misjonarek 2017

Zjazd misjonarzy i misjonarek przebywających na urlopie w Polsce odbył się w dniach 6-9 lipca 2017 roku w Pieniężnie.

WIĘCEJ

O. Alojzy Liguda urodził się 23 stycznia 1898 r. w wiosce Winów na Opolszczyźnie, w rodzinie Wojciecha i Rozalii z d. Przybyła, jako ostatni z siedmiorga dzieci. W atmosferze szczerze religijnej i serdecznej uczył się Alojzy od matki skromności i cichego wypełniania codziennych obowiązków; od ojca pilności w pracy, aktywności w życiu parafialnym - był on stałym organizatorem i przewodnikiem pieszych pielgrzymek do Wambierzyc i na Górę Św. Anny. W szkole podstawowej, którą rozpoczął już w szóstym roku życia, wyróżniał się Alojzy bystrością i pilnością oraz najlepszymi stopniami. Wychowany w takiej atmosferze, w bliskości Kościoła, zapragnął oddać się na jego służbę. Z czasopism religijnych dowiadywał się o krajach misyjnych, pociągały go dalekie Chiny, Afryka... Mając 15 lat został przyjęty do Niższego Seminarium Misyjnego Misjonarzy Werbistów w Nysie, w Domu Św. Krzyża. Naukę przerwała mu wojna. W 1917 r. został wciągnięty do wojska i jako artylerzysta dostał się na front francuski. W żołnierskim życiu nie stracił niczego ze swych przekonań wyniesionych z domu i seminarium. Po zakończeniu wojny zdał maturę i w 1920 r. wstąpił do nowicjatu w St. Gabriel w Mödling pod Wiedniem, gdzie werbiści posiadali Dom centralny. W czasie odbywania nowicjatu wybuchło Powstanie Śląskie. Bardzo mocno je przeżywał, zwłaszcza na skutek listów pisanych przez ojca prześladowanego za to, że opowiadał się za Polską.

Po nowicjacie został wysłany na praktykę do Pieniężna, gdzie w niższym seminarium uczył języka łacińskiego i matematyki. Na dalsze studia pojechał znów do St. Gabriel, gdzie przede wszystkim polubił dogmatykę i historię Kościoła, ale i z innych przedmiotów miał stopnie bardzo dobre. Święcenia kapłańskie otrzymał 26 maja 1927 r., swoją pierwszą Mszę św. odprawił w St. Gabriel. Marzeniem jego była praca na misjach w Chinach lub na Nowej Gwinei. Skierowanie otrzymał jednak do Polskiej Prowincji. Przyjął je z radością i jesienią 1928 r. przyjechał do Polski. Tymczasowo zatrzymał się w Domu Prowincjalnym w Górnej Grupie, gdyż przełożeni przeznaczyli go na dalsze studia, istniała bowiem wielka potrzeba kwalifikowanych nauczycieli. Po zdaniu dodatkowych egzaminów do polskiej matury o. Liguda wstąpił na wydział filologii polskiej Uniwersytetu Poznańskiego i w 1934 r. uzyskał dyplom na podstawie pracy magisterskiej „Gall-Anonim jako literat”. W Poznaniu pracował równocześnie jako kapelan i katecheta w szkole sióstr urszulanek przy ul. Spornej. W nauczaniu i w egzortach, prowadzonych co tydzień dla dziewcząt, starał się wprowadzać w życie nową encyklikę Piusa XI O chrześcijańskim wychowaniu.

Opuszczając Poznań, za namową sióstr i uczennic, zebrał wygłoszone egzorty i wydał je w zbiorze pt. Audi filia, aby im przypomnieć nie tylko lata szkolne, ale i dawniejsze ideały i ożywić je nową myślą religijną. Książka została bardzo życzliwie przyjęta przez młodzież i duszpasterzy. Nalegania młodzieży i księży skłoniły o. Ligudę do wydania następnych egzort pt. Naprzód i wyżej. Książka ta zdobyła również duże uznanie. On sam przyznał: Ach, jak wdzięczny jestem Boskiej Opatrzności! Pozwoliła mi wglądnąć w świat dotychczas zupełnie mi nie znany, w świat duszy dziewczęcej. Oba zbiory egzort stanowią bardzo wnikliwą refleksję o. Ligudy nad słowami Pisma św.: „Si scires donum Dei!” odnośnie do kobiety i jej zadań. O. Liguda wydał jeszcze jedną książkę pt. Chleb i sól, zawierającą czytania homiletyczne na każdą niedzielę roku. Ujawniła się w niej najpełniej osobowość o. Ligudy. Nawiązując do słów Pana Jezusa: „wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat” - napisał: potrzeba tylko, bym sobie słowa Jego w porę przypomniał i nimi się pokrzepiał. Zachowają mię one od smutku, uchronią od rozpaczy. Będę głowę wysoko nosił mimo niepowodzeń i upokorzeń. Można mię podle traktować, ale nie upodlić! Rewolucje mogą znieść wszystkie moje dyplomy i tytuły -synostwa Bożego nikt mi nie wydrze. Niech gniję w lochach, niech marznę na Sołówkach, zawsze będę powtarzał arcypiękne „Exivi a Patre”, zawsze też Bóg będzie moim Ojcem. Potem w obozach z takiej postawy rodził się jego optymizm, radość, wytrwałość, nadzieja... bo zawsze czuł się dzieckiem Bożym w najgorszych sytuacjach.

Po przyjeździe do Górnej Grupy o. Liguda został nauczycielem języka polskiego, a w niższych klasach historii. W niedziele i święta dojeżdżał z posługą kapłańską do jednostki wojskowej w Grupie, a wolne dni od nauki oraz wakacje często poświęcał na udzielanie rekolekcji zamkniętych i parafialnych.

W czerwcu 1939 r. o. Ligudzie powierzono urząd rektora w Górnej Grupie. Wybuchła wojna. Okupant zamienił klasztor na obóz zbiorczy dla domowników i przywiezionych 28 października około 80. księży i kleryków z diec. chełmińskiej, włocławskiej i gnieźnieńskiej. Ks. Malak w książce Klechy w obozach pisze: Przyjmuje nas Ks. Rektor Liguda. Potężna jego postać w sutannie, dzielnie, odważnie i z pewnością siebie krąży między esesmanami. To dodaje otuchy. W następnych dniach i tygodniach dodawał otuchy przez wielką życzliwość i właściwy sobie humor. Chętnie go widziano, bo mówił jak prorok, rozgrzewał jak słońce, szedł przez salę jak anioł pokoju z dobrym słowem na ustach. Liczono się z tym, że księża zostaną wypuszczeni na wolność. Tymczasem 11 listopada nadjechał autobus i wywieziono 15 księży i dwu kleryków z diec. włocławskiej. Nie pomogła interwencja o. Ligudy. Wywiezieni zostali zastrzeleni w lesie na poligonie wojskowym Grupy. Przygnębionych księży i współbraci o. Liguda umiał w sobie właściwy sposób, pocieszyć i wlać na nowo nadzieję. Zdawał sobie jednak sprawę z groźnej sytuacji. Charakterystyczny jest obrazek, który na Boże Narodzenie wysłał do rodziny. Na przedzie idzie Chrystus niosąc krzyż, a za nim idą księża - wszyscy z krzyżami.

 

Męczeństwo

5 lutego 1940 r. wywieziono internowanych do Nowego Portu w Gdańsku, filii obozu w Stutthofie. W warunkach głodu, brudu, ciężkiej pracy i bicia o. Liguda i tu szybko stał się „dobrym aniołem”. W dużej mierze jego zasługą było potajemne zorganizowanie Mszy św. w Wielki Czwartek i rozdanie Komunii św., która dla wielu była wiatykiem. W początkach kwietnia o. Liguda z częścią więźniów został przetransportowany do obozu w Grenzdorfie, a następnie do Sachsenhausen przez Stutthof. Uważano, że dotychczasowy czyściec został zamieniony na piekło. Los dla o. Ligudy okazał się jednak łaskawszy. Dzięki doskonałej znajomości języka niemieckiego przydzielono go do obsługi izby oraz do uczenia języka niemieckiego. Jeden „z uczniów” opisuje taką lekcję: Rozpoczynało się od rozstawienia stróżów przy oknach, aby ostrzec przed zbliżaniem się SS-manów. Tymczasem o. Liguda opowiada dowcipy, których posiadał niewyczerpane zapasy, czasami miał referat na różne tematy, albo też ktoś z księży dzielił się swoją wiedzą z innymi. I o. Ligudę spotykały czasami udręki ze strony władz obozowych. Pamiętam jak dziś - powiada jeden z towarzyszy niedoli - jak o. Liguda drżał jeszcze po otrzymaniu dziesięciu razów żelaznym prętem za to, że na chwilę przystanął w czasie pracy.

Wydawało się, że w pewnym momencie o. Liguda zostanie zwolniony, bo zawezwano go do lekarza, co było często znakiem wolności. Przewieziono go jednak do Dachau 14 grudnia 1940 r., gdzie otrzymał numer 22604. Dopiero po wojnie okazało się, że rzeczywiście o. Liguda mógł być zwolniony. Starał się o to Generalat SVD przez nuncjaturę w Berlinie, starała się rodzina. Z odpowiedzi gestapo wynika, że nie może być zwolniony, bo Ks. Liguda sam oświadczył, że jest Polakiem i w przyszłości chce pracować w Polsce. Gestapo dodało jeszcze, że jako należący do inteligencji polskiej musi być na czas wojny odizolowany od społeczeństwa. Mimo to istniały obiektywne warunki do zwolnienia. Rodzina miała obywatelstwo niemieckie, on sam był żołnierzem armii pruskiej. Bracia zginęli na froncie w I wojnie światowej.

Wstawiał się za nim pastor ewangelicki z Górnej Grupy, gdyż o. Liguda obronił jego rodzinę i diakonisę przed gniewem wzburzonych ludzi po napaści Niemiec na Polskę. Tenże pastor już raz obronił o. Ligudę, gdy jako zakładnikowi, groziło mu rozstrzelanie. Jednak nie zmienił on swych przekonań nawet za cenę wolności. W Dachau wśród innych szykan wykańczały księży wielogodzinne marsze po placu i śpiewanie aż do obrzydzenia obozowych piosenek. Te marsze czasami prowadził o. Liguda. Opowiada naoczny świadek, że dbał on wtedy, aby zniknąć z oczu blokowych i obozowych. Niby ćwiczył śpiew, objaśniał teksty, a w rzeczywistości zabawiał żartami przygnębionych więźniów.

W styczniu 1941 r. część obozu opanowała epidemia świerzbu. Chorych stłoczono w osobnym baraku, gdzie na 400 miejscach przebywało 1000 osób. Mieli do dyspozycji tylko sienniki, koce i cienką bieliznę. Był mróz, okna stale otwarte w ciągu dnia, głód wykańczał ludzi. Straszną beznadziejność ożywiał znów o. Liguda swoimi opowiadaniami - „on nie pozwolił się załamać”. Choć trupy wynoszono codziennie, podtrzymywał resztki nadziei. Po powrocie na swój blok został przydzielony do ciężkiego komanda transportowego na plantażach. Bezpośrednim przełożonym był Rogler, jeden z najokrutniejszych kapo. Dawał najcięższe prace, nie uznawał żadnego spoczynku nawet na chwilę. Silny organizm o. Ligudy wycieńczony przez pobyt na kuracji odświerzbiającej zaczął słabnąć. Na nieszczęście podczas pracy w szopie, pewien Rosjanin zapalił papierosa, co było wielkim przestępstwem. Co się dalej stało cytuję za autentycznym opisem: Niespodziewanie wpadł Rogler. Papierosa wygaszono, ale dym został. Do o. Ligudy zwrócił się kapo z zapytaniem: „Kto palił?” Sytuacja wytworzyła się napięta. Powiedzieć: „ja nie” znaczyłoby zdradzić innych. Pozostało więc wziąć całą winę na siebie. „Ja paliłem” - odpowiada o. Liguda. Wściekły kapo zabrał go do swego pokoju. Opuchła twarz, siniec pod lewym okiem były dowodami wymierzonej kary. Z kolei zmęczony oprawca przeprowadził rewizję ubrania. Papierosa nigdzie nie było. „Gdzie masz papierosa?” - pyta. „Nie posiadam żadnego”- pada odpowiedź. Jesteś klechą i kłamiesz? przecież sam się przyznałeś. Paliłem, ale nie dziś. Dopiero przyznanie się właściwego winowajcy zakończyło tortury, zadawane przez, już zmęczonego bandytę, ale o. Ligudę zapamiętał sobie.

Następstwem maltretowania i poprzedniego wycieńczenia były objawy gruźlicy. Zabrano go do szpitala. Warunki były tu lepsze, otrzymywał także paczki od rodziców i dobrodziejów i szybko wrócił do zdrowia. Niestety, wtedy nagle dołączono go do inwalidów, co równało się wyrokowi śmierci. Był tego świadomy, o czym świadczy jego ostatni list pisany miesiąc przed śmiercią. Matka wkrótce ukończy 84 lata. Jak mocno życzę jej długiego wieku, tak nie chciałbym, by przeżyła swego najmłodszego syna, bo to byłoby dla niej tragedią rzeczywiście. Ja osobiście noszę się często z myślą, że wkrótce wrócę do domu mego Ojca i do moich braci. Może jednak Opatrzność poprowadzi mnie przez wiele niebezpieczeństw, żeby mnie uczynić duchowo dojrzalszym i bogatszym... W drodze na śmierć powiedział do spotkanego pisarza obozowego: Gdy dowiecie się, że nie żyję, wiedzcie, że zamordowali zdrowego człowieka. Według relacji jednego z sanitariuszy całą grupę do 10 osób w bestialski sposób utopiono. Krążyła jednak na terenie obozu uporczywa wiadomość, że na osobistą interwencję blokowego 29, cięto z żywego ciała zdrowego o. Ligudy pasy skóry, zanim go utopiono. Miała to być zemsta kapo za zwrócenie mu przez o. Ligudę uwagi, że niesprawiedliwie wydziela porcje żywności i krzywdzi pacjentów. Wściekły kapo w ostatniej chwili wpisał na listę „inwalidów” o. Ligudę, człowieka, który stanął w obronie umierających z głodu. Śmierć musiała być straszna, skoro kapo rewiru, biorąc udział w tej egzekucji, wyznał znajomym, że czegoś podobnego nie chciałby więcej robić. O. Liguda zakończył męczeńskie życie w nocy z 8 na 9 grudnia 1942 r. w święto Niepokalanej, której był wielkim czcicielem. Matkę skazańca zawiadomiono: „Syn Pani, Alojzy Liguda, ur. 23 stycznia 1898 r. zmarł dnia 8 grudnia 1942 r. w tutejszym szpitalu na skutek gruźlicy płuc”. Staruszkę okłamano, bo śmierć nie była wynikiem choroby, lecz okrucieństwa.

W pamięci towarzyszy męczeńskich lat, o. Alojzy Liguda pozostał jako opatrznościowy człowiek. Dużo dobrego robił dla księży, bo był przeznaczony do obsługi izbowej, szczególnie dla najbardziej potrzebujących, starych, chorych... upominał się za nami... to jest święty człowiek... Był prawdziwym apostołem humoru i optymizmu. Kiedyś napisał: Spełniamy swoje obowiązki jako obywatele teraźniejszości. W warunkach obozowych starał się te obowiązki kapłańskie spełniać także względem tych, którzy go prześladowali. Nie usuwał się od prowokacyjnych nagabywań ateistów, komunistów, kapo, nawet komendanta, ale podejmował ich „dysputy biblijne” wyśmiewające religię i stan kapłański. Całą swą postawą nienaganną, wyższością duchową i intelektualną zamykał usta niejednemu ateiście. Naturalnie sprawą honoru było pozbycie się tego „butnego klechy”. Miał dane, że od początku one go wyniosły na naszego opiekuna, przewodnika. Księża do niego garnęli się. W Dachau o. Liguda przejmuje nad nami przewodnictwo... To jest święty człowiek! Po prostu był on dla mnie symbolem bezpieczeństwa, twierdzą, zawsze spokojny, zawsze równy, zawsze pogodny, zawsze cicho uśmiechnięty, zawsze prawy człowiek... Zamiast nas, Niemcy tłukli go za to, że był klechą, ale i szanowali. Bo on mówił do nich rzeczowo, a nas nigdy nie zaniedbywał dla własnej korzyści. Kiedy stał się porządkowym naszej izby i dzielił chleb, nasze zgłodniałe oczy widziały, że jest to człowiek prawy, uczciwy, kapłan według Bożego Serca. Poprzez lata obozowe nie zawsze byliśmy razem, ale spotykałem się z nim i zawsze był dla mnie oparciem moralnym, zawsze ojcowski, zawsze święty. Gdy na wieczornym apelu jego numer był wyznaczony na stawienie się do transportu rano, tego wieczoru poszedłem do niego, płakałem żegnając się z nim, a on stał przede mną pogodny, spokojny, zapatrzony w inną rzeczywistość, powtarzając „Bóg wie wszystko”.

Beatyfikowany przez Jana Pawła II w grupie 108 Męczenników czasów II wojny światowej, w Warszawie 13 czerwca 1999 r.

  

Audycja radiowa o błogosławionym ojcu Alojzym Ligudzie:

 
 

Dokumentacja archiwalna
Archiwum Polskiej Prowincji SVD w Pieniężnie, Teczki - O. Alojzy Liguda.

Archiwum Prowincjalne SVD w St. Gabriel w Mödling, Austria, Dokumenty dotyczące: Alojzy Liguda.

Bibliografia
Lut (pseudonim), O. Alojzy Liguda, „Jubileuszowy Kalendarz Słowa Bożego 1949-1925”. Wyd. Księży Misjonarzy Słowa Bożego, ss. 66-68; Józef Seyda ks. SVD, Śp. ks. Alojzy Liguda, werbista, „Gość Niedzielny”, Rok XXXIV, Katowice 31.I.1965 r., ss. 28-29; O. Józef Arlik SVD, Liguda Alojzy werbista (1898-1942), w: Słownik Polskich Teologów Katolickich 1918-1981, kp 6 ATK, Warszawa 1983, ss. 330-331; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży O. Alojzy Liguda, w: Zgromadzenie Słowa Bożego (Misjonarze Werbiści), Nasi Misjonarze Męczennicy - Słudzy Boży. Pieniężno - Nysa 1994, ss. 22-26; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży O. Alojzy Liguda SVD, w: „Głos Katolicki. Tygodnik Polskiej Emigracji”, Francja, Belgia, nr 20 (1690). Rok XXXVII, 28.V.1995, s.5; Verbum Supplementum 26... von Bruno Kozieł und Fritz Bomemann, Romae 1972, ss. 253-257. W książce tej przetłumaczonej na jęz. polski przez ks. Brunona Kozieła pt. Wspominamy, O. Liguda wymieniony jest na ss. 168-171. Tłumaczenie Pieniężno 1994. W: „Materiały i Studia Księży Werbistów” nr 36.

Akcje Misyjne

  • 1
banner ssps   banner kalendarz biblijny

Misjonarze piszą

  • 22... +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Od lutego 2017 roku każdy kolejny 22. dzień miesiąca to czas, kiedy budujemy „most modlitewny” łączący Polaków oraz Panamczyków, którzy są gospodarzami 34. Światowych Dni Młodzieży.

    CZYTAJ

  • Paradoks krzyża +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    Tajemnica krzyża – Bóg umiera po to, aby zbawić człowieka – zawiera w sobie pozorny paradoks dotyczący pojęcia zysku i straty. Śmierć na krzyżu – to, co dla jednych jest znakiem przegranej i końca wszystkiego, dla innych jest znakiem triumfu i początkiem nowego życia.

    CZYTAJ

  • Wielki Tydzień w Tafeto +

    o. Wojciech Niścigorski SVD, PNG

    Przed Mszą św. w Wielki Czwartek ogłaszam naszej starszyźnie parafialnej aby wyznaczała też kobiety, młodzież i dzieci ale jakoś opornie im to jeszcze idzie. Po Mszy św. próbujemy mieć adorację Jezusa w ciemnicy ale nie wiele ludzi zostaje w kościele bo wszyscy spieszą już do domu.

    CZYTAJ

  • Parafia Słowa Bożego w stolicy Madagaskaru +

    o. Zdzisław Grad SVD, MADAGASKAR

    Nasi nowi parafianie, są z dwóch wspólnot: francuskiej i tej malgaskiej. Tak, to interesująca specyfika naszej rodzącej się Parafii SVD - Słowa Bożego. Ale cieszymy się z tej różnorodności, która jeszcze bardziej uwypukla charakter misyjny, tak drogi właśnie misjonarzom Werbistom.

    CZYTAJ

  • 1
  • Szkoła - od szałasu do budynku

    MISJONARZ - wrzesień 2017

    Obecnie każda wioska chce mieć swoją szkołę podstawową. Zaczynają od budowy wielkiego szałasu, pokrytego suchą trawą.

    WIĘCEJ

  • W kraju niespodzianek

    MISJONARZ - wrzesień 2017

    Postanowiliśmy, że należy mu doradzić, by poszedł inną drogą życia niż kapłańska. Kiedy mu to oznajmiłem, bardzo się zmartwił.

    WIĘCEJ

  • Kluczem pokora, pokora, pokora

    MISJONARZ - wrzesień 2017

    Potrzeba wielkiej pokory i tej pokory trzeba się uczyć cały czas – to jest klucz do serc innych ludzi i do mądrości odkrywania Boga w innej kulturze.

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3

Werbiści na krańcach świata

  • Alice Springs (AUSTRALIA)

    Alice Springs leży niemal dokładnie w środku kontynentu australijskiego. Znajduje się 700 km od najbliższego oceanu i 1500 km od najbliższego dużego miasta. Najbardziej znane jest z powieści Nevila Shute’a „Miasteczko jak Alice”.

    Jest trzecim pod względem wielkości miastem Terytorium Północnego. Mieszka w nim prawie 30 tys. ludzi. Werbiści prowadzą tutaj parafię Niepokalanego Serca Maryi.

    WIĘCEJ
  • 1