Sytuacja w Sudanie Południowym, oprócz okolicy w Malakal na północy kraju, dotychczas wydawała się w miarę stabilna. Niestety, taka się tylko wydawała. W Środę Popielcową doszło do kolejnej wymiany ognia w stolicy kraju, Dżubie.

Prawdopodobną przyczyną starć były zaległości w wypłacie żołdu dla żołnierzy lub raczej przywłaszczenia jego części przez dowódców. W każdym razie wielu żołnierzy, w tym jeden z dowódców, zginęło. Nikt nie wie ilu, gdyż rożne źródła poddają od 25 do 175.

W tym dniu, w Środę Popielcowa, nasz współbrat, o. Bernard, wracał z rekolekcji i wyjeżdżając z Dżuby był wielokrotnie zatrzymywany i przepytywany. O. Bernard wracał publicznym transportem, a żołnierze będąc w napięciu podchodzili do samochodów z karabinami wycelowanymi w pasażerów i kierowców. Samochód, którym podróżował o. Bernard przewoził tylko pasażerów i ryby , ale był wielokrotnie przeszukiwany, gdyż mógł również przewozić broń.

Na początku żołnierze chcieli o. Bernarda z powrotem odesłać do stolicy, ale w związku z tym, że był kapłanem, ostatecznie pozwolili mu kontynuować podróż do naszej parafii w Lainya. Po powrocie z naszych stacji misyjnych w Środę Popielcowa, zastaliśmy go wyczerpanego długą podróżą. Na szczęście po dwóch dniach sytuacja się poprawiła i wydaje się, że póki co jest lepiej. Jednak mieszkańcy stolicy ciągle żyją w napięciu. Niestety ...


Błogosławieństwo studni św. Józefa


Br. Vincent z Indonezji próbuje wody z nowej studni

Na szczęście mamy też dobre wiadomości! W naszej parafii św. Rodziny udało się wybudować studnię. Planowaliśmy wybudować studnię św. Józefa w Mundu, które jest oddalone od nas około 60 km już w listopadzie. Niestety sytuacja panująca w kraju nie pozwoliła w tym czasie niczego budować, a transport sprzętu potrzebnego do wybudowania studni było niemożliwe ze względu na przemieszczające się wojska rządowe i rebeliantów.

Jednak św. Józef był cierpliwy i nie zawiódł swojej św. Rodziny w Sudanie Płd. Studnia została wybudowana dzięki darom mieszkańców Kalisza skupionych wokół Sanktuarium św. Józefa. Tak wiec św. Józef pomaga swojej rodzinie na całym świecie. Zresztą nie pierwszy to raz w Afryce - przecież uchodził ze swoją Rodziną do Egiptu.

20 lutego budowa studni św. Józefa została zakończona, a pobłogosławiona została 9 marca po mszy św. w intencji dobrodziejów. A ja tam byłem i dobrą wodę piłem! Dzięki temu darowi serca mieszkańcy Mundu nie czuja się osamotnieni, pomimo nienajlepszej sytuacji w kraju. Solidarność innych pomaga odżyć, pomaga mieć nadzieję.

9 marca, przybyłem wraz z bratem Vincentem z Indonezji do Mundu. Na początku, jeszcze przed mszą św., skierowaliśmy nasze kroki do studni. Miejsce miało by ogrodzone i przygotowane do przybicia tablicy upamiętniającej dar Polaków dla Sudanu Płd. Ogrodzenie miało zabezpieczać studnie przed niepotrzebnymi wędrówkami kóz w te okolice. Jak się okazuje nastąpiły jednak pewne trudności. Główną okazał się... brak gwoździ! Na szczecie mieliśmy ze sobą młotek i gwoździe i szybko zaradziliśmy temu problemowi!

Na uroczystości pojawili się przedstawiciele wioski, bomy (odpowiednika naszej gminy) i pajamu (powiatu). Chyba jednak błędem było dopuszczenie ich do podziękowań w czasie ogłoszeń, gdyż podziękowań nie było końca! Ale to chyba dobrze, że są wdzięczni św. Josefowi za opiekę, a przez Polaków, a w szczególności mieszkańców Kalisza, mogą poczuć się bardziej radośni, orzeźwieni żywą woda płynąca ze studni.

Także i ja serdecznie dziękuję i cieszę się, że mogłem dokończyć te niezwykłą podróż św. Józefa z Polski do Sudanu Płd., z Kalisza do Mundu i powiedzieć: „i ja tam byłem miód i wino piłem”. Choć tak naprawdę była to świeża woda, tradycyjna asida i nieco mniej tradycyjna, ale świąteczna koza!

Lainya, 9.03.2014