Pozostawiając na uboczu kwestię struktury rytuału, prześledźmy uważnie jego rodowód. Zachowania zrytualizowane u zwierząt tworzą często stałe wzorce działania, uruchamiane automatycznie określonymi bodźcami i uwidaczniane charakterystycznymi częściami ciała: rogami łosia, pawim ogonem, czerwonym zadem pawiana w czasie rui, jaskrawymi kolorami wielu gatunków ryb.

Ewolucję rytuału można przedstawić w postaci drzewa genealogicznego. Im wyżej na drzewie, tym bliżej ludzkiego rodzaju. Ssaki naczelne zachowują się pod pewnymi względami bardzo podobnie do ludzi. Choć nie mówią, potrafią wyrażać i komunikować uczucia. 

Tekst jest wyjątkiem z artykułu o. Jacka Jana Pawlika SVD pt. „Co kryje w sobie rytuał?
Zob. Nurt SVD 2 (2011), s.11-28

Zrytualizowane zachowania zwierząt mogą stać się inspiracją do zrozumienia zachowań ludzkich. Badając wilki Konrad Lorenz poczynił następującą obserwację: dwa wilki walczą ze sobą do chwili, w której jedno ze zwierząt bierze górę. Pokonany wilk poddaje wtedy nagle swoją gardziel przeciwnikowi, ale zwycięzca nie przegryza jej – nie może jej przegryźć. Poddanie się powstrzymuje śmierć. To zachowanie – zdaniem Lorenza – mogłoby tłumaczyć słowa Jezusa, który mówi: „Jeśli cię ktoś uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mt 5,39). Nie po to, aby wróg mógł cię ponownie uderzyć, ale po to, aby uczynić go niezdolnym do uderzenia. Niestety, ludzie nie zawsze mają podobne odruchy.

Jeśli jednak istnieją homologie pomiędzy zachowaniem zwierząt i ludzkim rytuałem czy sztuką, są też istotne różnice. Choć taniec pszczół może wydawać się podobny do tańca ludzi, pszczoły nie tańczą w takim sensie jak na przykład aktorzy teatru tańca. Nie ma tu nauki ani improwizacji, ale wszystko zdeterminowane jest genetycznie. Tym, co najlepszego może się przydarzyć, jest przypadkowa, korzystna odmiana genetyczna.

„Zarówno zwierzęce, jak i ludzkie działania rytualne bardzo zbliżone są do teatru” – pisze Richard Schechner. 
„W teatrze również kondensuje się, komponuje, rytmizuje i poddaje przesadzie zachowania. Używa się w teatrze kolorowych kostiumów i masek, maluje się twarz i ciało tak efektownie, jak efektowny jest pawi ogon lub rogi łosia. Odgrywa się niebezpieczne podróże i zgubne konflikty. Nawet farsy i komedie ledwie skrywają przemoc między swymi wierszami. Przemoc w rytuale, podobnie jak w teatrze, jest zarazem obecna i nieobecna, zostaje przedstawiona i powstrzymana. Przedstawia się działania rytualne, a zarazem powstrzymuje «rzeczywiste»”14.

Czy potrzeba rytuału wynika z naturalnych skłonności ludzkich? Jako argument przemawiający za związkiem rytualizacji u zwierząt i u ludzi służyłyby podobieństwa zachowań dotyczących delimitacji terytorium, wypracowania sekwencji czasowych działania, hierarchizacji miejsc między jednostkami czy podział ról zgodnie z płcią. Etolodzy często łączą rytualizację zachowań zwierząt i ludzi. Jednym z nich był Konrad Z. Lorenz, który pisał:

„[…] rytuały, pochodzące zarówno z formacji filogenetycznej, jak i kulturowej, służą w istocie rzeczy tym samym funkcjom komunikacji, kanalizacji agresji i utrzymania spójności par i grup. [...] Normy zachowania, które człowiek dziedziczy, zostały ukształtowane selekcjami podczas filogenezy w taki sposób, żeby musiały zostać uzupełnione tradycją kulturową”15.

Niemniej bardzo ważne jest rozróżnienie rytualizacji zachowań, jaka ma miejsce u zwierząt, i obrzędowości jako pewnego potencjału zachowań ludzkich. Choć u ludzi i zwierząt występuje zdolność do rytualizacji, tzn. zdolność uciekania się do pewnej stałości i reprodukcji w celu uszanowania granicy między jednostkami tego samego gatunku, niemniej należy wyraźnie odróżnić rytualizację u zwierząt od obrzędowości u ludzi. W istocie rzeczy nie istnieje kontinuum prowadzące od natury do kultury, ale obie te rzeczywistości wzajemnie się zazębiają i przenikają.

Pod wpływem prac etologów i rodzącej się neuronauki Victor W. Turner pod koniec swego życia prowadził badania na rolą, jaką odgrywa mózg w działaniu rytuału.

„Rytmiczność czynności rytualnej, wspomaganej bodźcami dźwiękowymi, wizualnymi, świetlnymi i wszelkimi innymi, może prowadzić z czasem do równoczesnego, maksymalnego pobudzenia obydwu półkul sprawiając, że uczestnicy rytuału doświadczają czegoś, co niektórzy autorzy nazywają «pozytywnym, niewysłowionym efektem». W tym kontekście używa się także freudowskiego terminu «uczucie oceaniczne», jak również «ekstaza jogina» czy chrześcijańskiej unio mystica. Jest to doświadczenie jedności przeciwieństw wyodrębnionych w procesie poznawczym”16.

Doświadczenie rytuału prowadzi do Durheimowskich uniesień zbiorowych lub Turnerowskich communitas17 – stanów, w których grupa ludzi wspólnie doznaje intensywnego emocjonalnego przeżycia, prowadzącego do uformowania silnych więzi i ogólnego poczucia wspólnoty.

„Zbiorowe uniesienie wzmacnia solidarność grupy, pełni funkcję integracyjną, odnawia tożsamość zbiorową i «jest pierwowzorem rzeczy świętych»; zaciera podziały między jednostkami i podgrupami. Gdy ludzie żyją we wzajemnej bliskości oraz nawiązują ścisłe i żywe kontakty, spontanicznie dochodzi do ekscytacji i zbiorowego uniesienia, z których, jak podkreśla Durkheim, «zrodziła się idea religii»”18.

Opisy prymatologów wskazują, że „szympansie karnawały” przypominają doświadczenia „uniesień zbiorowych”. Grupy małp z różnych terenów zbierają się na jednym miejscu obfitującym w pożywienie, a następnie prowadzą „małpie zabawy” polegające na potrząsaniu gałęzi, skakaniu z drzewa na drzewo czy wzajemnych gonitwach. Uderzają w ziemię i bębnią w konary drzew; wydają głośne, niekiedy rytmiczne bądź chóralne dźwięki. Zwieńczeniem takich zachowań może być aktywność seksualna19. Niemniej, przy tego typu porównaniach wciąż borykamy się z problemem intencjonalności, która stanowi wyraźną cezurę między światem ludzi i zwierząt.

_________________________

14 R. Schechner, Przyszłość rytuału, tłum. T. Kubikowski, Warszawa 2000, s. 223- 224. 
15 K. Lorenz, Évolution de la ritualisation dans les domaines de la biologie et de la culture, [w:] J. Huxley (red.), Le comportement rituel, dz. cyt., s. 54-57.
16 V.W. Turner, The Anthropology of Performance, New York 1986, s. 165.
17 O związkach Turnerowskiego communitas i Durkheimowskiego zbiorowego uniesienia zob. S.A. Wargacki, Zbiorowe uniesienie (effervescence collective) i communitas, czyli od Durkheima do Turnera, „Przegląd Kulturoznawczy”, nr 2 (6) 2009, s. 197-212.
18 S.A. Wargacki, Zbiorowe uniesienie, [w:] M. Libiszowska-Żółtkowska, J. Mariański (red.), Leksykon socjologii religii, Warszawa 2004, s. 464.
19 Zob. S.A. Wargacki, Zbiorowe uniesienie (effervescence collective)…, dz. cyt., s. 203.

O. Jacek Jan Pawlik SVD - Antropolog kultury, afrykanista, profesor w Katedrze Filozofii i Kultury Chrześcijańskiej UWM w Olsztynie; 1979-1993 misjonarz, wykładowca oraz badacz w Togo (Afryka Zachodnia); doktorat (1988) na Université René Descartes, Paris V (promotor: L.-V. Thomas) – L’expérience sociale de la mort. Étude des rites funéraires des Bassar du Nord Togo (Fribourg 1990); 1993-1999 redaktor w Międzynarodowym Instytucie Etnologii i Lingwistyki „Anthropos” w Sankt Augustin (Niemcy) oraz wykładowca etnologii w miejscowej Wyższej Szkole Filozoficzno-Teologicznej; od 1999 na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie; habilitacja (2007) na Wydziale Historycznym UAM w Poznaniu w zakresie etnologii na podstawie książki Zaradzić nieszczęściu. Rytuały kryzysowe u ludu Basari z Togo (Olsztyn 2007). Zainteresowania badawcze: obrzędowość religijna i świecka, antropologia ciała, taniec oraz związki sztuki i religii w społeczeństwach tradycyjnych. Ostatnia publikacja: antologia opowiadań ludowych ludu Basari – Iciin takaldau. Les contes bassar (Olsztyn 2010).

 

0
0
0
s2sdefault