Uciekinierzy z Ghany w Togo

W ostatnich dniach wybuchła lokalna wojna na północy Ghany między plemionami Konkomba i Tchokossi (Chacosi znani również jako Anufo). Do pobliskiego Togo udało się uciec ok. 2000 ludzi, w większości kobietom i dzieciom.

Wielu uchodźców nie ma dosłownie nic - pisze o. Marian Schwark SVD z Togo. - Nie wiadomo, jak długo uchodźcy z Ghany pozostaną w Togo.

Pierwszej pomocy uchodźcom, w postaci żywności i odzieży, udzielił rząd togijski. Prezydent kraju, Faure Essosimna Gnassingbe, wydał na tę pomoc ponad 60 tys. euro. Obecnie konflikt w Ghanie jest pod kontrolą sił porządkowych i napływ uchodźców do Togo ustał. Nie wiadomo jednak, jak długo pozostaną oni w Togo i kto pospieszy z dalszą pomocą.

Konflikt między plemionami Konkomba i Tchokossi wybuchł w Ghanie w pierwszych dniach czerwca. Przyczyną miał być spór o kilka akrów ziemi. Konfliktem objęte zostały wioski Nadouni (Dystrykt Tcharkpeni) i Nambire (Saboba). Kobiety z dziećmi schroniły się po stronie togijskiej po przekroczeniu rzeki Oti, która stanowi granicę między Ghaną i Togo. "Togo Presse" w wydaniu z 5 czerwca podało, powołując się na togijskiej Ministerstwo ds. Bezpieczenstwa i Ochrony Ludnosci, zarejestrowano 1824 uciekinierów w przygranicznych wioskach Yabido, Sekouba, Tchado i Koufielku w Togo. Jak dowiedzieliśmy się od naszych misjonarzy z Yendi na północy Ghany, zginęły 2 osoby, 18 osób zostało aresztowanych. Szybka akcja policji powstrzymała rozprzestrzenienie się konfliktu.

Według br. Andrzeja Kędziory SVD, pracującego w miasteczku Yendi na północy Ghany, mówienie tutaj jednak o konflikcie plemiennym do duże nadużycie. Chodzi o zatarg między 2 wioskami o kawałek ziemi - wyjaśnia misjonarz. - Jedną wioskę zamieszkują ludzie z plemienia Komba, a drugą Chacosi, znani rownież jak Anufo. Fakt, że ludzie są z dwóch różnych plemion nie czyni tego konliktem międzyplemiennym.

Inną sprawą jest ocena rzeczywistego zasięgu i rozmiaru wydarzeń. Źródła togijskie mówią o prawie 2 tysiącach uchodźców zarejestrowanych niedaleko granicy na północy kraju w konkretnych wioskach. Natomiast br. Kędziora, powołując się na wiadomości od naocznych świadków oraz informacje od z proboszczów parafii Chereponi i Saboba (na ich terenie zaistniał problem) mówi, że konflikt był bardzo lokalny. Obie skłócone wioski liczą w sumie około 200 ludzi - mówi br. Andrzej. - Konflikt międzyplemienny, który wybuch w 1994 roku na moim terenie i poruszył nie tylko północ Ghany, ale i cały kraj, nie miał nawet w połowie tylu uciekinierów do Togo, ilu przypisano obecnemu nieporozumieniu. Mam swoja skalę porównania, bo zdarzyło mi się być w samym centrum konfliktu międzyplemiennego w 1994 roku. - dodaje misjonarz.

Fotografie zrobione na miejscu przez jednego z deputowanych do parlamentu togijskiego wydają się jednak wskazywać, że po togijskiej stronie problem uchodźców wcale nie jest mały. Pojawiają się nawet konkretne dane o liczbie uchodzców w każdej z pogranicznych wiosek.

Na terenach objętych konfliktem werbiści pracują od wielu lat. W Ghanie 3 werbistów pracuje tam w 3 parafiach. Po stronie togijskiej jest jedna parafia z 2 współbraćmi. Naszym misjonarzom nie grozi żadne niebezpieczeństwo.

O. Marian Schwark SVD pracuje obecnie w Kpalime na południu Togo. Sam przyznaje jednak, że często bywa w regionie obecnego konfliktu. "Znam te wszystkie wioski, gdyż jestem bardzo zaangażowany w projektach rozwoju wśród Konkombów - mówi. - W ostatnim okresie, to znaczy w latach 2013-2018, udało się nam zrealizować sporą liczbę projektów: 10 szkół podstawowych, 3 szkoły średnie, 3 ośrodki zdrowia i 15 studni głębinowych."

         

         

   

0
0
0
s2sdefault

Polecamy

  • 1