neoprezbiterzy top

 

Urodziłem się 12 marca 1992 r. w Poznaniu jako najmłodsze dziecko Marka i Barbary. W domu rodzinnym rodzice otaczali nas miłością – oprócz mnie, moją siostrę Helenę i brata Adama. Niestety, już jako małe dziecko straciłem ojca. Sytuacja materialna po śmierci taty w domu nie była zbyt dobra – mama pracowała w zawodzie pielęgniarki, dlatego za namową moich dziadków (od strony mamy) zamieszkaliśmy wraz z nimi pod jednym dachem. Oczywiście będąc dzieckiem nie miałem świadomości, dlaczego musieliśmy przeprowadzić się z centrum Poznania na jego obrzeża, jednak szybko zaaklimatyzowałem się do nowych warunków życia.

Dom rodzinny wspominam bardzo ciepło. Wychowywałem się wraz z rodzeństwem pod czujnym okiem naszej babci Liliany i troskliwego dziadka Henryka. Mama ze względu na ponoszony trud naszego utrzymania pracowała do późnych godzin popołudniowych, naturalnie odczuwałem smutek z tego powodu. Teraz, będąc dorosłym człowiekiem, wiem, że chciała dać nam jak najlepsze wychowanie i wykształcenie. Bez dwóch zdań jej trud nie poszedł na marne, za co jestem jej niezmiernie wdzięczny.

Kiedy byłem małym chłopcem, a później nastolatkiem, uwielbiałem grać w piłkę nożną. Na boisku spędzałem cały wolny czas, co często wiązało się z zaniedbaniem nauki szkolnej. Opatrzność Boża postawiła wówczas na mojej drodze serdecznego kolegę – Marcina Kolana, który dopomagał mi w nauce. Z ucznia zaniedbującego naukę stałem się tzw. wzorowym uczniem do czasów licealnych. 

Pierwszy raz głos Jezusa w sercu usłyszałem po I Komunii św. Proboszcz naszej parafii, ks. Karol Kozłowski SChr, w czasie trwania białego tygodnia poinformował chłopców, że kto chciałby służyć Panu Jezusowi przy ołtarzu, niech zostanie po Mszy św. na spotkaniu organizacyjnym. Pamiętam do dziś tę chwilę radości, która zrodziła się w moim sercu. Służba w roli ministranta trwała w moim przypadku bardzo krótko, niespełna dwa lata. Przez następne lata życia nie przypominam sobie, aby Bóg w jakiś konkretny sposób przemawiał do mnie, bym otworzył się na Jego wolę. Dopiero po zdaniu matury trafiła w moje ręce ulotka powołaniowa oferowana przez chrystusowców, z hasłem tytułowym: „I ty powiedz Bogu tak!”. Bardziej zainteresowały mnie w niej flagi państw, które przedstawiały zasięg pracy chrystusowców na całym świecie, niż realne odpowiedzenie Bogu „tak” na Jego zaproszenie.

Taki stan rzeczy utrzymywał się jeszcze przez ok. dwa lata, kiedy to podjąłem pracę m.in. w zawodzie pośrednika obrotu nieruchomościami. Zajęcie dość ciekawe dla człowieka, który lubi samodzielnie wpływać na efektywność swoich wyników, w sposób szczególny jeżeli chodzi o kwestie finansowe. Jednak z miesiąca na miesiąc rodziła się w moim sercu pustka, a wzrastało pragnienie głębszej relacji z Bogiem. Moje nawrócenie rozpoczęło się tuż przed Rokiem Wiary (ustanowionym przez Benedykta XVI) i pogłębiało się w czasie jego trwania.

W rozeznaniu powołania pomógł mi ówczesny proboszcz, ks. Marek Jarząbek SChr. Jego życiowa mądrość i doświadczenie duszpasterskie uchroniły mnie przed błędnym wyborem, a może i przed utratą powołania. Mimo zachęt, abym wstąpił do zgromadzenia księży chrystusowców, uszanował mój wybór zgromadzenia księży werbistów i z miejsca wypisał mi wymagane zaświadczenie i opinię. Z perspektywy czasu wierzę, że jego działania były działaniem samej opatrzności Bożej.

11 czerwca 2013 r. złożyłem dokumenty do Zgromadzenia Słowa Bożego. Co intrygujące, spotkałem się w tym dniu z bp. Estanislau Chindecasse SVD, który szukał w tamtym czasie księży do pracy duszpasterskiej w Angoli. Pół żartem, pół serio zapytał, czy nie chciałbym wyjechać do pracy misyjnej w Angoli. Odpowiedziałem mu wtedy: „Zobaczymy, co będzie za parę lat”. I tak za parę lat, 6 lipca 2019 r., we wspomnienie liturgiczne bł. Marii Ledóchowskiej, nazywanej potocznie Matką Afryki, otrzymałem przeznaczenie misyjne do… Angoli.

Dziś dziękuję Panu Bogu za dar powołania, cieszę się z obranej drogi i proszę o modlitwę, bym kroczył nią wiernie. Zapewniam także o prywatnej modlitwie w intencji naszych dobrodziejów i przyjaciół misji.

Jan Biernat SVD

neoptezbiterzy folderek2020 str a