wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
Arrow
Arrow
Slider
  • 1 Obchody 100-lecia urodzin o. Mariana Żelazka
  • 2 Smak i piękno misyjnego życia
  • 3 Kongres powołaniowy w Rzymie
  • 4 Werbistowskie Studio Emmaus
  • 5 Trwa zbiórka na artykuły higieniczne dla Ukrainy
  • 6 24 lata schroniska dla dzieci w Angoli
  • 7 Spotkanie z misjonarzem
  • 8 Wystawa szopek bożonarodzeniowych
  • 9 Święcenia kapłańskie w Wirui
  • 10 Akcja Pomocy Kościołowi Misyjnemu - Adwent 2017
  • Obchody 100-lecia urodzin o. Mariana Żelazka

    POLSKA

    Rok 2018 przebiegał będzie w naszej Prowincji pod znakiem obchodów 100-lecia urodzin o. Mariana Żelazka SVD, misjonarza trędowatych w Indiach.

    Główne obchody zaplanowano na 20 stycznia 2018 roku w Poznaniu, gdzie zostanie odprawiona uroczysta Eucharystia oraz odbędzie się sympozjum poświęcone o. Marianowi.

    WIĘCEJ
  • Smak i piękno misyjnego życia

    ŚWIAT

    Stepan Tcergel SVD jest klerykiem z Irkucka we wschodniej części Syberii. We wrześniu 2016 roku, po zakończeniu studiów w seminarium duchownym w Sankt Peterspurgu, wyjechał na praktykę misyjną (OTP) na Papuę Nową Gwineę.

    Dziś dzieli się z nami swoimi doświadczeniami i przeżyciami, radościami i trudnościami przeżywanymi w Kraju Rajskiego Ptaka.

    WIĘCEJ
  • Kongres powołaniowy w Rzymie

    ŚWIAT

    W dniach 1-3 grudnia prawie 900 osób z całego świata uczestniczyło w Rzymie w Kongresie na temat duszpasterstwa powołań i życia konsekrowanego. Jego hasło brzmiało: „Chodźcie, a zobaczycie” (J 1,39).

    Spotkanie odbyło się w rzymskim Ateneo Pontificio „Regina Apostolorum”. Polską Prowincję SVD reprezentował o. Paweł Gałła SVD, prowincjalny Duszpasterz ds. Powołań.

    WIĘCEJ
  • Werbistowskie Studio Emmaus

    ŚWIAT

    Założone przez werbistów Studio Emmaus, działające w Diecezji Kenge w Demokratycznej Republice Kongo, od lat nagrywa audycje radiowe koncentrujące się na ważnych wydarzeniach roku liturgicznego.

    Audycje Studia Emmaus, emitowane 3 razy w tygodniu za pośrednictwem Bandundu Community Radio, nagrywane są przez współpracowników i wolontariuszy, a także werbistów.

    WIĘCEJ
  • Trwa zbiórka na artykuły higieniczne dla Ukrainy

    POLSKA

    Od października 2017 roku werbistowskie Centrum Migranta Fu Shenfu prowadzi akcję "Pomoc dla Ukrainy". Zbierane są środki na zakup artykułów higienicznych dla najsłabszych i najuboższych z terenów objętych wojną na Ukrainie.

    Na miejscu akcję koordynuje o. Wojciech Żółty SVD, na codzień pracujący w Wierzbowcu - niewielkiej wsi w rejonie łanowieckim obwodu tarnopolskiego.

    WIĘCEJ
  • 24 lata schroniska dla dzieci w Angoli

    ŚWIAT

    Działające w Luandzie i zarządzane przez werbistów Centrum Opieki nad Dziećmi im. Arnolda Janssena (CACAJ) obchodziło niedawno 24. rocznicę założenia.

    Dla wszystkich zaangażowanych w działalność Centrum była to okazja do wyrażenia wdzięczności współpracownikom, dobroczyńcom i oczywiście dzieciom, dla których centrum stało się domem.

    WIĘCEJ
  • Spotkanie z misjonarzem

    POLSKA

    7 grudnia w Szkole Podstawowej nr 21 im. Mikołaja Kopernika w Elblągu odbyło się spotkanie z misjonarzem. Jego gościem był. o Wiesław Dudar SVD, Dyrektor Refereatu Misyjnego z Pieniężna.

    Spotkanie stało się okazją do wyrażenia wdzięczności za udział szkoły w akcjach misyjnych, prowadzonych przez werbistów.

    WIĘCEJ
  • Wystawa szopek bożonarodzeniowych

    POLSKA

    Od 6 grudnia w Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie oglądać można wystawę zatytułowaną "Boże Narodzenie na świecie. Szopki z krajów pozaeuropejskich".

    Eksponaty prezentowane na wystawie pochodzą ze zbiorów Muzeum Misyjno-Etnograficznego Księży Werbistów z Pieniężna.

    WIĘCEJ
  • Święcenia kapłańskie w Wirui

    ŚWIAT

    31 października w Wirui święcenia kapłańskie otrzymał diakon Andrew Masi SVD, który został przeznaczony do pracy misyjnej na Timorze Wschodnim.

    Sakramentu święceń udzielił bp Józef Roszyński SVD, ordynariusz Diecezji Wewak. Towarzyszli mu współbracia werbiści, w tym o. Józef Maciołek SVD, przełożony Prowincji Papui Nowej Gwinei.

    WIĘCEJ
  • Akcja Pomocy Kościołowi Misyjnemu - Adwent 2017

    POLSKA

    Wraz z rozpoczęciem Adwentu zachęcamy do włączenia się w organizowaną rokrocznie Werbistowską Adwentową Akcję Pomocy Kościołowi Misyjnemu. Tylko wspólnie możemy zaradzić wielu problemom, nieszczęściom i ludzkiej biedzie - tej materialnej, jak również duchowej.

    Wśród tegorocznych projektów misyjnych znalazły się mi.in.: pomoc Kościołowi na Wschodzie, zakup stacji drogi krzyżowej, obrazu Jana Pawła II czy paramentów liturgicznych.

    WIĘCEJ

W DWÓCH SŁOWACH

  • Odnowa w Duchu Świętym narzędziem nowej ewangelizacji

    Odnowa w Duchu Świętym narzędziem nowej ewangelizacji

    Nowa ewangelizacja nie może ograniczać się do mnożenia na siłę wyszukanych form animacji duszpasterskiej. I wszystkiego też nie można nazywać nową ewangelizacją, jak to ma miejsce w wielu parafiach. WIĘCEJ
  • Moje serce zostało zdobyte

    Moje serce zostało zdobyte

    Santa Cruz. Wreszcie docieramy do hogaru (sierocińca). Jest chyba pierwsza trzydzieści, środek nocy. Wokół mnie okropny klimat - pisze w reportażu z Boliwii Mateusz Włosiński, wolontariusz Werbistowskiego Wolontariatu Misyjnegoo APOLLOS. WIĘCEJ
  • 1

banner marian zelazek

banner mszewieczyste  
banner marian zelazek
  • Śląska Misja Boliwia

    POLSKA

    Studentki i absolwentki śląskich uczelni, działające w Werbistowskim Wolontariacie Misyjnym APOLLOS, w odpowiedzi na zachętę papieża Franciszka, by wstać z kanapy i ruszyć w świat, postanowiły wyjechać do Boliwii.

    Celem młodych ludzi jest wolontariat misyjny w czasie wakacji. Na miejscu chcieliby wspierać Siostry w pracy z dziećmi.

    WIĘCEJ
  • Dary z Polski dotarły do Afryki

    ŚWIAT

    Staraniem Referatu Misyjnego z Pieniężna przygotowano i wysłano do Togo 2 kontenery zawierające dary polskich przyjaciół dzieła misyjnego.

    Odbiorcami przesłanych przedmiotów są misjonarze pracujący w Togo, a całość na miejscu koordynuje o. Marian Schwark SVD, pracujący w parafii w Kpalimé na południowym-zachodzie kraju.

    WIĘCEJ
  • Rowerem przez Afrykę - wystawa w muzeum

    POLSKA

    Muzeum Misyjno-Etnograficzne w Pieniężnie włączyło się w organizację kolejnej wystawy. Tym razem eksponaty pieniężnieńskiej placówki ubogaciły wystawę zatytułowaną "Rowerem przez Afrykę. Wyprawa Kazimierza Nowaka 1931-1936" udostępnioną w Muzeum Historyczno-Etnograficznym w Chojnicach.

    WIĘCEJ
  • 1
  • 2
  • 3

Odnowa w Duchu Świętym narzędziem nowej ewangelizacji
CZYTELNIA

Biblia Arabica

Biblia Arabica. Inkulturacyjna działalność Kościoła w XVII wieku
CZYTELNIA

quran 2784477 300px

Obraz Boga Islamu w interpretacji polskich publikacji katolickich
CZYTELNIA

  • Galeria
  • Media
 
image

Tydzień Misyjny 2017

Jak co roku podczas tygodnia misyjnego gościliśmy w wielu miejscach w Polsce, by przekazać ducha misyjnego dzieciom, młodzieży i dorosłym.


image

Misyjne Święto Młodych 2017

Tegoroczne Misyjne Święto Młodych odbyło się w dniach 30 czerwca - 2 lipca w Nysie. Gościliśmy m.in. rappera Arkadio i zespół Anastasis.

WIĘCEJ

O. Ludwik Mzyk pochodził z rodziny górniczej. Jego ojciec Ludwik był sztygarem w kopalni „Prezydent” w Chorzowie. Matka, Franciszka z domu Hadasz, pochodziła z Bytkowa pod Katowicami. Ludwik był piątym dzieckiem spośród dziewięciorga rodzeństwa i urodził się 22 kwietnia 1905 r. Rodzina była szczerze religijna i praktykująca. Ludwik od młodych lat był ministrantem. Interesował się sprawami religii i Kościoła. Podczas misji parafialnych, które głosił misjonarz z Nysy, poczuł powołanie misjonarskie. Wyjawił tę chęć rodzicom, którzy jednak odnieśli się do niej krytycznie. Poparli go dalsi krewni i potem, już razem z rodzicami, starano się o umieszczenie chłopca w Niższym Seminarium Misjonarzy Werbistów u Św. Krzyża w Nysie. Całą sprawę poparł bardzo mu życzliwy ks. prob. Namysło. W Nysie znalazł się 13 września 1918 r. i tam też otrzymał maturę w 1926 r. Podczas wakacji, Ludwik pracował z bratem pod ziemią w kopalni, aby dopomóc matce o śmierci ojca. Zapisał się też do związku "Kwikborn”, którego członkowie dobrowolnie wyrzekli się napojów alkoholowych i palenia papierosów. Do końca życia był tym przyrzeczeniom wierny. Z Nysy, po krótkich wakacjach, pojechał do St. Augustin w Niemczech, aby odbyć nowicjat i przygotować się do złożenia ślubów zakonnych, co nastąpiło w 1928 r.

Pod koniec studiów w 1926 r., za przykładem o. Grignon de Montfort, oddał się całkowicie Najświętszej Maryi Pannie, a dokument podpisał własną krwią. Po skończeniu studiów filozoficznych przełożeni wysłali go na studia teologiczne do Rzymu, mając na uwadze jego zdolności i inne zalety. W tym czasie otrzymał święcenia kapłańskie w Rzymie, w uroczystość Chrystusa Króla 30 października 1932 r. Mszę św. prymicyjną odprawił w uroczystość Wszystkich Świętych, w kaplicy Domu Generalnego w Rzymie. Studia uwieńczył obroną pracy doktorskiej z teologii, 5 lutego 1935 r. na Pontificia Universitas Gregoriana. Czekając na dyplom, pojechał do klasztoru St. Gabriel w Austrii, gdzie przez kilka miesięcy pomagał magistrowi nowicjuszy jako jego socjusz i równocześnie uczył się trudnej sztuki prowadzenia nowicjatu. Latem 1935 r. przyjechał do Chludowa pod Poznaniem, gdzie werbiści w nabytym od Romana Dmowskiego pałacu otwierali swój pierwszy w Polsce nowicjat. O. Ludwik został magistrem nowicjuszy, ucząc się zarazem literackiego języka polskiego.

Opinie nowicjuszy były i są jednozgodne: mieliśmy świętego magistra. Braki w doświadczeniu starał się uzupełniać niezwykłą pokorą, uprzejmością i pracowitością. Świetlana postać O. Magistra była uosobieniem zdrowej ascezy zakonnej... był dość surowy dla innych ale jeszcze surowszy dla siebie. Kroczył świadomie i konsekwentnie do świętości kapłana i misjonarza. Należał do ludzi, którzy promieniują na otoczenie i pozostawiają ślad swojej obecności... w Seminarium był nie tylko naszym przełożonym, ale i wzorem. Pozostały w pamięci jego głęboko ujęte konferencje, pozostały także na piśmie, niestety w stenografii, dziś już nieznanej. Do pokoju O. Magistra wchodzili nowicjusze bez strachu, ale z jakąś wielką czcią i uszanowaniem dla niego. Zawsze zapraszał do wejścia jego łagodny głos: „Ave!”. W jego ustach nie ,było to zwykłe zaproszenie, ale pozdrowienie Niepokalanej i wchodzącego. Widocznie dobrze wywiązywał się z powierzonego sobie zadania, skoro w 1939 r. otrzymał nominację na rektora nowicjatu.

Po wybuchu wojny żegnał prawie wszystkich domowników podlegających ewakuacji na wschód Polski. On sam domu nie opuścił. Po kilku z radością witał powracających, a jego spokój działał optymistycznie na młodych domowników. Warunki pierwszych dni okupacji były jeszcze prawie normalne. Niemcy rzadko zaglądali do klasztoru. Jednak na skutek złowrogich wieści o wysiedlaniu i aresztowaniach, naradzano się, czy kleryków nie rozesłać do domów rodzinnych, ale były już trudności z przemeldowaniem. O. Ludwik różnymi sposobami starał się rozwiązać przyszłość nowicjuszy. Pertraktował z werbistami w Austrii i w Niemczech, z Generalatem w Rzymie o przyjęcie jego podopiecznych. Proponował nawet, aby przenieść nowicjat do Domu w Bruczkowie, gdzie na dużym gospodarstwie rolnym można by pracować na utrzymanie i tak przetrwać. Wstrzymano jednak wszystkim wyjazdy. Coraz częściej stwierdzał, że wychowany i wykształcony w Austrii i w Niemczech, nie znał jednak Niemców w roli okupantów. W bezpośrednim zetknięciu się z wojskiem i z gestapo przegrał. Nie wiedział, że rozmawiając z żołnierzem rozmawia równocześnie z gestapowcem i niezręczne wyrażenie, że woli pertraktować i więcej ufa żołnierzom niż gestapo, zadecydowało o jego przyszłym losie. Wykorzystano to jako pretekst, aby aresztować przełożonego 25 stycznia 1940 r.

  

Męczeństwo

W tym dniu, w samo południe, nadjechały samochody z gestapo i z aresztowanymi księżmi z okolic Poznania i Obornika Wlkp. Domowników zgromadzono w refektarzu, dołączono do nich przybyłych księży i w pewnym momencie w drzwiach ukazał się o. Ludwik blady, ale spokojny i powiedział: Ja muszę z nimi jechać. Mówią, że wrócę, tymczasem waszym przełożonym jest o. Chodzidło... chciał jeszcze coś powiedzieć, ale ktoś szarpnął nim ordynarnie i już go więcej nie widziano. Potem dowiedziano się od księdza, który później przyjechał, jak brutalnie obchodzono się z o. Mzykiem w czasie przymusowego ładowania pakunków na samochód w Poznaniu. Oświadczył on: Ten wasz magister to prawdziwy anioł. Jeszcze poprzedniego dnia o. Mzyk był w Poznaniu, gdzie chciał uzyskać pozwolenie na wyjazd kleryków do rodzin. Niczego jednak nie osiągnął. Po zatrzymaniu, nie można się było dowiedzieć, co się z nim dzieje. Stale zapewniano, że wkrótce powróci, skoro wyjaśnią się pewne sprawy. Tak samo łudzono jego rodzinę, która mieszkając na Śląsku miała szansę osiągnięcia zwolnienia swego krewnego. Jego brat Wilhelm pisze: Nie pomogły żadne interwencje podjęte ze strony Kościoła i moich osobistych, i sióstr. Dwa razy przyniósł ktoś bieliznę. Była pokrwawiona a w niej ukryta mała karteczka z napisem: „Jeszcze żyję, jeśli możecie pomóżcie”.

Krew towarzyszyła mu od dnia aresztowania, gdy w Domu Żołnierza (wtedy siedziba gestapo), zdarto z niego sutannę i strasznie go pobito. Była zima, a on został tylko w poszarpanej koszuli i spodniach. Współwięzień pamięta, że gdy wprowadzano go do celi w VII Forcie w Poznaniu, jeden z więźniów użyczył mu kurtki, którą zostawił stracony więzień. O jego śmierci klasztor dowiedział się dopiero po kilku tygodniach. Nawet przysłany przez O. Generała, dla ratowania Domu i współbraci, o. Wigge, niczego się nie dowiedział, ale odniósł wrażenie, że o. Mzyk już nie żyje.

Wszystkie wiadomości o męczeńskiej śmierci o. Mzyka pochodzą od naocznych świadków z Fortu VII w Poznaniu, gdzie razem z nim przebywali ks. Sylwester Marciniak oraz ks. Franciszek Olejniczak. Ten pierwszy tak pisze: O. Mzyka spotkałem w celi 60. w Forcie VII w Poznaniu dnia 1 lutego 1940 r. Razem z nim było jeszcze 28 więźniów, głównie studenci. Wszyscy odczuwali wielki głód... Do celi wpadali, nierzadko tak za dnia jak i nocą strażnicy i z błahych powodów albo bez żadnego powodu bili więźniów ... O. Mzyk wypełniał wszystkie polecenia bardzo skrupulatnie, ostrzegał przed wszystkim, czym można by „podpaść” i stale, jak to łatwo było zauważyć, modlił się... W Popielec, 7 lutego zgromadzono wszystkich księży w małej celi 69, blisko wschodniej bramy... Porządek dnia był taki sam, jak w innych celach... ale strażnicy starali się nam więcej dokuczyć... ulubionym tematem ks. Olejniczaka były: postać Chrystusa i działalność Ducha Świętego. Gdy chodzi o drugie zagadnienie, znajdował zawsze ożywionego rozmówcę w O. Mzyku... Ulubionym również tematem O. Mzyka była odpowiednia dla młodzieży lektura... Władze obozowe interesowały się szczególnie O. Mzykiem. Któregoś dnia wszedł do celi komendant obozu z innym oficerem. Każdego po kolei pytali o nazwisko i „przestępstwo”. Przy O. Mzyku zatrzymał się i powiedział: „Ach tak, to jest ten twardy nasz przeciwnik”. Po wyjściu oficerów wyjaśnił nam O. Mzyk, że dawał „mocne” odpowiedzi w czasie aresztowania i w śledztwie.. pewnego dnia wywołał O. Mzyka z celi strażnik obozowy Hoffmann i strasznie go pobił na korytarzu...

Dwudziestego lutego po południu wpadł do naszej celi podoficer Dibus - zdaje się, że był to zastępca komendanta - z jakimś szoferem, obydwaj byli pijani, strasznie się awanturowali. Szczególnie jednak bili po twarzy O. Mzyka, a zwłaszcza ów szofer na polecenie Dibusa. Ów dzień 20 lutego miał być również ostatnim dniem O. Mzyka. W nocy owego dnia około godz. 22.00 usłyszeliśmy śpiew Ukraińców. To zły znak ... zwykle zaczynali od celi Ukraińców. Kazali im tylko śpiewać ... odwiedzali poszczególne cele, bijąc, kopiąc więźniów, strzelając przez dziurkę od klucza... potem już w bliższych celach niesamowite krzyki, jęki, wreszcie w celi sąsiedniej brzęk misek, łyżek, śpiew „Kto się w opiekę” (oczywiście na rozkaz) i strzały. Za krótką chwilę doszły do nas słowa: „Jetzt zu den Pfaffen”. Otworzyli drzwi, nie weszli jednak do celi, lecz kazali nam wszystkim wyjść na korytarz z wyjątkiem ks. Olejniczaka. Było ich kilku z Dibusem na czele. Był między nimi i Hoffmann. Stanęliśmy w skarpetkach i ubraniach (bo tak zawsze spaliśmy) na głównym korytarzu naprzeciw naszej celi. Dibus zatrzymał ks. Gałkę. O. Mzyka i mnie, reszcie kazał odejść... kazano nam biec bocznym korytarzem. Gdyśmy biegli obok siebie, O. Mzyk poprosił mnie o rozgrzeszenie. Gdy dobiegliśmy do końca korytarza, z ks. Galą zatrzymaliśmy się przed schodami prowadzącymi na wyższe piętro, natomiast O. Mzyk zaczął wchodzić na stopnie. Wtem rozległ się za nami krzyk strażników, kazano nam stać na miejscu, O. Mzyka ściągnięto ze schodów i zaczęli go bić „za to, że chciał zbiec”. W tej chwili zrobiło się wielkie zamieszanie, z którego trudno zdać sobie sprawę. Pamiętam jednak dokładnie, że ks. Gałka jak i O. Mzyk bardzo krzyczeli i jęczeli. Jakkolwiek nie byłem w tej chwili przy nich, miałem wrażenie, że strasznie ich bito i znęcano się nad nimi. Moje mniemanie potwierdził wygląd ks. Gałki, który był poraniony, posiniony, pokrwawiony, miał podarte spodnie i koszulę.

Bicie O. Mzyka i ks. Gałki trwało długo, chociaż trudno określić czy 15 minut, czy pół godziny. W międzyczasie znalazłem się na głównym korytarzu obok naszej celi, a więc blisko zewnętrznej bramy wschodniej. Do tej oto bramy przyprowadził Dibus. O. Mzyka. Gdy przechodzili obok mnie, musiałem się odwrócić, a więc nie mogłem zobaczyć, jak wyglądał. Kazał stanąć mu przy bramie, a sam cofnął się do podoficera, który wówczas rozmawiał ze mną, pożyczył od niego naboje, a następnie przybliżył się do O. Mzyka i strzelił w głowę z tyłu. Gdy już upadł, strzelił po raz drugi... Ks. Gałce i mnie pozwolono odejść do celi... Za jakieś pół godziny słyszeliśmy, jak zabierano zwłoki O. Mzyka. Po śmierci śp. O. Mzyka mieliśmy przez kilka dni w celi spokój. Mówił nam również jeden z więźniów, sprzątający w komendzie, że widział tam pismo ministra sprawiedliwości, zabraniające bić duchownych.

Niewidomy ks. Olejniczak, który tylko wszystko słyszał, dodał jeszcze jeden szczegół: Dibus wybierając sobie upatrzone ofiary, bił je po twarzy, kopał bez opamiętania... Przy takim inspekcyjnym napadzie został także okrutnie zbity wasz śp. ks. Ludwik. Pragnąc wówczas okrutnie skatowanego brata kapłana oderwać od wewnętrznego udręczenia, zbliżyłem się do niego bełkocąc jakieś słowa pociechy, na co otrzymałem znamienne słowa: „Nie może być uczeń nad Mistrza” Wówczas pochyliłem się przed nim i poprosiłem go o błogosławieństwo, którego mi też chętnie udzielił...”

Współbracia, którzy ocaleli z obozów, napisali: Nieodżałowaną jednak pamięcią cieszy się O. Magister u swoich wychowanków-klerykaów. Na skałach Westerplatty, w kamieniołomach Gusen, był umiłowanym tematem naszych rozmów. Jego braliśmy na świadka naszych ślubów zakonnych, składanych w obozie. Jego wzywaliśmy na czele litanii naszych pomordowanych w obozie współbraci, prosząc za jego pośrednictwem o pomoc z nieba w ciężkim życiu lagrowym.

Beatyfikowany przez Jana Pawła II w grupie 108 Męczenników czasów II wojny światowej, w Warszawie 13 czerwca 1999 r.

 

Audycja radiowa o błogosławionym ojcu Ludwiku Mzyku:

 
 

Dokumentacja archiwalna
Archiwum Fortu VII w Poznaniu.
Archiwum Domu Św. Stanisława Kostki w Chludowie pod Poznaniem.
Archiwum Prowincjalne SVD w St. Gabriel w Mödling pod Wiedniem.
Archiwum w Rzymie - Pontificia Uniwersitas Gregoriana.
Archiwum w Rzymie Generalne, ul. dei Verbiti 1.

Bibliografia
Fr. Marian Żelazek, Kleryk Towarzystwa Sł. Bożego - O. Magister, w: Kalendarz Słowa Bożego 1948, Nakład Wydawnictwa Księży Werbistów Górna Grupa, ss. 51 i 52; Red. Roman Malek SVD, „Materiały i Studia Księży Werbistów”, nr 20, Werbiści w Polsce, Praca zbiorowa, Pieniężno 1982: Zginęli w obozach i na wojnie (Ojciec Ludwik Mzyk), ss. 93 i 94; O. Józef Arlik SVD, Sługa Boży O. Ludwik Mzyk- cichy świadek Chrystusa, w: Zgromadzenie Słowa Bożego, Pieniężno -Nysa 1994, ss.10-14; Verbum Supplementum 26... Bruno Kozieł i Fritz Bomemann, tłumaczenie jako Wspominamy O. Ludwik Mzyk, Magister i Rektor w Chludowie, ss. 123-146.

Akcje Misyjne

  • 1
banner ssps   Animator, Misjonarz - prenumerata 2018

Misjonarze piszą

  • Pocieszenie +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Trwa Adwent. Taki czas, kiedy już wiadomo, że idzie, że się zbliża. Nie wystarczy tylko „latać za świecidełkami”. Trzeba na chwilę się zatrzymać i popatrzeć, jak to jest. W relacji do Boga i do innych ludzi. Może gdzieś jest czegoś za dużo, a w innym miejscu czegoś brakuje.

    CZYTAJ

  • Niepewność +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    W werbistowskim Centrum Migranta Fu Shenfu realizujemy od dwóch miesięcy mały projekt dla ofiar wojny na Ukrainie. Młodzi ludzie uciekają z terenów ogarniętych wojną. Emigrują do Polski i nazywamy ich imigrantami ekonomicznymi. Na miejscu pozostają, ci którzy nie mogą już podróżować. Osoby starsze i chorzy.

    CZYTAJ

  • Czuwajcie, bo Pan nadchodzi +

    o. Józef Trzebuniak SVD, POLSKA

    Jako ludzie chcielibyśmy znać odpowiedzi na wszystkie pytania. Bo przecież jesteśmy dorosłymi, a nie dziećmi, i używamy rozumu. Jednak dzisiaj Chrystus przypomina nam, że mamy czuwać. Dobrze przygotować się to znaczy oddać Jezusowi całą historię swojego życia.

    CZYTAJ

  • Kerygma - czy tylko dla pogan? +

    o. Zdzisław Grad SVD, MADAGASKAR

    Ma się wrażenie, że niewiele nauczyliśmy się przez minione lata jeśli chodzi o znaki czasu i nowe wyzwania jakie pojawiły się w Polsce i na świecie w dziedzinie przeżywania wiary. Chyba nie tędy droga, jeśli chcemy ożywić polskie duszpasterstwo. To tak jakby Kościół w Polsce znowu stanął w miejscu.

    CZYTAJ

  • 1
  • Każdy poród Bożym Narodzeniem

    MISJONARZ

    Na mojej obecnej misji, w Kwahu Tafo, mamy od 35 do 55 porodów miesięcznie. Prowadzimy również badania i leczenie kobiet w ciąży oraz opiekę poporodową.

    WIĘCEJ

  • Święta w Botswanie i Zimbabwe

    MISJONARZ

    Nasi wierni, którzy nie opuszczają Harare, przyjdą na Mszę św. w Wigilię Bożego Narodzenia, zaś kościoły na terenach wiejskich będą wypełnionepo brzegi rodzinami i gośćmi.

    WIĘCEJ

  • Nasze „problemy”

    MISJONARZ

    Obok stali ubodzy Afrykańczycy, którzy raczej czuli się zawstydzeni w tym odświętnym towarzystwie. Ich twarze były smutne, bez wyrazu i jakby bez nadziei.

    WIĘCEJ

  • Dwa Kościoły, jeden Duch

    MISJONARZ

    Popatrz na nie! Są w habitach, przyjmuje je nuncjusz, czegoś takiego nigdy nie doświadczyły w Chinach, gdzie często muszą się ukrywać. Takiechwile są ważne.

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Werbiści na krańcach świata

  • Rurópolis (BRAZYLIA)

    Rurópolis jest miastem położonym w amazońskiej dżungli, w stanie Pará na północy Brazylii, na skrzyżowaniu autostrady transamazońskiej (Rodovia Transamazônica) z drogą Cuiabá–Santarém.

    Werbiści pracują w Rurópolis od 1994 roku. Mają do obsługi 4 kościoły w mieście oraz 40 kaplic misyjnych w okolicznych wioskach (najdalsza położona jest 96 km od miasta)

    WIĘCEJ
  • 1