wszystkie narody
Jesteśmy posłani, aby
poznały światło Słowa
istotną częścią
Wrażliwość na znaki czasu jest
naszego powołania misyjnego
oddajemy na służbę
Czas, talenty, prace i dobra wspólnoty
naszych misyjnych zadań

różnych narodowości

W naszych wspólnotach współbracia
żyją i pracują razem
pójść wszędzie
Gotowi jesteśmy
dokąd poślą nas przełożeni

misji kościoła

Wszystkie nasze prace służą
i temu są podporządkowane
poznali Boga,
Żyjemy tak, aby ludzie
którego im głosimy

opuścić ojczyznę.

Współbracia w każdej chwili muszą być gotowi
To istotna cecha naszego powołania.

stałość i wolność

Śluby zakonne dają
naszej misjonarskiej służbie

gdzie nie ma innych,

W pierwszym rzędzie idziemy tam,
którzy głosiliby Ewangelię

między ludźmi,

Pracujemy na rzecz sprawiedliwości
przeciwko egoizmowi i nadużywaniu władzy
previous arrow
next arrow
Slider

Jesteśmy tu i teraz

W Mjanmie już trzykrotnie przeżywałem święta Bożego Narodzenia. Zawsze były one bardzo wspólnotowe. Parafianie, ze wszystkich stacji bocznych (jest ich 10), zjeżdżali do parafii, aby wspólnie świętować. Ludzie z wiosek byli goszczeni przez parafian mieszkających blisko kościoła. To coś bardzo unikatowego dla tutejszego Kościoła.

Teraz niestety mamy czas zdominowany przez ogólnoświatowy wirus. Myślę, że na całym świecie, święta i czas przygotowania do mich coś straciły. Na pewno jednak nie zniknęła wiara w sercach ludzi. To się da odczuć każdego dnia.

Więcej…

Bez prądu w XXI wieku

Do wszystkiego można się przyzwyczaić i życie bez prądu jest możliwe. Łatwiej sobie poradzić, gdy nie ma prądu w ciągu dnia. Gorzej, gdy go nie ma wieczorem. Rodzi to też wiele zabawnych, krępujących a nawet niebezpiecznych sytuacji.

Wcześniej śmialiśmy się z ludzi w Zimbabwe, bo im wyłączali prąd na 18 godzin dziennie. A teraz my czasami nie mamy prądu 20 godzin na dobę. Natomiast Namibia, Botswana, Malawi i Kongo, do których wysyłamy prąd, dziwią się, jak można nie mieć prądu.

Więcej…

Boże Narodzenie w Bidibidi w cieniu pandemii

W Ugandzie święta Bożego Narodzenia przeżywa się zupełnie inaczej niż w Polsce. U nas w obozie Bidibidi pojawią się proste papierowe ozdoby i kawałki szmatek zawieszonych na sznurku. W niektórych miejscach pojawia się gwiazda wykonana z kartonu i materiału.

Jest ciepło, nie ma śniegu, nie ma specjalnych dekoracji na ulicy i drogach. Są tylko plakaty wyborcze, bo wybory prezydenckie i do parlamentu odbędą się 14 stycznia 2021. Czyli tak jak przy narodzeniu Jezusa - raczej Cezar August, spis ludności, covid i restrykcje, a narodzenie Zbawiciela gdzieś obok.

Więcej…

Szopki z Afryki i Ameryki Południowej w Praszce

20 grudnia w Muzeum w Praszce otwarto wystawę czasową zatytułowaną „Boże Narodzenie na świecie. Szopki z Afryki i Ameryki Południowej”. Eksponaty pochodzą ze zbiorów Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie.

Prezentowane szopki stanowią oryginalne wytwory sztuki ludowej z Ameryki Południowej (Argentyna, Boliwia, Ekwador, Paragwaj) oraz Afryki (Angola, Botswana, Demokratyczna Republika Kongo, Ghana, Kenia, Togo, Madagaskar, RPA, Zambia).

Więcej…

Wystawa "W kraju Garudy" w Szczytnie

18 grudnia 2020 roku w Muzeum Mazurskim w Szczytnie została otwarta wystawa pt. „W kraju Garudy”, która pochodzi w całości ze zbiorów Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie.

Wystawa w ciekawy i przystępny sposób przybliża bogactwo i niezwykłą różnorodność kultury Indonezji, największego wyspiarskiego kraju świata. Ta stamtąd pochodzi obecnie ponad 1700 werbistów.

Więcej…
  • 1 Jesteśmy tu i teraz
  • 2 Bez prądu w XXI wieku
  • 3 Boże Narodzenie w Bidibidi w cieniu pandemii
  • 4 Szopki z Afryki i Ameryki Południowej w Praszce
  • 5 Wystawa "W kraju Garudy" w Szczytnie
  • 6 Trudności nie powinny nas zniechęcać
  • 7 Pandemia kontra tradycja na Filipinach
  • 8 Biblia w minangali - efekt wspólnej pracy
  • 9 Spotkanie online z misjonarzem z Argentyny
  • 10 Poszukujemy nowych ścieżek
  • 11 Jak werbistowskie uniwersytety radzą sobie z koronawirusem?
  • Jesteśmy tu i teraz

    ŚWIAT

    W Mjanmie już trzykrotnie przeżywałem święta Bożego Narodzenia. Zawsze były one bardzo wspólnotowe. Parafianie, ze wszystkich stacji bocznych (jest ich 10), zjeżdżali do parafii, aby wspólnie świętować. Ludzie z wiosek byli goszczeni przez parafian mieszkających blisko kościoła. To coś bardzo unikatowego dla tutejszego Kościoła.

    Teraz niestety mamy czas zdominowany przez ogólnoświatowy wirus. Myślę, że na całym świecie, święta i czas przygotowania do mich coś straciły. Na pewno jednak nie zniknęła wiara w sercach ludzi. To się da odczuć każdego dnia.

    WIĘCEJ
  • Bez prądu w XXI wieku

    ŚWIAT

    Do wszystkiego można się przyzwyczaić i życie bez prądu jest możliwe. Łatwiej sobie poradzić, gdy nie ma prądu w ciągu dnia. Gorzej, gdy go nie ma wieczorem. Rodzi to też wiele zabawnych, krępujących a nawet niebezpiecznych sytuacji.

    Wcześniej śmialiśmy się z ludzi w Zimbabwe, bo im wyłączali prąd na 18 godzin dziennie. A teraz my czasami nie mamy prądu 20 godzin na dobę. Natomiast Namibia, Botswana, Malawi i Kongo, do których wysyłamy prąd, dziwią się, jak można nie mieć prądu.

    WIĘCEJ
  • Boże Narodzenie w Bidibidi w cieniu pandemii

    ŚWIAT

    W Ugandzie święta Bożego Narodzenia przeżywa się zupełnie inaczej niż w Polsce. U nas w obozie Bidibidi pojawią się proste papierowe ozdoby i kawałki szmatek zawieszonych na sznurku. W niektórych miejscach pojawia się gwiazda wykonana z kartonu i materiału.

    Jest ciepło, nie ma śniegu, nie ma specjalnych dekoracji na ulicy i drogach. Są tylko plakaty wyborcze, bo wybory prezydenckie i do parlamentu odbędą się 14 stycznia 2021. Czyli tak jak przy narodzeniu Jezusa - raczej Cezar August, spis ludności, covid i restrykcje, a narodzenie Zbawiciela gdzieś obok.

    WIĘCEJ
  • Szopki z Afryki i Ameryki Południowej w Praszce

    POLSKA

    120 grudnia w Muzeum w Praszce otwarto wystawę czasową zatytułowaną „Boże Narodzenie na świecie. Szopki z Afryki i Ameryki Południowej”. Eksponaty pochodzą ze zbiorów Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie.

    Prezentowane szopki stanowią oryginalne wytwory sztuki ludowej z Ameryki Południowej (Argentyna, Boliwia, Ekwador, Paragwaj) oraz Afryki (Angola, Botswana, Demokratyczna Republika Kongo, Ghana, Kenia, Togo, Madagaskar, RPA, Zambia).

    WIĘCEJ
  • Wystawa "W kraju Garudy" w Szczytnie

    POLSKA

    18 grudnia 2020 roku w Muzeum Mazurskim w Szczytnie została otwarta wystawa pt. „W kraju Garudy”, która pochodzi w całości ze zbiorów Muzeum Misyjno-Etnograficznego w Pieniężnie.

    Wystawa w ciekawy i przystępny sposób przybliża bogactwo i niezwykłą różnorodność kultury Indonezji, największego wyspiarskiego kraju świata. Ta stamtąd pochodzi obecnie ponad 1700 werbistów.

    WIĘCEJ
  • Trudności nie powinny nas zniechęcać

    ŚWIAT

    Rok 2020 przyniósł zmiany, jakich nikt się nie mógł spodziewać i nie był w stanie przewidzieć. Koronawirus pojawił się nagle i zmienił nie tylko nasze myślenie i przyzwyczajenia, ale też funkcjonowanie życia wspólnotowego, rodzinnego i zawodowego.

    Chociaż Papua Nowa Gwinea nie ucierpiała tak bardzo z powodu zachorowań na wirusa, jednak sama ochrona przed wirusem wprowadziła ogromny chaos. Ograniczono podróżowanie w kraju i zakazano spotkań zbiorowych dla większej liczby osób. Na parę tygodni zamknięto nawet stołeczne kościoły.

    WIĘCEJ
  • Pandemia kontra tradycja na Filipinach

    ŚWIAT

    Pamiętam moją ostatnią Mszę, którą przed zamknięciem świątyń na Filipinach sprawowałem wraz z wiernymi w katedrze w San Jose. Była to sobota, wieczorna liturgia z niedzieli. Padły słowa: „jest to ostatnia Msza jaką sprawujemy w katedrze”. Cisza wypełniła świątynię.

    Obchody Wszystkich Świętych to wielkie wydarzenie dla katolików na Filipinach. W tym roku cmentarze były zamknięte od 28 października do 4 listopada. Raz jeszcze „zawieszono” kolejną tradycję. Po raz kolejny Covid-19 pokazał swoją siłę.

    WIĘCEJ
  • Biblia w minangali - efekt wspólnej pracy

    ŚWIAT

    Pamiętam do dziś lekcję misjologii, którą zaraz po przylocie na Filipiny otrzymałem od starszego i doświadczonego misjonarza. Powiedział: “Ojcze Pawle, nie możesz głosić przesłania Ewangelii bez znajomości języka i kultury”.

    Okazją do ich przypomnienia było wydarzenie, które świętowaliśmy niedawno. Była nim dedykacja i poświęcenie Pisma Świętego w języku plemienia Mangali. Prace nad tłumaczeniem trwały ni mniej ni więcej tylko 44 lata.

    WIĘCEJ
  • Spotkanie online z misjonarzem z Argentyny

    POLSKA

    8 grudnia 2020 roku uczniowie Szkoły Podstawowej nr 3 im. Bolesława Krzywoustego w Poznaniu wzięli udział w kolejnym spotkaniu z cyklu “Lekcje z misją”. Tym razem spotkali się on-line z o. Jerzym Faliszkiem SVD, misjonarzem w Argentynie.

    Ojciec w niezwykle ciekawy i barwny sposób opowiedział im o życiu i kulturze ich rówieśników z Ameryki Południowej – mówi Honorata Dzida, która zorganizowała spotkanie.

    WIĘCEJ
  • Poszukujemy nowych ścieżek

    ŚWIAT

    Mieliśmy już zamknięte kościoły i ograniczenia spotkań. Podróżować można było tylko posiadając pozwolenie policji. Mamy godzinę policyjną i blokady na drogach. Nie mamy jednak takiej ilości zakażeń, jaką odnotowuje się w innych miejscach na świecie - pisze z Zimbabwe o. Marek Glodek SVD.

    W naszej pracy duszpasterskiej, od momentu otwarcia kościołów, życie toczy się niemal normalnie. Jedyne, czego nie mamy na stacjach misyjnych, to spotkań i rekolekcji, które zazwyczaj odbywają się w centralnej stacji.

    WIĘCEJ
  • Jak werbistowskie uniwersytety radzą sobie z koronawirusem?

    ŚWIAT

    Werbiści prowadzą na świecie 6 uniwersytetów - 4 w Azji oraz po 1 w Oceanii i Ameryce Płd. Wszystkie muszą sobie radzić z pandemią koronawirusa, choć robią to różnie w zależności od sytuacji epidemicznej w danym kraju i obostrzeń wprowadzanych przez lokalne władze.

    Oto informacja z pierwszej ręki, jak w tej dziedzinie radzą sobie Katolicki Uniwersytet Fu Jen w Taipei (Tajwan), Uniwersytet Nanzan w Nagoi (Japonia) oraz Divine Word University w Madang (Papua Nowa Gwinea).

    WIĘCEJ

Równoleżnik M

Równoleżnik M

W sumie...

Nie jestem fanem podsumowań na koniec roku. Ale prawdą jest, że nie da się od nich uciec. Ale uległem, pod naporem aktywu parafialnego. Zrobiłem podsumowanie. Niestety, zmieściło się na żółtej karteczce do przyklejania na drzwiach lodówki.

WIĘCEJ >


Równoleżnik M

PODCAST: Bangladesz: misjonarz w muzułmańskim kraju (odc. 6)

O. Mariusz Pacuła SVD, po 17 latach pracy w Ghanie, w 2018 roku rozpoczął pracę w nowej misji werbistowskiej w Bangladeszu. Opowiada o różnicach kulturowych między Afryką i południowo-wschodnią Azją, a także o realiach pracy misyjnej w muzułmańskim społeczeństwie.

WIĘCEJ >

banner marian zelazek02 min

Banner SBwMZ   banner rownoleznik m

Banner SBwMZ

banner rownoleznik m

  • Misjonarz 1/2021

    POLECAMY

    Niesamowite są losy uchodźców z Sudanu Południowego, o których wspominaliśmy już kilkakrotnie na łamach „Misjonarza”. Również w tym numerze zamieszczamy doniesienia z jednego z największych obozów dla uchodźców – w Bidibidi w Ugandzie. Gdyby porozmawiać z każdym, kto tam dotarł po przebyciu długiej drogi ucieczki, można byłoby usłyszeć niezwykłe historie o cierpieniu, ale też o sile człowieka i o działaniu Boga.

    WIĘCEJ
  • Narodzić się z Ducha. Obietnica Ojca

    POLECAMY

    Książka zadziwia różnorodnością tematów i ich ujęciem. Znajdziemy w niej bogactwo biblijnych treści i odniesień związanych z Duchem Świętym i jego działaniem oraz osobistych przeżyć, doświadczeń i medytacji autora. To rzetelne, a zarazem przystępne ujęcie wybranych zagadnień dotyczących Ducha Świętego. Wartością opracowania jest także przejrzysty układ prezentowanych zagadnień oraz prosty i żywy język.

    WIĘCEJ
  • Kalendarze na 2021 rok

    POLECAMY

    Wydawnictwo VERBINUM przygotowało na 2021 rok kolejne wydania popularnych kalendarzy. W tym roku propozycję poszerzył "Terminarz Słowa Bożego".

    W ofercie wydawnictwa znalazły się także popularne "Agendy biblijne" (2 formaty) z tekstami Ewangelii i krótkim komentarzem na każdy dzień oraz tekstami wszystkich czytań mszalnych na niedziele i święta.

    WIĘCEJ
  • Twój szlak (CD)

    POLECAMY

    Płyta CD z piosenkami misyjnymi wydana w październiku 2019 roku przez werbistowski Referat Misyjny z Pieniężna z okazji Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego. Utwory autorstwa Mariusza Kozubka (teksty) i Piotra Solorza (muzyka) powstały jako świadectwo tego, w co, jako misjonarze, wierzymy. A co równocześnie jest wielkim zadaniem Kościoła, do którego podjęcia zachęcił Papież Franciszek.

    WIĘCEJ
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4

Formacja misyjna młodzieży w ujęciu nowych dokumentów programowych nauczania religii
CZYTELNIA

Wybrane aspekty religijności małżonków w Papui Nowej Gwinei w świetle badań
CZYTELNIA

cztln112020 muzeum300px min

Zbiory Muzeum Misyjno-Etnograficznego Księży Werbistów w Pieniężnie – 50 lat działalności
CZYTELNIA

  • Media
  • Galeria

image

Akcja św. Krzysztofa 2020

Spotkanie kierowców w ramach XXVI werbistowskiej akcji pomocy kierowców odbyło się 26 lipca w Pieniężnie. Uczestniczyli w nim kierowcy i ich rodziny włączający się w tegoroczną akcję.


image

Palmarito & Urubicha w Polsce

Zespół z Boliwi odwiedził Polskę w dniach 21-26 października 2019 roku w ramach Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego.

WIĘCEJ

CZYTELNIA

Formacja misyjna młodzieży w ujęciu nowych dokumentów programowych nauczania religii

Już w programowaniu katechezy dzieci w wieku przedszkolnym zaplanowano odniesienie do formacji misyjnej, która jest kontynuowana na kolejnych etapach edukacji religijnej, czyli w szkole podstawowej oraz w różnych typach szkół ponadpodstawowych. Autorzy nowych dokumentów programowych nauczania religii na kolejnych etapach nauczania religii adresowanego do młodzieży nieustannie przypominają, że chrzest zapoczątkowuje udział w posłannictwie Jezusa Chrystusa.

WIĘCEJ >

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Misjonarze a kryzys migracyjny

    " data-mosaic-order-date="">
    Misjonarze a kryzys migracyjny

    Misjonarze a kryzys migracyjny

    Misjonarz z Indii opowiedział mi o swoim locie z Rzymu do Budapesztu. W samolocie spotkał Węgierkę, która zaczęła z nim rozmowę o imigrantach, ponieważ widziała przed sobą obcokrajowca o ciemnej karnacji skóry. O. Sebastian, który od 17 lat pracuje na Węgrzech, odpowiedział jej, że każdy może przyjechać na Węgry, ale musi szanować kulturę kraju, do którego przyjeżdża.

    WIĘCEJ

  • Niechciany gość

    " data-mosaic-order-date="">
    Niechciany gość

    Niechciany gość

    Wydaje się, że żyjemy w zupełnie innym świecie aniżeli ten nasz, który dobrze znaliśmy z poprzednich lat. A wszystko w związku z wizytą niezapowiedzianego i niechcianego gościa, jakim stał się koronawirus. Coraz bardziej staje się dla nas jasne, że nadal nie tylko nie zamierza on opuszczać naszej codzienności, ale wydaje się, że jeszcze bardziej się zadomawia.

    WIĘCEJ

  • Bóg Stworzyciel i "matka ziemia"

    " data-mosaic-order-date="">
    Bóg Stworzyciel i

    Bóg Stworzyciel i "matka ziemia"

    Coraz głośniej mówi się o „matce ziemi”, czyli o klimacie i ekologii. Z drugiej strony, coraz mniej mówi się o Bogu, który stworzył człowieka na swój Obraz i Podobieństwo. Im więcej chcemy powiedzieć o „matce ziemi”, tym bardziej męczy się nasz intelekt, dusza i serce. „Matka ziemia” jest wszystkim dla świata. Jest swego rodzaju królestwem, gdzie człowiek ulokował całą swą nadzieję.

    WIĘCEJ

  • Welon pewności

    " data-mosaic-order-date="">
    Welon pewności

    Welon pewności

    Epidemia dała nam lekcję bardzo ważną. Nie wszystko da się wrzucić na kabel i posłać w świat. Świat jest jednocześnie o wiele prostszy i o wiele bardziej skomplikowany, niż nam się wydaje. Kościół zaś niezmiennie pozostaje tajemnicą. Więcej – pozostaje bardziej tajemnicą Chrystusa niż naszą. Jeśli jest jakiś plus całej tej sytuacji, to właśnie zdarcie tego welonu pewności, że my wszystko już mamy pochwytane, że wystarczy wrzucić do sieci i jakoś to będzie.

    WIĘCEJ

Zamyślenia (nie tylko) misyjne

  • Misjonarze a kryzys migracyjny

    " data-mosaic-order-date="">
    Misjonarze a kryzys migracyjny

    Misjonarze a kryzys migracyjny

    Misjonarz z Indii opowiedział o swoim locie z Rzymu do Budapesztu. W samolocie spotkał Węgierkę, która zaczęła z nim rozmowę o imigrantach, ponieważ widziała przed sobą obcokrajowca o ciemnej karnacji skóry. Rozpoczęła rozmowę z o. Sebastianem po angielsku, krytykując antyemigracyjną politykę Viktora Orbána. O. Sebastian, który od 17 lat pracuje w tym kraju jako misjonarz, odpowiedział jej po węgiersku, że każdy może przyjechać na Węgry, ale musi szanować kulturę kraju, do którego przyjeżdża.

    WIĘCEJ

P. Mzyk stammte aus einer Bergmannsfamilie. Sein Vater Ludwik war Steiger in der Kohlengrube "Prezydent" in Chorzów (Konigshütte). Die Mutter, Franciszka, geboren Hadasz, stammte aus Bytkowo bei Katowice. Ludwik war das fünfte Kind unter neun Geschwistern und wurde am 22. April 1905 geboren. Die Familie war sehr fromm und aktiv. Ludwik war seit jungen Jahren Ministrant. Er hat sich für Religion und Kirche interessiert. Während der Pfarrexerzitien, welche ein Missionar aus Neisse gab, fühlte er eine missionarische Berufung. Er druckte sein Interesse den Eltern aus, die jedoch kritisch dazu eingestellt waren. Andere Verwandte unterstützten ihn und dann, schon zusammen mit seinen Eltern, versuchten sie, den Jungen in dem Kleinen Seminar der Steyler Missionare in dem Heiligkreuzhaus in Neisse zu unterbringen. Die ganze Sache unterstützte auch der ihm sehr wohlwollende Pfarrer Namysło. In Neisse kam er an am 13. September 1918 und dort bestand er auch das Abitur in 1926. Während der Ferien arbeitete er mit seinem Bruder in einer Kohlengrube, um der Mutter nach dem Tode seines Vaters finanziell zu helfen. Er wurde Mitglied der Organisation „Kwikborn“, in welcher man freiwillig auf das Alkoholtrinken und Rauchen verzichtete. Bis zu seinem Lebensende blieb er treu dieser Verpflichtung. Aus Neisse fuhr er, nach kurzen Ferien, nach Sankt Augustin in Deutschland, um das Noviziat zu machen und sich für die Ordensgelübde  vorzubereiten, was in 1928 geschehen ist.mzyk obr

Gegen Ende des Studiums in 1926, dem Beispiel von P. Grignon de Montfort nachfolgend, gab er sich völlig der Seligen Jungfrau Maria hin, und das Dokument unterzeichnete er mit seinem eigenen Blut. Nach der Beendigung des Philosophiestudiums haben ihn die Oberen zum Theologiestudium nach Rom geschickt, da sie seine Talente und Vorteile in Betracht zogen. In dieser Zeit erhielt er die Priesterweihe in Rom, am Fest Christi des Königs am 30. Oktober 1932. Seine Primizmesse feierte er an dem Hochfest Allerheiligen in der Kapelle des Generalatshauses in Rom. Sein Studium krönte er mit seiner Doktorarbeit in Theologie, am 5. Februar 1935 an der Pontificia Universitas Gregoriana. Während er auf das Diplom wartete, fuhr er nach Sankt Gabriel in Österreich, wo er einige Monate lang dem Novizenmeister half als sein Sozius und er lernte zugleich die schwierige Kunst, das Noviziat zu führen. Im Sommer 1935 kam er nach Chludowo bei Poznań, wo die Steyler Missionare in dem von Roman Dmowski gekauften Palast ihr erstes Noviziat  eröffnet hatten. P. Ludwik wurde Novizenmeister und lernte zugleich die literarische polnische Sprache.

Die Meinungen der Novizen sind gleich: wir hatten einen heiligen Meister. Was ihm an Erfahrung fehlte, bemühte er sich durch seine Demut, Höflichkeit und Arbeitsamkeit zu ergänzen. Die leuchtende Gestalt unseres Meisters war die Verkörperung einer gesunden Ordensaskese... er war ziemlich streng für andere, aber noch strenger für sich selbst. Er schritt bewußt und konsequent zur Heiligkeit eines Priesters und Missionars. Er hat zu den Menschen gehört, welche auf ihre Umgebung strahlen und eine Spur ihrer Anwesenheit hinterlassen. Im Seminar war er nicht nur Vorgesetzter, sondern auch ein Vorbild. Im Gedächtnis vieler blieben seine tiefen Konferenzen, auch in schriftlicher Form, leider in einer Kurzschrift, die heute nicht mehr abzulesen ist. In das Zimmer des Meisters kamen die Novizen ohne Angst, aber mit einer großen Ehre und Achtung für ihn. Immer hat sie seine milde Stimme: „Ave!“- hineingeladen. Auf seinen Lippen war es nicht eine gewöhnliche Einladung, sondern zugleich ein Gruß für die Unbefleckte und den Eintretenden. Anscheinend entledigte er sich gut der ihm anvertrauten Aufgabe, als er in 1939 zum Rektor des Noviziats ernannt worden ist.

Nach dem Ausbruch des Krieges mußte er sich von fast allen Hausbewohnern, die nach dem Osten evakuiert werden sollten, verabschieden. Er selbst hat das Haus nie verlassen. Nach einigen Wochen begrüßte er mit Freude die Heimkehrenden und seine Gelassenheit wirkte optimistisch auf die jüngeren. Die Situation am Anfang der Okkupation war verhältnismäßig normal. Die Deutschen besuchten das Kloster nur selten. Doch wegen der immer häufiger kommenden Nachrichten über Aussiedeln und Verhaftungen dachte und beriet man darüber, ob man die Novizen nicht nach Hause schicken sollte, doch es gab schon damals Schwierigkeiten mit der Ummeldung. P. Ludwik versuchte mit allen möglichen Mitteln, die Zukunft der Novizen zu sichern. Er verhandelte mit Mitbrüdern in Österreich und Deutschland, mit dem Generalat in Rom, daß sie seine Schützlinge aufnehmen. Er schlug sogar vor, das Noviziat nach Bruczków zu übersiedeln, wo man in der großen Wirtschaft arbeiten und sich ernähren konnte. Doch das Verlassen des Hauses wurde allen verboten. Immer häufiger mußte er feststellen, daß er- in Österreich und Deutschland erzogen und ausgebildet- die Deutschen als Okkupanten gar nicht kennengelernt hatte. Im unmittelbaren Kontakt mit Gestapo und Militär verlor er. Er  wußte nicht, daß er- indem er sich mir einem Soldaten unterhielt- zugleich mit einem Gestapomann zu tun hatte, und er druckte ungeschickt aus, daß er lieber verhandelte und mehr der Wehrmacht vertraute, als der Gestapo. Das entschied über sein zukünftiges Schicksal. Seine Aussage hat man als Vorwand benutzt, um ihn am 25. Januar 1940 zu verhaften.

 

Martyrium

An diesem Tag, um 12 Uhr Mittags sind Gestapowagen eingetroffen mit verhafteten Priestern aus der Gegend von Poznań und Oborniki Wielkopolskie. Die Hausbewohner hat man im Speisesaal versammelt, die anderen ihnen angeschlossen, und im gewissen Moment erschien in der Tür P. Ludwik, blaß, aber ruhig, und sagte: Ich muß mit ihnen fahren. Sie sagen, ich werde zurückkommen, und in der Zwischenzeit ist P. Chodzidło euer Vorgesetzter...  er wollte noch etwas hinzufügen, doch jemand zog ihn gewaltsam und man sah in nicht mehr. Später erfuhr man von einem Priester, der später verhaftet worden war, wie brutal P. Ludwik während der zwangsmäßigen Beladung von Paketen auf einem Wagen in Poznań behandelt wurde. Der Priester fügte noch hinzu: dieser Meister von euch ist ein richtiger Engel. Noch am vorangehenden Tage war P. Ludwik noch in Poznań, um für seine Novizen eine Ausreisegenehmigung zu erledigen. Doch er hat nichts erreicht. Nachdem er festgenommen worden war, konnte man nicht erfahren, was mit ihm geschah. Man versicherte immer wieder, er würde bald zurückkehren, wenn einige Sachen geklärt seien. Auf dieselbe Weise täuschte man seine Familie, welche gewiss eine Chance hatte- wegen ihrer schlesischer Abstammung- seine Befreiung zu erreichen. Sein Bruder Wilhelm schreibt: Interventionen von Seiten der Kirche und meiner selbst, sowie diejenigen meiner Schwestern, haben sich völlig fruchtlos erwiesen. Zweimal hat jemand seine Wäsche gebracht. Sie war mit Blut befleckt, und drin haben wir einen Zettel gefunden mit der Information: Ich lebe immer noch, helft, wenn ihr könnt“.mzyk ico

Das Blut begleitete ihn seit dem Verhaftungstag, als er im Soldatenheim (damals Residenz der Gestapo) seines Talars beraubt und schrecklich geschlagen wurde. Es war Winter, und er blieb nur in einem zerrissenen Hemd und einer Hose. Ein Mithäftling behielt in Erinnerung, daß ihm einer der Häftlinge eine Jacke gab, welche ein zum Tode verurteilter Häftling gelassen hatte, gerade als er zu einer Zelle im Fort VII in Poznań geführt wurde. Über seinen Tod erfuhr man im Kloster erst nach einigen Wochen. Sogar der vom Pater General gesandte Pater Wigge, dessen Aufgabe es war, das Haus und die Mitbrüder zu retten, erfuhr nichts, doch er hatte den Eindruck dass P. Mzyk nicht mehr lebte.

Alle Berichte über den Märtyrertod von P. Mzyk stammen von den Augenzeugen aus dem Fort VII in Poznań, wo zusammen mit ihm die Priester Sylwester Marciniak und Franciszek Olejniczak verweilten. Der erste schreibt das folgende: P. Mzyk traf ich in Zelle 60 im fort VII in Poznań am 1. Februar 1940. Zusammen mit ihm waren noch 28 Häftlinge, hauptsächlich Studenten. Alle fühlten einen großen Hunger... In die Zelle kamen oft, egal ob am Tage oder bei Nacht, die Wächter, und schlugen die Häftlinge aus unwichtigen Gründen oder auch ohne Grund. P. Mzyk erfüllte  alle Aufträge sehr sorgfältig, warnte vor allem, was Probleme bereiten konnte, und – wie man leicht bemerken konnte, betete stets.  Am Aschenmittwoch, dem 7. Februar, versammelte man alle Priester in der kleinen Zelle 69, am Osttor... die Tagesordnung war dieselbe, wie in anderen Zellen... doch die Wächter bemühten sich, uns mehr zuzusetzen... Zu Lieblingsthemen von P. Olejniczak gehörten: die Gestalt Christi um die Tätigkeit des Heiligen Geistes. Wenn es sich um das zweite Thema handelt, da fand er immer einen lebhaften Diskutanten in der Person von P. Mzyk.. ein Lieblingsthema von P. Mzyk war außerdem eine für die Jugend geeignete Lektüre... Die Lagerbehörden interessierten sich besonders für P. Mzyk. Eines Tages kam in die Zelle der Lagerkommandant mit einem anderen Offizier. Jeden einzelnen fragte er nach dem Namen und „Verbrechen“. Bei P. Mzyk blieb er stehen und sagte: „Ach, das ist dieser harte Gegner von uns“. Nachdem die Offiziere weggegangen waren, erklärte uns P. Mzyk, dass er während der Verhaftung und Untersuchung „starke“ Antworten gegeben hatte... eines Tages rief der Legerwächter Hoffmann P. Mzyk aus und schlug ihn schrecklich in dem Korridor...

Am 20. Februar nachmittag stürzte in unsere Zelle Unteroffizier Dibus herein – es scheint, er war Vertreter des Kommandanten- mit einem Chauffeur, beide waren betrunken, sie verhielten sich skandalös. Besonders beschäftigten sie sich mit P. Mzyk, vor allem der Chauffeur, auf Befehl von Dibus. Jener Tag, der 20. Februar, sollte auch der letzte Lebenstag von P. Mzyk sein. In der Nacht, etwa um 22 Uhr hörten wir die Ukrainer singen. Das war ein schlechtes Zeichen... gewöhnlich begannen sie von der Zelle der Ukrainer. Sie ließen sie singen... Dann besuchten sie die einzelnen Zellen, schlugen und versetzten den Häftlingen Fußtritte, schossen durch  das Schlüsselloch... dann, schon in den näher gelegenen Zellen, hörte man ungeheure Schreie, Ächzen, schließlich in der Nachbarzelle das Klirren von Schüsseln, Löffeln, das Lied „Kto się w opiekę“ („Wer sich unter den Schutz des Herrn begibt“) – natürlich auf Befehl gesungen- und Schüsse.  Kurz danach hörten wir die Worte: „Jetzt zu den Pfaffen“. Sie machten die Tür auf, kamen jedoch nicht herein, sondern ließen uns alle herausgehen, mit der Ausnahme von Pater Olejniczak. Es waren einige von ihnen, mit Dibus an der Spitze. Es war auch Hoffmann unter ihnen. Wir standen in Socken und Kleidung (denn so pflegten wir auch zu schlafen), im Hauptkorridor, unserer Zelle gegenüber. Dibus hielt P. Gałka an, P. Mzyk und mich, die anderen ließ er gehen... er ließ uns den Seitengang entlang laufen. Als wir nebeneinander liefen, bat mich P. Mzyk um Absolution. Als wir das Ende des Korridors erreichten, blieb ich und P. Gałka vor der Treppe stehen, P. Mzyk dagegen begann die Treppe hinaufzusteigen. Auf einmal ertönte unter uns das Geschrei der Wächter, sie ließen uns stehenbleiben. P. Mzyk zogen sie herunter und fingen an, zu schlagen „dafür, daß er flüchten wollte“. Es machte sich ein großes kaum vorstellbares Durcheinander.  Ich kann mich jedoch genau erinnern, daß Galka und Mzyk schrien und ächzten.  Auch wenn  ich nicht bei ihnen war, hatte ich den Eindruck, daß man sie furchtbar schlug und quälte. Meine Meinung erwies sich richtig, als ich P. Gałka sah- er war verwundet, mit blauen Flecken bedeckt, im Blut, hatte zerrissene Hose und Hemd.

Das Schlagen von P. Mzyk und P. Gałka dauerte lange, obwohl es schwer zu sagen ist, ob es 15 Minuten oder eine halbe Stunde dauerte. Inzwischen gelangte ich zum Hauptkorridor neben unserer Zelle, nahe dem Osttor. Hierher führte Dibus P. Mzyk. Als sie an mir  vorbeigingen, mußte ich mich umdrehen, dann konnte ich nicht sehen, wie er aussah. Er lies ihn am Tor stehen, und selbst schritt er zum Unteroffizier, der sich gerade mit mir unterhielt, zurück, lieh von ihm einige Patronen, ausschließend kam er na P. Mzyk heran und tötet ihn mit einem Genickschuß. Als er schon auf dem Boden lag, schoss er zum zweiten Mal... P. Gałka und ich wurden „entlassen“ und durften in unsere Zelle zurückgehen... Eine halbe Stunde später hörten wir, wie man die Leiche von P. Mzyk abschleppte. Nach seinem Tod hatten wir ein paar Tage Ruche. Einer der Häftlinge sagte uns, daß er in der Kommandantur- da räumte er auf- ein Schreiben von Justizministerium gesehen hatte, in dem es stand, daß das Schlagen von Geistlichen verboten sei.  

Der blinde P. Olejniczak, der das alles gehört hat, fügte noch eine Einzelheit hinzu: Dibus pflegte, sich Opfer zu wählen, er schlug sie in Gesicht, trat nach ihnen hemmungslos. Bei einem solchem Überfall wurde auch euer verstorbener P. Ludwik grausam geschlagen. Ich wollte meinem Priester- Bruder seine Qual lindern dadurch, daß ich ihm einige Worte des Trostes zuflüsterte, worauf er aber sagte: Ein Jünger kann nicht größer sein, als sein Meister. So beugte ich mich vor ihm und bat um den Segen, den er mir gerne gab...

Die Mitbrüder, welche vom Tod im Lager verschont blieben, schrieben: „P. Mzyk bleibt stets in Erinnerung und in den Herzen von seinen Zöglingen- Seminaristen. Auf den Felsen von Westerplatte, im Steinbruch von Gusen, war er ein Lieblingsthema unserer Gespräche. Ihn nahmen wir zum Zeugen unserer Ordensgelübde, die im Lager abgelegt wurden. Ihn nannten wir an erster Stelle in der Litanei unserer im Lager ermordeten Mitbrüder, ihn baten wir um Vermittlung, Hilfe und Beistand vom Himmel in unserem schweren Lagerleben erhoffend“.

Papst Johannes Paul II hat ihn am 13. Juni 1999 zusammen mit einer Gruppe von 108 Märtyrern des zweiten Weltkrieges, die man auch als 108 Polnische Märtyrer bezeichnet, selig gesprochen.

Akcje Misyjne

  • Studnia św. Anny

    Mieszkańcy Sadori w północnym Togo co roku zmagają się z poważnym niedoborem wody pitnej. W porze suchej, która na tym WIĘCEJ
  • Ofiarom koronawirusa

    Pandemia koronawirusa dotyka i wywołuje cierpienie wśród ludzi na całym świecie. Kraje Zachodu i wysokorozwinięte jakoś sobie radzą z tym WIĘCEJ
  • Akcja św. Krzysztofa

    W ramach XXVI Werbistowskiej Akcji św. Krzysztofa można wspomóc misjonarzy między innymi w Ugandzie, Rosji, Zambii, Angoli czy Ghanie. WIĘCEJ
  • 1
  • 2
statystyki tytul transparent800px min

banner kalendarz biblijny   banner mszewieczyste

Misjonarze piszą

  • Chrzest +

    o. Józef Gwóźdź SVD, PANAMA

    Dlaczego objawienie dokonało się właśnie w chwili, kiedy Jezus wychodził z wody. Nie zaś wówczas, gdy do niej wchodził albo w chwili chrztu. Myślę, że ten moment może być bardzo istotny dla nas, kiedy przy okazji Święta Chrztu Pańskiego, zatrzymujemy się również nad naszym chrztem. Oczywiście na przyjęcie chrztu trzeba się przygotować, podjąć decyzję, doświadczyć go i przyjąć. Tak jak zrobił to Jezus.

    CZYTAJ

  • Niedziela Chrztu Pańskiego +

    o. Bogusław Nowak SVD, JAPONIA

    Chrzest, który udzielał Jan Chrzciciel, sam w sobie nie miał mocy przemiany życia człowieka. Chrzest ten był ceremonią oczyszczenia, którą praktykowali pobożni Żydzi. Elementem tej ceremonii było wyznanie grzechów oraz wyrażenie decyzji rozpoczęcia życia zgodnego z przykazaniami, czyli zgodnego ze Słowem Bożym.

    CZYTAJ

  • Wcielenie nową formą zawłaszczenia w miłości +

    o. Jacek Gniadek SVD, POLSKA

    Bóg Stwórca pragnie odnowić relację ze stworzeniem. Nie po raz pierwszy do opisania tajemnicy Boga Biblia sięga po pojęcie „własności”. Według libertariańskiej tradycji prawną ochroną powinny być objęte tylko dotykalne, rzadkie zasoby i tylko takie mogą stanowić własność poszczególnych jednostek. Do takich rzadkich zasobów należał naród wybrany. W oczach Boga naród wybrany był jedyny.

    CZYTAJ

  • Powołania po koronawirusie +

    o. Józef Trzebuniak SVD, INDONEZJA

    W Seminarium Misyjnym w Ledalero trwają rozmowy indywidualne z klerykami. Nadal utrzymuje się stała liczba powołań do Zgromadzenia Słowa Bożego. To znaczy, że w naszym seminarium jest ponad 300 kleryków. Pracuje z nimi kilkunastu prefektów, do którego grona również zostałem zaliczony. Klerycy SVD mieszkają w tzw. Unitach po około 40 kleryków z dwoma prefektami.

    CZYTAJ

  • 1
  • Dlaczego? Bo kocham Boga i bliźnich

    Fundamentem służby dla innych, zwłaszcza biednych, jest adoracja prawdziwego Boga. Modlę się za was i z wami. Moim pragnieniem i marzeniem jest, aby zobaczyć każdego werbistę jako najbardziej kochającego Boga. Aby to była miłość z pasją. Chciałbym widzieć werbistę wypalonego miłością Boga. (MISJONARZ 1/2021)

    WIĘCEJ

  • Ufność Panu ośmiela, by iść dalej

    W Papui-Nowej Gwinei ok. 90% lekarzy pracuje w miastach, podczas gdy 85% mieszkańców żyje na wsi i nie ma dostępu do lekarza, a jedynie opiekę na poziomie pielęgniarskim. W rezultacie średnia życia mieszkańca wsi jest o 10 lat krótsza od średniej życia mieszkańca miasta. (MISJONARZ 1/2021)

    WIĘCEJ

  • Formacja i kwarantanna

    Po powrocie do São Paulo stawiamy czoła nowemu semestrowi, który, jak wskazują tutejsze prognozy i stan obecny, będzie przebiegał podobnie jak pierwszy, czyli pod znakiem pandemii. Z naszej strony spełniamy wszystkie wymagania, aby ustrzec się przed Covid-19 i iść z pomocą cierpiącym, szczególnie rodzinom, które utraciły z powodu tej choroby swoich najbliższych. (MISJONARZ 1/2021)

    WIĘCEJ

  • Młodzi uchodźcy w Bidibidi

    Od 2014 r., kiedy Zgromadzenie Słowa Bożego posłało mnie do Afryki, w żadnym kraju, gdzie posługiwałem, nie dane mi było spędzić dłużej niż dwa lata. Najpierw była Kenia, potem wojna w Sudanie Południowym, następnie kontakt ze światem islamu w Egipcie i obecnie Uganda. Coraz bardziej doświadczam prawdziwości słowa Bożego, które mówi, że jesteśmy tylko przechodniami na tym świecie. (MISJONARZ 1/2021)

    WIĘCEJ

  • Dziwne te święta na Jamajce

    Po powrocie znalazłem go w szoku, a kiedy opowiadał mi o Mszy św. w parafii, miał łzy w oczach – i nie były to łzy radości. Na Mszę do kościoła parafialnego w Boże Narodzenie przyszło tylko kilkanaście osób i to nie odświętnie ubranych, ale jak zwykle. Niektóre kobiety miały nawet wałki we włosach. (MISJONARZ 1/2021)

    WIĘCEJ

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Werbiści na krańcach świata

  • Dundo (ANGOLA)

    Dundo to 300-tysięczne miasto położone nad rzeką Luachimo w północno-wschodniej Angoli w odległości ok. 6 km od granicy z Demokratyczną Republiką Kongo. Od 2000 roku jest stolicą prowincji Lunda Północna.

    Werbiści obecni są w diecezji Dundo od 2006 roku, kiedy rozpoczęli pracę w parafii w Caungula, około 300 km na południowy-zachód od Dundo. Obecnie pracuje tam dwóch współbraci.

    WIĘCEJ
  • 1