Jezus Chrystus prawdziwie zmartwychwstał! On żyje! On żyje w sercach dzieci uchodźców z Sudanu Południowego w Bidibidi, w Ugandzie!

10 kwietnia obchodziliśmy wigilię Miłosierdzia Bożego i ostatni dzień nowenny, prosząc za dusze obojętne, zimne, które nie odpowiadają na Bożą Miłość i Boże Miłosierdzie. Serca dzieci, małych misjonarzy, które tego dnia miały swoje spotkanie, na pewno nie były zimne. A afrykańska pogoda z temperaturą powyżej 30 stopni Celcjusza na pewno przyczyniły się do radosnej i gorącej atmosfery.

Dzieci z Papieskich Dzieł Misyjnych odbyły długą podróż, nieco dłuższą niż uczniowie z Emmaus. Z trzeciej strefy obozu, Yoyo, położonego na północy Ugandy, docierały na piechotę, a z pozostałych czterech stref - Swinga, Bidibidi, Abrimajo i Ariwa - docierały ciężarówkami. Pomimo włożonego wysiłku i zmęczenia, docierały na miejsce ze śpiewem. W końcu radosnego dawcę miłuję Pan. A dzieci śpiewały I belong to Jesus (Należę do Jezusa) i wydaje się, że On odpowiadał im również miłością i przepięknym słońcem, po kolejnej deszczowej nocy. Co najważniejsze, dotarły szczęśliwie i wróciły jeszcze bardziej szczęśliwe do swoich rodzin i kaplic jako mali misjonarze miłosierdzia.

Przygotowanie tańca (fot. s. There SSpS)

Dzieci przybyły z 30 różnych stacji misyjnych, ale czuły ducha wspólnoty, ducha wzajemnej przyjaźni i pokoju. Docierały już dzień wcześniej, w piątek, aby sobotę spędzić razem i aby w niedzielę od samego rana być świadkami żyjącego Pana i Jego miłosierdzia wśród swoich rówieśników, nieco starszej młodzieży i dorosłych, a przede wszystkim w swoich rodzinach już u siebie w domu.

Ich serca pałały miłością do Jezusa nie tylko „przy łamaniu chleba” w czasie Eucharystii, a potem procesji przez całą wioskę i adoracji, ale przez całe dwa dni bycia razem. Wspólne gry i zabawy, pozwoliły nawiązać współpracę pomiędzy kaplicami. Prezentacje śpiewu i tańców z poszczególnych stref dały dużo radości.

Procesja z Najświętszym Sakramentem i obrazem Jezusa Miłosiernego (fot. s. There SSpS)

 

Szczególnie dobrze będzie zapamiętana prezentacja dzieci z plemienia Nuer z kaplicy Św. Piotra i Pawła z Bidibidi, gdzie dzieci w ekwilibrystyczny sposób, na gwizdek animatorki Rhode „wyginały swoje ciała śmiało” jak żołnierze, ale żołnierze Chrystusa (2 Tm 2,3), ale ubrani w uniformy Chrystusa, dzieci różańcowych z Bidibidi. Piękne koszulki polo otrzymały dzięki Fundacji Dzieci Afryki. Podkreśliły, w nich swoją tożsamość i wspólnotę. Widok prawie 600 dzieci przemierzających wioskę we wspólnej procesji w tych samych koszulkach i w tych samych spodenkach i spódniczkach (dzięki wsparciu zaprzyjaźnionej parafii św. Arnolda Janssena z Olsztyna) był imponujący. Mieszkańcy wioski mówili, że jeszcze czegoś takiego w życiu nie widzieli.

Bo też naprawdę się działo. Były przecież dzwonki, tradycyjne wuwuzele, a przede wszystkim Jezus z nami w Najświętszym Sakramencie, jak również obraz Miłosierdzia Bożego, z kadzidłem, flagami i chórem misyjnych dzieci, których głosy łączyły się z chórami aniołów i świętych w czasie wspólnej procesji wychwalającej Miłosierdzie Boże. Wszystko przebiegło może w nieco spontaniczny, afrykański, ale piękny sposób, gdzie serce biło i pałało w rytm afrykańskich bębnów. Procesja zakończyła się krótką adoracją z prośbą o miłosierdzie dla uchodźców i całego Sudanu Południowego.

Msza Święta (fot. s. There SSpS)

Zobacz więcej fotografii

Było również przedstawienie o życiu św. Arnolda Janssena, który inspirowany przez miłosierdzie Boże, uskrzydlony mocą Ducha Świętego, założył trzy zgromadzenia: Słowa Bożego (werbistów), Sióstr Misyjnych Służebnic Ducha Świętego i Sióstr Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji. 

Po zakończonym spotkaniu dzieci z obozu dla uchodźców z Sudanu Płd. w Bidibidi w Ugandzie wyruszyły dalej do swoich domów, rodzin, szkół, kaplic, aby dzielić się radością Miłości i Miłosierdzia. Ich serca dzieci pałają i miejmy nadzieję, że cały czas będą pałać - również pewnego dnia w ich drodze powrotnej do Sudanu Południowego.

A w czy naszych sercach jest wystarczająca iskra, a może płomień Miłosierdzia, który może rozpalić świat? Sobie i Wam życzę, aby nasze serca wiecznie pałały.

Dla Jego bolesnej męki miej miłosierdzie dla nas i całego świata!

Andrzej Dzida SVD
Bidibidi, Uganda

O. Andrzej Dzida SVD podczas Mszy Świętej (fot. s. Francesca Ratajczak SSpS)

 

Polecamy

  • 1