• Pierwszy numer wyszedł w 200 egzemplarzach. Był powielany na ksero. Pismo zostało wspaniale przyjęte przez odbiorców. To dało impuls do rozwoju pisma. "Dialog" stał się też impulsem do powstania innych pism o treściach religijno-kulturowych.

    Już trzeci numer "Dialogu" wyszedł jako miesięcznik nakładem 3,5 tys. W bardzo krótkim czasie nakład urósł nam do 13,5 tys. egzemplarzy. To był dla nas znak, że ludzie takiego czasopisma potrzebują. 

  • Gdy jako młody człowiek o. Kazimierz Niezgoda SVD wyjeżdżał z Polski do pracy misyjnej w Papui Nowej Gwinei chciał tam pracować przez całe życie. Dziś, po 51 latach, nic się nie zmieniło – stale chce pracować w Kraju Rajskiego Ptaka.

    - W 1990 roku wybuchła ogromna wojna plemienna. Została spalona nasza stacja misyjna w Pompabus – opowiada o. Niezgoda. - Byłem świadkiem wszystkiego. Spalili mój dom i wszystkie zabudowania. Ale nie czułem urazy, złości czy nienawiści.

  • Film dokumentalny „Polscy misjonarze”, opowiadający historie polskich kapłanów, braci i sióstr zakonnych pracujących na Papui Nowej Gwinei, został niedawno wyświetlony podczas 59. Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

    Film został zgłoszony również na festiwale w Toronto, Melbourne, Kazimierzu nad Wisłą (Dwa Brzegi), Warszawie, Londynie, Wexford (Irlandia) i na Bali. Zostanie również pokazany TVP i ABC TV w Australii, a być może także w niektórych stacjach telewizyjnych w USA, Niemczech i Wielkiej Brytanii.

  • Przed wyjazdem do Chin widziałem w Internecie zdjęcia ogromnych i kompletnie pustych chińskich miast. Są przygotowane do przeniesienia ludności z rejonów wiejskich do miast. Nigdy nie myślałem, że coś takiego zobaczę na własne oczy. 

    Nie było to miasto-widmo, ale tylko osiedle w Handan, w prowincji Hebei. Na nocleg zatrzymałem się w mieszkaniu, które należało do mojego gospodarza. Ma takich dwadzieścia. Otrzymał je jako rekompensatę za wysiedlenie ze wsi, którą zburzono, a na jej miejscu postawiono to osiedle.

  • Cartagena de Indias na północnym wybrzeżu Kolumbii to miasto założone w 1532 r. przez Pedra de Heredię na terenie zamieszkanym przez Indian Calamari. Miasto jest niezwykłą perełką – Stare Miasto swoją architekturą zapiera dech w piersiach. Co ciekawe, to tu co roku odbywają się wybory Miss Kolumbii.

    W styczniu 2016 r., po naszym werbistowskim spotkaniu w Medellín, udałem się z o. Krzysztofem Krzyśków SVD do jego ówczesnej parafii w Planeta Rica, gdzie pomagałem w odprawianiu Mszy św. w soboty i niedziele.

  • Bywało różnie. Często z dumą siadałem za kierownicą. Ale nierzadko też leżałem pod samochodem. Za kierownicą zawsze zasiadam sam – dla mojego dobra i dobra ciężarówki. Ale dzięki temu mój STAR, nie bez kłopotów, nadal służy potrzebom Kościoła i naszym zgromadzeniom.

    Jednak wszystko ma swój kres. Czas biegnie nieubłaganie. Trzeba być realistą. Ciężko będzie wkrótce pożegnać się ze starym, wysłużonym »przyjacielem«, towarzyszem mojej doli i niedoli po angolskich drogach misyjnych.

  • Myślałem, że bp Chindekasse żartuje mówiąc, iż jest pomysłodawcą i architektem jedynego chyba na świecie kościoła postawionego z kontenerów magazynowych! A modląc się za swoich parafian, z dumą podkreśla, że poleca ich opiece Matki Bożej od kontenerów: „Matko Boska, od kontenerów – módl się za nami”!

    Na moją niefrasobliwą uwagę, że chyba żartuje, stanowczo zaprzeczył. I dodał, iż chętnie zabierze nas na to miejsce i osobiście pokaże nam jedyny w swoim rodzaju obiekt sakralny: kościół z kontenerów.

  • Kiedy trzy lata temu Phu był ciągle niewinnym młodzieńcem. Potrafił być takim, mimo iż życie nie szczędziło mu cierpień. Oboje rodzice zmarli na AIDS, być może nawet był przy ich śmierci. Zajęli się nim krewni, którzy przyprowadzili go do Centrum i odtąd mieszkał w Domu Matki Maryi.

    Historie innych młodych ludzi w Centrum są podobne. Urodzili się z nieuleczalną chorobą i przez całe dotychczasowe życie musieli znosić brzemię odrzucenia i dyskryminacji. Są naprawdę odrzuconymi i zapomnianymi przez świat.

  • Bandundu to miasto biedne i zacofane. Mieszkańcy w większości żyją tu z uprawy roli, rybołówstwa i drobnego handlu. Ludziom żyje się ciężko, ponieważ tu nadal wszystko robi się ręcznie – nie ma żadnych maszyn, ani zwierząt pociągowych.

    Ludzie są bardzo wychudzeni, niedożywieni i schorowani. Śmiertelność dzieci i młodych osób jest bardzo duża. Bardzo dużo dzieci nie chodzi do szkoły, bo nie ma kto im opłacić nauki, chorzy pozostają bez środków na leczenie. To nasze ciągłe wyzwanie.

  • Centrum Karunalaya (Karunalaya Leprosy Care Centre) położone jest w mieście Puri w indyjskim stanie Odisha. Założone zostało w 1975 roku przez o. Mariana Żelazka SVD, by zapewnić dach nad głową, wyżywienie, edukację, pomoc medyczną i socjalną dla ludzi, którzy przez Hindusów uważani byli za nietykalnych.

    Sercem Karunalaya jest oddział szpitalny z 22 łóżkami. Pacjenci przyjmowani są tutaj na krótkookresowe terapie, w tym opatrywanie owrzodzeń będących częstymi powikłaniami związanymi z trądem. Ponieważ wielu pacjentów nie ma szans na dostanie się do innych szpitali, pomagamy również w leczyć inne schorzenia.

Polecamy

  • 1