Rok 2020 z pewnością nie sprzyjał hucznemu świętowaniu, a obecny 2021 rok zapowiada się podobnie. Pandemia koronawirusa wciąż negatywnie odbija się na naszym życiu i powoduje poważne zmiany na wszystkich frontach naszego funkcjonowania. W tej atmosferze Prowincja Australijska rozpoczęła obchody roku jubileuszowego, upamiętniającego 100 lat od otwarcia pierwszego domu SVD w Sydney.

Miało być zupełnie inaczej. Setną rocznicę naszych “początków” w Sydney mieliśmy świętować w wyjątkowo uroczystej i bogatej oprawie, z udziałem członków i przyjaciół naszej Rodziny Arnoldowej w Australii. Epidemia koronawirusa storpedowała nasze plany i zmusiła nas do odwołania większych imprez i do ograniczenia świętowania do minimum.

We Mszy inaugurującej rok jubileuszowy, 23 października 2020 roku, której przewodniczył o. prowincjał Asaeli Rass SVD, wzięli udział tylko współbracia należący do sydnejskiej wspólnoty SVD oraz garstka współpracowników i przyjaciół misji. Kilka dni później, o. Nick de Groot nasz wiceprowincjał, odprawił Mszę jubileuszową w małym gronie współpracowników świeckich w kaplicy św. Arnolda Janssena w Sydney. Zaplanowane na te okazje tradycyjne australijskie grillowanie (BBQ) zostało przełożone na “lepsze czasy”.

W swych homiliach jubileuszowych oo. Rass i Nick podkreślili wkład i dorobek tych, którzy byli tutaj przed nami. Szczególnie pionierów, którzy zbudowali to czym my dzisiaj się cieszymy w naszej posłudze Kościołowi.

Każda pandemia się kiedyś kończy i mamy nadzieję, że na prawdziwe świętowanie przyjdzie czas, bo nasz rok jubileuszowy dopiero się zaczął, choćby tylko duchowo albo w przestrzeni wirtualnej.

Australia, ze względu na to, że jest wyspą i ma stosunkowo niską gęstość zaludnienia, miała przewagę nad innymi krajami, walczącymi z koronawirusem. Nie można jednak pominąć faktu, że ograniczenia, na które się u nas zdecydowano, były znacznie surowsze niż gdzie indziej.

O. Henryk Adler SVD ze wspólnotą chińską przed kaplicą św. Arnolda Janssena w Sydney (fot. archiwum Henryka Adlera)

Pierwsze przypadki wirusa pojawiły się w u nas dokładnie rok temu, pod koniec stycznia 2020. Rząd Australii zareagował na epidemię bardzo szybko. Już wtedy zaczęto testowanie i wprowadzanie obostrzeń. Przypominam sobie, że planowane w tym czasie obchody Nowego Roku Chińskiego z jedną ze wspólnot Chińskich katolików, których jestem od kilku lat duszpasterzem, zostały natychmiast odwołane.

Miesiąc później, decyzją rządu federalnego i poszczególnych stanów, kościoły i inne miejsca publiczne zostały oficjalnie zamknięte. W ciągu niespełna kilku dni wspólnoty parafialne, grupy modlitewne czy biblijne musiał przenieść się z kościołów czy salek parafialnych do strefy wirtualnej. Było to niemałym wyzwaniem, nie tylko dla wiernych, ale również dla duszpasterzy, szczególnie tych w starszym wieku, aby nie tylko wszystko zorganizować technologicznie, ale też zaoferować pomoc, tą praktyczną i duchową w przestawieniu się na nowy sposób komunikacji.

Pamiętam Mszę świętą w Wielkanoc, w parafii Mosman na północy Sydney, gdzie obecnie pracuję. Jednocześnie przewodniczyłem Eucharystii i byłem operatorem kamery. Podczas Ojcze Naszzauważyłem, że to małe czerwone światełko w prawym rogu mojego telefonu, nagle zgasło. Szybko zrozumiałem, że transmisja z niewiadomych powodów, została przerwana. Przerwałem Mszę święta, zresetowałem mój smartfon i po dwóch minutach byłem znów online. Zaprosiłem wszystkich wirtualnych uczestników do ponownego odmówienia Modlitwy Pańskiej i tak szczęśliwie mogliśmy zakończyć naszą wielkanocną celebrację.

Gdy liczba przypadków koronawirusa zaczęła rosnąć, Australia wprowadziła dalsze obostrzenia. Pojawiła się ścisła kwarantanna, dystans społeczny, izolowanie nosicieli, a kilka miesięcy później w niektórych stanach, obowiązkowe noszenie maseczek. Szybko też zdecydowano się zamknąć zewnętrzne granice Australii. Na izolację od reszty kraju zdecydowały się niektóre stany Australii. Wszystkie biznesy, organizacje i instytucje publiczne, takie jak Kościół, musiały prawie natychmiastowo stworzyć plan COVIDSafe. To było i jest dalej niemałym wyzwaniem dla wielu z nas. Ten plan musi być aktualizowany z każdą małą zmianą w kodeksie prawnym dotyczącym koronawirusa.

Społeczna akceptacja działań australijskiego rządu jest jednak stale wysoka, a badania pokazują, że zaufanie do władzy podwoiło się od początku pandemii. Są jednak i tacy, którzy argumentują, że zasady są zbyt surowe, że zmniejszenie liczby zachorowań można było osiągnąć bez tych dotkliwych i długotrwałych ograniczeń. Jeszcze inni uważają, że rygorystyczne obostrzenia zastosowane przez władze w odniesieniu do praktykowania religii są często widziane jako nieproporcjonalne, w porównaniu z imprezami sportowymi czy show-biznesem. Inni są znów tego zdania, że to właśnie religie powinny być przykładem dla innych, szczególnie w czasach kryzysowych.

Na chwilę obecną żyjemy nadzieją i wiarą, że niedługo będzie lepiej, że będziemy mogli wrócić do jakiejś normalności, jeszcze w tym 2021 r. Nasz jubileusz ciągle trwa i mocno wierzymy, że w Niedzielę Misyjną, w październiku 2021, będziemy mogli świętować jego zakończenie bez poważniejszych obostrzeń.

Tymczasem jesteśmy wdzięczni Bogu za to, że pomimo ograniczeń, dystansu społecznego czy poczucia izolacji, funkcjonujemy w miarę normalnie i modlimy się o rychłe zakończenie COVID-19.

Henryk Adler SVD
Australia
Za: Komunikaty SVD

jubil austrsvd04 minO. Nick de Groot SVD ze świeckimi współpracownikami misji po Mszy Św. jubileuszowej w Kaplicy św. Arnolda w Sydney (fot. archiwum Henryka Adlera)

 

0
0
0
s2sdefault

Polecamy

  • 1