wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
previous arrow
next arrow
Slider

line blue2px

ZMIANY W NASZYCH
WSPÓLNOTACH I PARAFIACH

(aktualizowane na bieżąco)
TRANSMISJE
ONLINE

(aktualizowane na bieżąco)

line blue1px

Dwóch nowicjuszy w Chludowie

28 września w domu nowicjackim św. Stanisława Kostki w Chludowie, podczas porannej Mszy Świętej, której przewodniczył ojciec rektor Jan Wróblewski SVD, postulanci Artiem i Piotr rozpoczęli swój nowicjat.

Obrzęd wprowadzenia nastąpił po homilii. W krótkim dialogu z głównym celebransem Artiem i Piotr wyrazili chęć rozpoczęcia nowicjatu, a tym samym przygotowania się do złożenia ślubów zakonnych.

Więcej…

Studnia św. Anny w Sadori

Mieszkańcy Sadori w północnym Togo co roku zmagają się z poważnym niedoborem wody pitnej. W porze suchej, która na tym terenie trwa prawie pół roku, lokalne źródła wody wysychają. To sprawia, że ludzie muszą kopać dziury dziury na polach, albo w wyschniętych strumykach, by dostać się do wody. 

W dekanacie Olesno na Opolszczyźnie powstał zatem pomysł, by wspomóc mieszkańców Sadori w budowie studni głębinowej. Zwrócono się w tym celu do werbistów, którzy prowadzą na miejscu Parafię św. Arnolda Janssena. Zbiórkę funduszy objął patronatem Referat Misyjny z Pieniężna. I tak rozpoczęła się akcja „Studnia św. Anny”.

Więcej…

Kierują na mnie wzrok pełen nadziei

Każdego roku początkowi pory deszczowej w środkowym Togo towarzyszą silne burze i huragany. Tegoroczna wichura zerwała dach zakrystii i kościoła w wiosce Kagniangbara, jednej z głównych stacji bocznych werbistowskiej parafii w Tindjassé.

Pracujący tam o. Wojciech Minta SVD poprosił o pomoc w odbudowie dachu. Akcję można wspomóc włączając się w prowadzoną przez Referat Misyjny z Pieniężna akcję „Blachy na misyjne dachy”.

Więcej…

Konferencja o mniejszościach, Polonii i Polakach za granicą

W dniach 22-24 września w Domu Misyjnym św. Stanisława Kostki w Chludowie odbyła się kolejna edycja konferencji „Sacrum i profanum we współczesnym świecie”. To wydarzenie o ugruntowanej naukowej tradycji.

Tegoroczna konferencja zatytułowana była „Mniejszości narodowe, etniczne, językowe i religijne we współczesnym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem Polonii i Polaków za granicą”.

Więcej…

Realna pomoc służbie zdrowia w Baranowiczach

Stojąc w obliczu pandemii parafianie z werbistowskiej parafii Matki Bożej Fatimskiej w Baranowiczach na Białorusi postanowili, że nie chcą być tylko biernymi widzami i ofiarami plagi, która dotyka każdego z nas. 

Najpierw zorganizowano zbiórkę pieniędzy, a następnie zakupiono środki dezynfekujące dla pracowników pogotowia ratunkowego i materiały do wykonania kombinezonów ochronnych.

Więcej…
  • 1 Dwóch nowicjuszy w Chludowie
  • 2 Studnia św. Anny w Sadori
  • 3 Kierują na mnie wzrok pełen nadziei
  • 4 Konferencja o mniejszościach, Polonii i Polakach za granicą
  • 5 Realna pomoc służbie zdrowia w Baranowiczach
  • 6 Misyjna Pierwsza Komunia w Śniadowie
  • 7 Kanoto, czyli jak dotrzeć do misji
  • 8 Jestem dobrej myśli
  • 9 Słowo Boże rozbiło swój namiot w Amazonii (REFLEKSJA)
  • 10 Stawiamy czoła nowemu semestrowi
  • 11 Duchowy przystanek na malgaskiej Syberii
  • Dwóch nowicjuszy w Chludowie

    POLSKA

    28 września w domu nowicjackim św. Stanisława Kostki w Chludowie, podczas porannej Mszy Świętej, której przewodniczył ojciec rektor Jan Wróblewski SVD, postulanci Artiem i Piotr rozpoczęli swój nowicjat.

    Obrzęd wprowadzenia nastąpił po homilii. W krótkim dialogu z głównym celebransem Artiem i Piotr wyrazili chęć rozpoczęcia nowicjatu, a tym samym przygotowania się do złożenia ślubów zakonnych.

    WIĘCEJ
  • Studnia św. Anny w Sadori

    ŚWIAT

    Mieszkańcy Sadori w północnym Togo co roku zmagają się z poważnym niedoborem wody pitnej. W porze suchej, która na tym terenie trwa prawie pół roku, lokalne źródła wody wysychają. To sprawia, że ludzie muszą kopać dziury dziury na polach, albo w wyschniętych strumykach, by dostać się do wody.

    W dekanacie Olesno na Opolszczyźnie powstał zatem pomysł, by wspomóc mieszkańców Sadori w budowie studni głębinowej. Zwrócono się w tym celu do werbistów, którzy prowadzą na miejscu Parafię św. Arnolda Janssena.

    WIĘCEJ
  • Kierują na mnie wzrok pełen nadziei

    ŚWIAT

    Każdego roku początkowi pory deszczowej w środkowym Togo towarzyszą silne burze i huragany. Tegoroczna wichura zerwała dach zakrystii i kościoła w wiosce Kagniangbara, jednej z głównych stacji bocznych werbistowskiej parafii w Tindjassé.

    Pracujący tam o. Wojciech Minta SVD poprosił o pomoc w odbudowie dachu. Akcję można wspomóc włączając się w prowadzoną przez Referat Misyjny z Pieniężna akcję „Blachy na misyjne dachy”.

    WIĘCEJ
  • Konferencja o mniejszościach, Polonii i Polakach za granicą

    POLSKA

    W dniach 22-24 września w Domu Misyjnym św. Stanisława Kostki w Chludowie odbyła się kolejna edycja konferencji „Sacrum i profanum we współczesnym świecie”. To wydarzenie o ugruntowanej naukowej tradycji.

    Tegoroczna konferencja zatytułowana była „Mniejszości narodowe, etniczne, językowe i religijne we współczesnym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem Polonii i Polaków za granicą”.

    WIĘCEJ
  • Realna pomoc służbie zdrowia w Baranowiczach

    ŚWIAT

    Stojąc w obliczu pandemii parafianie z werbistowskiej parafii Matki Bożej Fatimskiej w Baranowiczach na Białorusi postanowili, że nie chcą być tylko biernymi widzami i ofiarami plagi, która dotyka każdego z nas. 

    Najpierw zorganizowano zbiórkę pieniędzy, a następnie zakupiono środki dezynfekujące dla pracowników pogotowia ratunkowego i materiały do wykonania kombinezonów ochronnych.

    WIĘCEJ
  • Misyjna Pierwsza Komunia w Śniadowie

    POLSKA

    16 września 2020 roku w Parafii Wniebowzięcia NMP w Śniadowie w diecezji łomżyńskiej odbyła się niezwykła i wymowna misyjna uroczystość. W ramach Białego Tygodnia dzieci pierwszokomunijne z rodzicami modliły się w intencji misji i misjonarzy.

    Mszy Św. przewodniczył i homilię wygłosił o. Wiesław Dudar SVD, dyrektor Referatu Misyjnego z Pieniężna. Miłą niespodzianką dla uczestników liturgii były pozdrowienia przesłane przez o. Marcina Domańskiego SVD z Boliwii.

    WIĘCEJ
  • Kanoto, czyli jak dotrzeć do misji

    ŚWIAT

    Na brzegu czeka kanoto. Jest wspaniałe! Nie rozumiem dlaczego ostrzegano mnie, że warunki na pokładzie są zawsze okropne, że jest brudno i ciasno. Ten statek jest zadbany, ładnie pomalowany i czysty. Ma dolny i górny pokład. Nie ma nikogo oprócz kilkuosobowej załogi, więc jest dużo miejsca.

    Zajmujemy z siostrą górny pokład, bo stoją tam dwie drewniane leżanki. Wiem, że w Polsce wiele osób modli się o moją bezpieczną podróż i pracę.
    – Ładne kanoto ci wymodlili – zachwyca się siostra.

    WIĘCEJ
  • Jestem dobrej myśli

    ŚWIAT

    O. Wojciech Pawłowski SVD jest jednym z 2 polskich werbistów pracujących w ugandyjskim Bidibidi, gdzie zlokalizowany jest obóz dla uchodźców z Sudanu Południowego. Pracuje tam od 2018 roku wraz z o. Andrzejem Dzidą SVD.

    Jako najmłodszemu z 4 kapłanów powierzono mi obozową młodzież. Wyzwanie niebagatelne, bo około połowa uchodźców to właśnie młodzi ludzie – mówi o. Wojciech. - Kiedy patrzę na naszą młodzież i widzę jak duchowo wzrastają, to jestem dobrej myśli i wierzę, że na naszych oczach powstaje nowy naród ludzi.

    WIĘCEJ
  • Słowo Boże rozbiło swój namiot w Amazonii (REFLEKSJA)

    ŚWIAT

    Wyrażone w adhortacji Querida Amazonia cztery marzenia papieża Franciszka – społeczne, kulturalne, ekologiczne i eklezjalne – zawsze były obecne w naszej misyjnej pracy w Amazonii. Pozostają one też niezmiennie horyzontem naszej działalności. Jednak w dzisiejszych czasach czujemy potrzebę wypracowania nowego sposobu mówienia o naszej pracy.

    Cel misji w Amazonii zawsze był dla nas jasny i wyraźny. Jednakże jeszcze nigdy wcześniej nie używano słów „drogi”, „ukochany” - znanych z biblijnej księgi Pieśni nad pieśniami – by opisać stosunek misjonarzy do miejsca posługiwania.

    WIĘCEJ
  • Stawiamy czoła nowemu semestrowi

    ŚWIAT

    Na początku marca 2020 roku pandemia COVID-19 zaskoczyła również Brazylię, rozprzestrzeniając się błyskawicznie, szczególnie w wielkim mieście São Paulo. Władze, tak lokalne jak i państwowe, początkowo ignorowały powagę sytuacji. Jednak szybko rosnąca liczba zakażeń i zgonów zmusiła do wprowadzenia kwarantanny i izolacji społecznej.

    Pandemia spowodowała, że na kilka miesięcy zostały całkowicie pozamykane wszystkie parafie i instytucje, gdzie nasi seminarzyści odbywali swoje praktyki duszpasterskie. Ta sytuacja zmobilizowała nas do zaangażowania się w duszpasterstwo za pomocą mediów

    WIĘCEJ
  • Duchowy przystanek na malgaskiej Syberii

    RÓWNOLEŻNIK M

    Z dalekiego Madagaskaru dzielę się z Wami zatroskaniem! Dzisiaj cały świat jest naznaczony cierpieniem i śmiercią z powodu epidemii koronawirusa. Niestety, mimo początkowego optymizmu, Madagaskar również wpadł w sieć wirusa. Nałożone kilka miesięcy temu obostrzenia sanitarne spowalniają rozwój epidemii, ale cena jest ogromna.

    W większości kościoły są zamknięte. Ludzie przeżywają duchową pustynię. Mimo trudnej sytuacji i obostrzeń nie mogę odmówić koniecznej duchowej pomocy. I tak już kilka razy grupy około 20-osobowe grupy przebyły kilkadziesiąt kilometrów, aby być przyjętym przez kapłana i móc się wyspowiadać.

    WIĘCEJ

Równoleżnik M

Równoleżnik M

Przebudzenie wiary: prosili, aby Bóg pozostał z nami

Była noc, wszyscy już spali. Martin spakował plecak i po cichu opuścił ośrodek rekolekcyjny. Wolnym krokiem ruszył przed siebie. Szedł polną drogą w samym sercu lasu. Cisza, świeże powietrze i przeżyte kilka dni modlitewnego skupienia sprawiły, że czuł się dobrze. Jeszcze kilka dni temu, wydawało mu się, że dotknął dna.

WIĘCEJ >

Misjonarz - październik 2020

W październikowym numerze „Misjonarza” przeczytamy między innymi o 25 latach posługi o. Wojciecha Szypuły SVD w Apostolacie Biblijnym, o pracy werbistów wśród Indian w Ameryce Łacińskiej, o trudach pracy misyjnej na Alasce i o ostatnich remontach w werbistowskie parafii w Limbazi na Łotwie. W numerze znajdziemy też orędzie papieskie na Niedzielę Misyjną 2020.

WIĘCEJ >

banner marian zelazek02 min

Banner SBwMZ   banner rownoleznik m

Banner SBwMZ

banner rownoleznik m

  • Kalendarze na 2021 rok

    POLECAMY

    Wydawnictwo VERBINUM przygotowało na 2021 rok kolejne wydania popularnych kalendarzy. W tym roku propozycję poszerzył "Terminarz Słowa Bożego".

    W ofercie wydawnictwa znalazły się także popularne "Agendy biblijne" (2 formaty) z tekstami Ewangelii i krótkim komentarzem na każdy dzień oraz tekstami wszystkich czytań mszalnych na niedziele i święta.

    WIĘCEJ
  • Nurt SVD nr 1/2020

    POLECAMY

    W najnowszym numerze półrocznika religionawczo-misjologicznego przeczytać można między innymi o historii i znaczeniu Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie, o staroobrzędowcach na białoruskich ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, o prymacie Biskupa Rzymu w dialogu rzymskokatolicko-anglikańskim, o formacji misyjnej młodzieży czy o religijności małżonków w Papui-Nowej Gwinei.

    WIĘCEJ
  • Twój szlak (CD)

    POLECAMY

    Płyta CD z piosenkami misyjnymi wydana w październiku 2019 roku przez werbistowski Referat Misyjny z Pieniężna z okazji Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego. Utwory autorstwa Mariusza Kozubka (teksty) i Piotra Solorza (muzyka) powstały jako świadectwo tego, w co, jako misjonarze, wierzymy. A co równocześnie jest wielkim zadaniem Kościoła, do którego podjęcia zachęcił Papież Franciszek.

    WIĘCEJ
  • Nowy film o ojcu Marianie Żelazku

    POLECAMY

    "Miłość bez granic" to nowy film dokumentalny o pracy o. Mariana Żelazka wśród trędowatych w indyjskim mieście Puri. Film zrealizowany został przez Ishvani Kendra Production z Indii z okazji obchodow 100. rocznicy urodzin misjonarza.

    Dokument przybliża rzeczywistość, w której o. Marian Żelazek pracował jako misjonarz. Najcenniejsze w nim są jednak wypowiedzi osób, których dotknęła miłość ojca Mariana.

    WIĘCEJ
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Prymat Biskupa Rzymu w dialogu rzymskokatolicko-anglikańskim na forum światowym
CZYTELNIA

Motywy biblijne w polskich legendach lokalnych związanych z Tatarami
CZYTELNIA

Towarzyszenie małżeństwom w kryzysach w świetle adhortacji "Amoris laetitia"
CZYTELNIA

  • Media
  • Galeria

image

Akcja św. Krzysztofa 2020

Spotkanie kierowców w ramach XXVI werbistowskiej akcji pomocy kierowców odbyło się 26 lipca w Pieniężnie. Uczestniczyli w nim kierowcy i ich rodziny włączający się w tegoroczną akcję.


image

Palmarito & Urubicha w Polsce

Zespół z Boliwi odwiedził Polskę w dniach 21-26 października 2019 roku w ramach Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego.

WIĘCEJ

CZYTELNIA

Prymat Biskupa Rzymu w dialogu rzymskokatolicko-anglikańskim na forum światowym

W 50. rocznicę ekumenicznie doniosłego i brzemiennego w skutki spotkania papieża Pawła VI z prymasem Wspólnoty anglikańskiej arcybiskupem Michaelem Ramseyem, 5 października 2016 roku w Rzymie został podpisany siódmy z kolei oficjalny wspólny dokument katolików i anglikanów. Jego sygnatariuszami byli papież Franciszek oraz arcybiskup Canterbury Justin Welby.

WIĘCEJ >

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Niechciany gość

    " data-mosaic-order-date="">
    Niechciany gość

    Niechciany gość

    Wydaje się, że żyjemy w zupełnie innym świecie aniżeli ten nasz, który dobrze znaliśmy z poprzednich lat. A wszystko w związku z wizytą niezapowiedzianego i niechcianego gościa, jakim stał się koronawirus. Coraz bardziej staje się dla nas jasne, że nadal nie tylko nie zamierza on opuszczać naszej codzienności, ale wydaje się, że jeszcze bardziej się zadomawia.

    WIĘCEJ

  • Bóg Stworzyciel i "matka ziemia"

    " data-mosaic-order-date="">
    Bóg Stworzyciel i

    Bóg Stworzyciel i "matka ziemia"

    Coraz głośniej mówi się o „matce ziemi”, czyli o klimacie i ekologii. Z drugiej strony, coraz mniej mówi się o Bogu, który stworzył człowieka na swój Obraz i Podobieństwo. Im więcej chcemy powiedzieć o „matce ziemi”, tym bardziej męczy się nasz intelekt, dusza i serce. „Matka ziemia” jest wszystkim dla świata. Jest swego rodzaju królestwem, gdzie człowiek ulokował całą swą nadzieję.

    WIĘCEJ

  • Welon pewności

    " data-mosaic-order-date="">
    Welon pewności

    Welon pewności

    Epidemia dała nam lekcję bardzo ważną. Nie wszystko da się wrzucić na kabel i posłać w świat. Świat jest jednocześnie o wiele prostszy i o wiele bardziej skomplikowany, niż nam się wydaje. Kościół zaś niezmiennie pozostaje tajemnicą. Więcej – pozostaje bardziej tajemnicą Chrystusa niż naszą. Jeśli jest jakiś plus całej tej sytuacji, to właśnie zdarcie tego welonu pewności, że my wszystko już mamy pochwytane, że wystarczy wrzucić do sieci i jakoś to będzie.

    WIĘCEJ

  • Autopsja

    " data-mosaic-order-date="">
    Autopsja

    Autopsja

    Jeśli jest coś dobrego w tym właśnie czasie to to, że dana nam jest niepowtarzalna może już w przyszłości okazja do tego, żeby dokonać autopsji naszego organizmu. Żeby zobaczyć siebie. Zobaczyć, kim jesteśmy jako wspólnota. Czy sumą osobowości, czy wypadkową charakterów, a może określa nas najsłabsze ogniwo?

    WIĘCEJ

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Niechciany gość

    " data-mosaic-order-date="">
    Niechciany gość

    Niechciany gość

    Wydaje się, że żyjemy w zupełnie innym świecie aniżeli ten nasz, który dobrze znaliśmy z poprzednich lat. Wiele rzeczy stało się nietypowe, nowe, do czego nie byliśmy przygotowani, także jako ludzie Kościoła. A wszystko w związku z wizytą niezapowiedzianego i niechcianego gościa, jakim stał się koronawirus. Coraz bardziej staje się dla nas jasne, że nadal nie tylko nie zamierza on opuszczać naszej codzienności, ale wydaje się, że jeszcze bardziej się zadomawia. W niektórych regionach Rosji do tej pory obowiązuje jeszcze zakaz spotkań modlitewnych w kościołach i kaplicach i jedyną formą komunikacji z wiernymi pozostają wideotranslacje.

    WIĘCEJ

P. Mzyk stammte aus einer Bergmannsfamilie. Sein Vater Ludwik war Steiger in der Kohlengrube "Prezydent" in Chorzów (Konigshütte). Die Mutter, Franciszka, geboren Hadasz, stammte aus Bytkowo bei Katowice. Ludwik war das fünfte Kind unter neun Geschwistern und wurde am 22. April 1905 geboren. Die Familie war sehr fromm und aktiv. Ludwik war seit jungen Jahren Ministrant. Er hat sich für Religion und Kirche interessiert. Während der Pfarrexerzitien, welche ein Missionar aus Neisse gab, fühlte er eine missionarische Berufung. Er druckte sein Interesse den Eltern aus, die jedoch kritisch dazu eingestellt waren. Andere Verwandte unterstützten ihn und dann, schon zusammen mit seinen Eltern, versuchten sie, den Jungen in dem Kleinen Seminar der Steyler Missionare in dem Heiligkreuzhaus in Neisse zu unterbringen. Die ganze Sache unterstützte auch der ihm sehr wohlwollende Pfarrer Namysło. In Neisse kam er an am 13. September 1918 und dort bestand er auch das Abitur in 1926. Während der Ferien arbeitete er mit seinem Bruder in einer Kohlengrube, um der Mutter nach dem Tode seines Vaters finanziell zu helfen. Er wurde Mitglied der Organisation „Kwikborn“, in welcher man freiwillig auf das Alkoholtrinken und Rauchen verzichtete. Bis zu seinem Lebensende blieb er treu dieser Verpflichtung. Aus Neisse fuhr er, nach kurzen Ferien, nach Sankt Augustin in Deutschland, um das Noviziat zu machen und sich für die Ordensgelübde  vorzubereiten, was in 1928 geschehen ist.mzyk obr

Gegen Ende des Studiums in 1926, dem Beispiel von P. Grignon de Montfort nachfolgend, gab er sich völlig der Seligen Jungfrau Maria hin, und das Dokument unterzeichnete er mit seinem eigenen Blut. Nach der Beendigung des Philosophiestudiums haben ihn die Oberen zum Theologiestudium nach Rom geschickt, da sie seine Talente und Vorteile in Betracht zogen. In dieser Zeit erhielt er die Priesterweihe in Rom, am Fest Christi des Königs am 30. Oktober 1932. Seine Primizmesse feierte er an dem Hochfest Allerheiligen in der Kapelle des Generalatshauses in Rom. Sein Studium krönte er mit seiner Doktorarbeit in Theologie, am 5. Februar 1935 an der Pontificia Universitas Gregoriana. Während er auf das Diplom wartete, fuhr er nach Sankt Gabriel in Österreich, wo er einige Monate lang dem Novizenmeister half als sein Sozius und er lernte zugleich die schwierige Kunst, das Noviziat zu führen. Im Sommer 1935 kam er nach Chludowo bei Poznań, wo die Steyler Missionare in dem von Roman Dmowski gekauften Palast ihr erstes Noviziat  eröffnet hatten. P. Ludwik wurde Novizenmeister und lernte zugleich die literarische polnische Sprache.

Die Meinungen der Novizen sind gleich: wir hatten einen heiligen Meister. Was ihm an Erfahrung fehlte, bemühte er sich durch seine Demut, Höflichkeit und Arbeitsamkeit zu ergänzen. Die leuchtende Gestalt unseres Meisters war die Verkörperung einer gesunden Ordensaskese... er war ziemlich streng für andere, aber noch strenger für sich selbst. Er schritt bewußt und konsequent zur Heiligkeit eines Priesters und Missionars. Er hat zu den Menschen gehört, welche auf ihre Umgebung strahlen und eine Spur ihrer Anwesenheit hinterlassen. Im Seminar war er nicht nur Vorgesetzter, sondern auch ein Vorbild. Im Gedächtnis vieler blieben seine tiefen Konferenzen, auch in schriftlicher Form, leider in einer Kurzschrift, die heute nicht mehr abzulesen ist. In das Zimmer des Meisters kamen die Novizen ohne Angst, aber mit einer großen Ehre und Achtung für ihn. Immer hat sie seine milde Stimme: „Ave!“- hineingeladen. Auf seinen Lippen war es nicht eine gewöhnliche Einladung, sondern zugleich ein Gruß für die Unbefleckte und den Eintretenden. Anscheinend entledigte er sich gut der ihm anvertrauten Aufgabe, als er in 1939 zum Rektor des Noviziats ernannt worden ist.

Nach dem Ausbruch des Krieges mußte er sich von fast allen Hausbewohnern, die nach dem Osten evakuiert werden sollten, verabschieden. Er selbst hat das Haus nie verlassen. Nach einigen Wochen begrüßte er mit Freude die Heimkehrenden und seine Gelassenheit wirkte optimistisch auf die jüngeren. Die Situation am Anfang der Okkupation war verhältnismäßig normal. Die Deutschen besuchten das Kloster nur selten. Doch wegen der immer häufiger kommenden Nachrichten über Aussiedeln und Verhaftungen dachte und beriet man darüber, ob man die Novizen nicht nach Hause schicken sollte, doch es gab schon damals Schwierigkeiten mit der Ummeldung. P. Ludwik versuchte mit allen möglichen Mitteln, die Zukunft der Novizen zu sichern. Er verhandelte mit Mitbrüdern in Österreich und Deutschland, mit dem Generalat in Rom, daß sie seine Schützlinge aufnehmen. Er schlug sogar vor, das Noviziat nach Bruczków zu übersiedeln, wo man in der großen Wirtschaft arbeiten und sich ernähren konnte. Doch das Verlassen des Hauses wurde allen verboten. Immer häufiger mußte er feststellen, daß er- in Österreich und Deutschland erzogen und ausgebildet- die Deutschen als Okkupanten gar nicht kennengelernt hatte. Im unmittelbaren Kontakt mit Gestapo und Militär verlor er. Er  wußte nicht, daß er- indem er sich mir einem Soldaten unterhielt- zugleich mit einem Gestapomann zu tun hatte, und er druckte ungeschickt aus, daß er lieber verhandelte und mehr der Wehrmacht vertraute, als der Gestapo. Das entschied über sein zukünftiges Schicksal. Seine Aussage hat man als Vorwand benutzt, um ihn am 25. Januar 1940 zu verhaften.

 

Martyrium

An diesem Tag, um 12 Uhr Mittags sind Gestapowagen eingetroffen mit verhafteten Priestern aus der Gegend von Poznań und Oborniki Wielkopolskie. Die Hausbewohner hat man im Speisesaal versammelt, die anderen ihnen angeschlossen, und im gewissen Moment erschien in der Tür P. Ludwik, blaß, aber ruhig, und sagte: Ich muß mit ihnen fahren. Sie sagen, ich werde zurückkommen, und in der Zwischenzeit ist P. Chodzidło euer Vorgesetzter...  er wollte noch etwas hinzufügen, doch jemand zog ihn gewaltsam und man sah in nicht mehr. Später erfuhr man von einem Priester, der später verhaftet worden war, wie brutal P. Ludwik während der zwangsmäßigen Beladung von Paketen auf einem Wagen in Poznań behandelt wurde. Der Priester fügte noch hinzu: dieser Meister von euch ist ein richtiger Engel. Noch am vorangehenden Tage war P. Ludwik noch in Poznań, um für seine Novizen eine Ausreisegenehmigung zu erledigen. Doch er hat nichts erreicht. Nachdem er festgenommen worden war, konnte man nicht erfahren, was mit ihm geschah. Man versicherte immer wieder, er würde bald zurückkehren, wenn einige Sachen geklärt seien. Auf dieselbe Weise täuschte man seine Familie, welche gewiss eine Chance hatte- wegen ihrer schlesischer Abstammung- seine Befreiung zu erreichen. Sein Bruder Wilhelm schreibt: Interventionen von Seiten der Kirche und meiner selbst, sowie diejenigen meiner Schwestern, haben sich völlig fruchtlos erwiesen. Zweimal hat jemand seine Wäsche gebracht. Sie war mit Blut befleckt, und drin haben wir einen Zettel gefunden mit der Information: Ich lebe immer noch, helft, wenn ihr könnt“.mzyk ico

Das Blut begleitete ihn seit dem Verhaftungstag, als er im Soldatenheim (damals Residenz der Gestapo) seines Talars beraubt und schrecklich geschlagen wurde. Es war Winter, und er blieb nur in einem zerrissenen Hemd und einer Hose. Ein Mithäftling behielt in Erinnerung, daß ihm einer der Häftlinge eine Jacke gab, welche ein zum Tode verurteilter Häftling gelassen hatte, gerade als er zu einer Zelle im Fort VII in Poznań geführt wurde. Über seinen Tod erfuhr man im Kloster erst nach einigen Wochen. Sogar der vom Pater General gesandte Pater Wigge, dessen Aufgabe es war, das Haus und die Mitbrüder zu retten, erfuhr nichts, doch er hatte den Eindruck dass P. Mzyk nicht mehr lebte.

Alle Berichte über den Märtyrertod von P. Mzyk stammen von den Augenzeugen aus dem Fort VII in Poznań, wo zusammen mit ihm die Priester Sylwester Marciniak und Franciszek Olejniczak verweilten. Der erste schreibt das folgende: P. Mzyk traf ich in Zelle 60 im fort VII in Poznań am 1. Februar 1940. Zusammen mit ihm waren noch 28 Häftlinge, hauptsächlich Studenten. Alle fühlten einen großen Hunger... In die Zelle kamen oft, egal ob am Tage oder bei Nacht, die Wächter, und schlugen die Häftlinge aus unwichtigen Gründen oder auch ohne Grund. P. Mzyk erfüllte  alle Aufträge sehr sorgfältig, warnte vor allem, was Probleme bereiten konnte, und – wie man leicht bemerken konnte, betete stets.  Am Aschenmittwoch, dem 7. Februar, versammelte man alle Priester in der kleinen Zelle 69, am Osttor... die Tagesordnung war dieselbe, wie in anderen Zellen... doch die Wächter bemühten sich, uns mehr zuzusetzen... Zu Lieblingsthemen von P. Olejniczak gehörten: die Gestalt Christi um die Tätigkeit des Heiligen Geistes. Wenn es sich um das zweite Thema handelt, da fand er immer einen lebhaften Diskutanten in der Person von P. Mzyk.. ein Lieblingsthema von P. Mzyk war außerdem eine für die Jugend geeignete Lektüre... Die Lagerbehörden interessierten sich besonders für P. Mzyk. Eines Tages kam in die Zelle der Lagerkommandant mit einem anderen Offizier. Jeden einzelnen fragte er nach dem Namen und „Verbrechen“. Bei P. Mzyk blieb er stehen und sagte: „Ach, das ist dieser harte Gegner von uns“. Nachdem die Offiziere weggegangen waren, erklärte uns P. Mzyk, dass er während der Verhaftung und Untersuchung „starke“ Antworten gegeben hatte... eines Tages rief der Legerwächter Hoffmann P. Mzyk aus und schlug ihn schrecklich in dem Korridor...

Am 20. Februar nachmittag stürzte in unsere Zelle Unteroffizier Dibus herein – es scheint, er war Vertreter des Kommandanten- mit einem Chauffeur, beide waren betrunken, sie verhielten sich skandalös. Besonders beschäftigten sie sich mit P. Mzyk, vor allem der Chauffeur, auf Befehl von Dibus. Jener Tag, der 20. Februar, sollte auch der letzte Lebenstag von P. Mzyk sein. In der Nacht, etwa um 22 Uhr hörten wir die Ukrainer singen. Das war ein schlechtes Zeichen... gewöhnlich begannen sie von der Zelle der Ukrainer. Sie ließen sie singen... Dann besuchten sie die einzelnen Zellen, schlugen und versetzten den Häftlingen Fußtritte, schossen durch  das Schlüsselloch... dann, schon in den näher gelegenen Zellen, hörte man ungeheure Schreie, Ächzen, schließlich in der Nachbarzelle das Klirren von Schüsseln, Löffeln, das Lied „Kto się w opiekę“ („Wer sich unter den Schutz des Herrn begibt“) – natürlich auf Befehl gesungen- und Schüsse.  Kurz danach hörten wir die Worte: „Jetzt zu den Pfaffen“. Sie machten die Tür auf, kamen jedoch nicht herein, sondern ließen uns alle herausgehen, mit der Ausnahme von Pater Olejniczak. Es waren einige von ihnen, mit Dibus an der Spitze. Es war auch Hoffmann unter ihnen. Wir standen in Socken und Kleidung (denn so pflegten wir auch zu schlafen), im Hauptkorridor, unserer Zelle gegenüber. Dibus hielt P. Gałka an, P. Mzyk und mich, die anderen ließ er gehen... er ließ uns den Seitengang entlang laufen. Als wir nebeneinander liefen, bat mich P. Mzyk um Absolution. Als wir das Ende des Korridors erreichten, blieb ich und P. Gałka vor der Treppe stehen, P. Mzyk dagegen begann die Treppe hinaufzusteigen. Auf einmal ertönte unter uns das Geschrei der Wächter, sie ließen uns stehenbleiben. P. Mzyk zogen sie herunter und fingen an, zu schlagen „dafür, daß er flüchten wollte“. Es machte sich ein großes kaum vorstellbares Durcheinander.  Ich kann mich jedoch genau erinnern, daß Galka und Mzyk schrien und ächzten.  Auch wenn  ich nicht bei ihnen war, hatte ich den Eindruck, daß man sie furchtbar schlug und quälte. Meine Meinung erwies sich richtig, als ich P. Gałka sah- er war verwundet, mit blauen Flecken bedeckt, im Blut, hatte zerrissene Hose und Hemd.

Das Schlagen von P. Mzyk und P. Gałka dauerte lange, obwohl es schwer zu sagen ist, ob es 15 Minuten oder eine halbe Stunde dauerte. Inzwischen gelangte ich zum Hauptkorridor neben unserer Zelle, nahe dem Osttor. Hierher führte Dibus P. Mzyk. Als sie an mir  vorbeigingen, mußte ich mich umdrehen, dann konnte ich nicht sehen, wie er aussah. Er lies ihn am Tor stehen, und selbst schritt er zum Unteroffizier, der sich gerade mit mir unterhielt, zurück, lieh von ihm einige Patronen, ausschließend kam er na P. Mzyk heran und tötet ihn mit einem Genickschuß. Als er schon auf dem Boden lag, schoss er zum zweiten Mal... P. Gałka und ich wurden „entlassen“ und durften in unsere Zelle zurückgehen... Eine halbe Stunde später hörten wir, wie man die Leiche von P. Mzyk abschleppte. Nach seinem Tod hatten wir ein paar Tage Ruche. Einer der Häftlinge sagte uns, daß er in der Kommandantur- da räumte er auf- ein Schreiben von Justizministerium gesehen hatte, in dem es stand, daß das Schlagen von Geistlichen verboten sei.  

Der blinde P. Olejniczak, der das alles gehört hat, fügte noch eine Einzelheit hinzu: Dibus pflegte, sich Opfer zu wählen, er schlug sie in Gesicht, trat nach ihnen hemmungslos. Bei einem solchem Überfall wurde auch euer verstorbener P. Ludwik grausam geschlagen. Ich wollte meinem Priester- Bruder seine Qual lindern dadurch, daß ich ihm einige Worte des Trostes zuflüsterte, worauf er aber sagte: Ein Jünger kann nicht größer sein, als sein Meister. So beugte ich mich vor ihm und bat um den Segen, den er mir gerne gab...

Die Mitbrüder, welche vom Tod im Lager verschont blieben, schrieben: „P. Mzyk bleibt stets in Erinnerung und in den Herzen von seinen Zöglingen- Seminaristen. Auf den Felsen von Westerplatte, im Steinbruch von Gusen, war er ein Lieblingsthema unserer Gespräche. Ihn nahmen wir zum Zeugen unserer Ordensgelübde, die im Lager abgelegt wurden. Ihn nannten wir an erster Stelle in der Litanei unserer im Lager ermordeten Mitbrüder, ihn baten wir um Vermittlung, Hilfe und Beistand vom Himmel in unserem schweren Lagerleben erhoffend“.

Papst Johannes Paul II hat ihn am 13. Juni 1999 zusammen mit einer Gruppe von 108 Märtyrern des zweiten Weltkrieges, die man auch als 108 Polnische Märtyrer bezeichnet, selig gesprochen.

Akcje Misyjne

  • Ofiarom koronawirusa

    Pandemia koronawirusa dotyka i wywołuje cierpienie wśród ludzi na całym świecie. Kraje Zachodu i wysokorozwinięte jakoś sobie radzą z tym WIĘCEJ
  • Akcja św. Krzysztofa

    W ramach XXVI Werbistowskiej Akcji św. Krzysztofa można wspomóc misjonarzy między innymi w Ugandzie, Rosji, Zambii, Angoli czy Ghanie. WIĘCEJ
  • Akcja MOZAMBIK

    14-15 marca w Mozambik, Zimbabwe i Malawi uderzył tropikalny cyklon Idai. Odpowiadając na najbardziej bieżące potrzeby werbistów i sióstr SSpS, WIĘCEJ
  • 1
  • 2
statystyki tytul transparent800px min

banner kalendarz biblijny   banner mszewieczyste

Misjonarze piszą

  • Filantropia bez duszy +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    W Stanach Zjednoczonych ponad 40 proc. budżetu kościelnych organizacji charytatywnych pochodzi z rządowych pieniędzy. Kościół utracił tam swoją niezależność i aby otrzymać kolejne fundusze, popiera rządowe programy socjalne. Tym samy przyczynia się do rozwoju państwa opiekuńczego, przed którym ostrzegał Jan Paweł II.

    CZYTAJ

  • Uwierzyć +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Uniżenie, pokora, umieranie – to nie pasuje do wartości promowanych przez współczesny świat. Nie szukamy tego. Wprost przeciwnie – unikamy ze wszystkich sił. Dlaczego? Ponieważ to trudne, wymagające, skłaniające do refleksji nad sobą, nad własnym postępowaniem, nad dokonywanymi wyborami.

    CZYTAJ

  • XXVI niedziela zwykła +

    o. Bogusław Nowak SVD, JAPONIA

    Uczenie się na własnych błędach, jest jednym ze sposobów poznawania tego, co jest dobre, a co złe. Ale proces ten może być bardzo powolny, a przede wszystkie może być bardzo bolesny dla nas samych oraz dla ludzi, którzy mają w nim udział. Istnieje inny, pewny sposób poznawania tego, co dobre, a co złe.

    CZYTAJ

  • Szkolnictwo w Indonezji +

    o. Józef Trzebuniak SVD, INDONEZJA

    Już od szkoły podstawowej rodziny przygotowywane są do tego, aby opłacać edukację. Stopniowo opłaty są, oczywiście, coraz większe. Zaczyna się od kilkudziesięciu złotych miesięcznie w podstawówkach na miesiąc edukacji dziecka, a górnej granicy opłat za studia właściwie nie ma. Dla przykładu, aby dostać się do szkoły policyjnej, trzeba zapłacić wpisowe, które może wynosić około 50 tys. zł.

    CZYTAJ

  • 1
  • Serce dla Angoli (cz. III)

    Gdy posiłek dobiega końca, katatu wjeżdżają na stół. Gospodynią jest położna, bardzo sympatyczna. Opowiadamjej o sześcioraczkach, które przyszły na świat w Polsce, za co rodzina została wsparta przez rząd mieszkaniem i dużym samochodem. Położna uśmiecha się: „Też bym nie miała nic przeciwko temu, by w waszym kraju urodzić sześcioraczki”. (MISJONARZ 09/2020)

    WIĘCEJ

  • Księgarnie platformy pracy misyjnej

    Nasza posługa misyjna jest bardzo zróżnicowana. Nie wszyscy misjonarze pracują w terenie czy w parafiach. Część z nas udziela się w szkołach, szpitalach albo innych instytucjach misyjnych. Ja obecnie pracuję w administracji księgarni i czuję, że znajduję się na właściwym miejscu. Jako wierni naśladowcy św. Arnolda Janssena nadal próbujemy „piec dwie pieczenie przy jednym ogniu”. (MISJONARZ 09/2020)

    WIĘCEJ

  • Niecodzienne wydarzenia w historii

    Bardzo często katedry mają interesującą historię, liczącą wiele lat, a nawet wieków. Jako budowle mają duże znaczenie nie tylko historyczne, ale i wartość architektoniczną. Nie inaczej jest z kościołem i zarazem katedrą pw. św. Izydora na Kubie. Pierwsze wzmianki dotyczące historii kościoła parafialnego pw. św. Izydora datowane są na rok 1680, w miejscu zwanym Managuaco. (MISJONARZ 09/2020)

    WIĘCEJ

  • Szaleniec czy szczęściarz?

    Biskup zaproponował mi dwie parafie do obsługi: Chefornak i Newtok, leżące w południowo-zachodniej części diecezji, u wybrzeża Morza Beringa. Są one odległe od siebie o ok. 160 km w linii prostej, jednak nie ma między nimi połączenia bezpośredniego, jeśli się chce przemieścić z jednej miejscowości do drugiej. Ale cóż to znaczy na Alasce, która jest 5,5 razy większa od Polski a sama diecezja Fairbanks jedynie 3,5 razy? (MISJONARZ 09/2020)

    WIĘCEJ

  • Dobro - mimo wszystko

    Czasami myślę, że Pan Bóg ma specyficzne poczucie humoru. Oto w połowie marca przyszły wyniki naszych wyborów na przełożonego werbistów na Madagaskarze i okazało się, że jestem w radzie regionalnej jako admonitor. W tej sytuacji ktoś mnie spytał, czy się teraz rozdwoję. Jednak „dzięki” koronawirusowi mam dużo mniej mojej normalnej pracy w diecezji, więc razem z nowym przełożonym mogłem odwiedzić wszystkie placówki, gdzie pracują werbiści. (MISJONARZ 09/2020)

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Werbiści na krańcach świata

  • Dundo (ANGOLA)

    Dundo to 300-tysięczne miasto położone nad rzeką Luachimo w północno-wschodniej Angoli w odległości ok. 6 km od granicy z Demokratyczną Republiką Kongo. Od 2000 roku jest stolicą prowincji Lunda Północna.

    Werbiści obecni są w diecezji Dundo od 2006 roku, kiedy rozpoczęli pracę w parafii w Caungula, około 300 km na południowy-zachód od Dundo. Obecnie pracuje tam dwóch współbraci.

    WIĘCEJ
  • 1