Żniwa

Migracja do Internetu była naturalnym odruchem. Dziś mamy w sieci praktycznie wszystko. Rekolekcje, nauczania, refleksje, blogi, transmisje Mszy Świętych, nabożeństwa. Mówiąc troszkę ironicznie, można nie wychodząc z domu, nie wychodzić z kościoła. Człowiek ma tą niezwykłą zdolność adaptacji do zmieniających się warunków, choć idzie mu trudniej, jeśli zmiana jest narzucona, a nie jest owocem własnej decyzji. Tym, co mnie jednak zastanawia i smuci, jest to, co mówiąc językiem sieci, dzieje się pod transmisjami, przekazami i postami.

Czytaj więcej...

Tajemnica kapitału

W 2010 r. pojechałem do Zambii, gdzie rozpocząłem pracę na parafii w Lindzie, biednej dzielnicy na obrzeżach Lusaki. Zaraz na początku przyszła do mnie delegacja z miejscowej szkoły społecznej. Była to szkoła dofinansowywana przez siostry z Irlandii, które już nie pracowały w Lindzie, a prowadzona przez lokalną wspólnotę. Trudno było mi zrozumieć, kto był jej właścicielem. Duża grupa dzieci nie zdawała końcowych egzaminów. Odmówiłem i zacząłem budować szkołę prywatną.

Czytaj więcej...

Kościół i młode pokolenie

Młodość to specyficzny, a zarazem naturalny, proces dojrzewania, budowania tożsamości. To czas poszukiwania wartości, zasad, prawdy i kierunku życia. Młodzi poszukując podejmują, mniej lub bardziej ryzykowne, działania. Odcinają się od rodziców, autorytetów społecznych, które kojarzą im się z ograniczeniem wolności i kontrolą. Szukają przynależności do grupy rówieśników, bo tam czują się „równi” i akceptowani.

Czytaj więcej...

Serce jak ołtarz

Człowiek bardzo wierzy w deklaracje i promocje. Trzeba dużo gadać, dużo obiecać, dużo machać rękami, parę razy się uśmiechnąć, zrobić wrażenie, wpaść i dobrze wypaść. I co dalej? Chyba nic! Zniknąć i obserwować, co się będzie działo. A słowa, jak rzep psiego ogona, czepiają się doskonale i trzymają, jak guma do żucia przyklejona do krzesła. Może to właśnie dlatego nasze słowa już nie „konsekrują życia”? Bardziej tną je, jak niszczarka do papieru.

Czytaj więcej...

Szary papier

Podobno siła tekstu tkwi w czasownikach. Przymiotniki zabijają tekst. Odbierają wyobraźni teren, usypiają. Przymiotnikowy stał się świat. Sensacyjne, nadzwyczajne, niewiarygodne, niezwykłe, dodatkowe, gratisowe, szybsze, większe, tańsze, wyjątkowe bywa dziś wszystko. Bywa też, że człowiek nie wie dziś „co”, ale potrafi nie wiedzieć o tym na sto różnych sposo

Czytaj więcej...

Garściami

Często w naszych misyjnych czy duszpasterskich programach i planach, mówimy o tym, że trzeba wychodzić naprzeciw potrzebom i wyzwaniom czasów, w których żyjemy. Że naszym powołaniem jest być zasłuchanym w głos ludzi, do których jesteśmy posłani. A ja zastanawiałem się najdłużej nad tym, co robić wobec tych, którzy nie mają żadnych oczekiwań i uwag.

Czytaj więcej...

Genialny pomysł św. Arnolda

W drugiej połowie XIX w. w Niemczech nie było żadnego misyjnego seminarium, które przygotowywałoby do pracy na misjach. Był jeden człowiek, który to zauważył. Młody ksiądz i nauczyciel matematyki z diecezji Münster – Arnold Janssen. Początkowo próbował przekonać innych do otwarcia takiego misyjnego seminarium w Niemczech. Po spotkaniu z prefektem apostolskim z Hongkongu, bp Giovanni T. Raimondi, postanowił wziąć sprawy we własne ręce.

Czytaj więcej...

Światełko w tunelu

Największym prezentem, jaki można sobie ofiarować na czas Adwentu, to przypomnienie sobie, że nie muszę mieć zdania na każdy temat, więcej: że moje literki i głoski tak do końca niczego nie opiszą, nie określą i nie wytłumaczą, niezależnie od ilości wykrzykników na końcu zdania.

Czytaj więcej...