Czytamy statystyki, które budzą niepokój. Wielu młodych wypisuje się z katechezy. Wielu młodych rezygnuje z sakramentów. Coraz częściej mówi się o pustych seminariach. Statystyki wzywają nas do głębokiej i odważnej refleksji. 

Młodość to specyficzny, a zarazem naturalny, proces dojrzewania, budowania tożsamości. To czas poszukiwania wartości, zasad, prawdy i kierunku życia. Młodzi poszukując podejmują, mniej lub bardziej ryzykowne, działania. Odcinają się od rodziców, autorytetów społecznych, które kojarzą im się z ograniczeniem wolności i kontrolą. Szukają przynależności do grupy rówieśników, bo tam czują się „równi” i akceptowani. Erikson, psycholog rozwoju człowieka, podkreśla, że tożsamość, która jest owocem i efektem procesu dojrzewania młodego pokolenia, jest fundamentem budowania intymnych relacji w kolejnej fazie dorastania. Wewnętrzne zagubienie – brak wartości, zasad, kierunku w życiu – pojawia się tam, gdzie nie wypracowano tożsamości. Wówczas wręcz niemożliwe jest budowanie intymnych relacji z drugim człowiekiem, sobą samym, Bogiem.

Mówiąc o dojrzewaniu młodego pokolenia przyjrzyjmy się rzeczywistości. Społeczeństwo jest zdominowane przez środki masowego przekazu. Przekaz dokonuje się w „krótkich, szybkich klatkach”, totalnie kontrolowanych przez człowieka. Komórka w ręku, przy poduszce, to stały obrazek naszej rzeczywistości. Młody człowiek, choć nie tylko, bez komórki to nienormalność. Brakuje dłuższej i głębszej refleksji. Brakuje krytycznego myślenia i spojrzenia na otaczającą rzeczywistość. Brakuje umiejętności poznawania i dokonywania wolnych wyborów. Pojawia się doświadczenie niepokoju, lęku i braku sensu. Młody człowiek przeżywa samotność, pomimo dużej liczby „przyjaciół” na Facebook’u.

W jaki sposób powinniśmy zareagować i odpowiedzieć na te wyzwania? Przede wszystkim musimy zmienić perspektywę patrzenia. Miłość, którą jest Bóg (1J 4,16, 1Kor 13,1nn), to jedyna perspektywa z jaką zbliżamy się i towarzyszymy młodemu człowiekowi. Niepokoi nas, że wielu młodych rezygnuje z katechezy. Jednak, z pokorą przyznajemy, że wielu z nas nie jest przygotowanych do tej działalności duszpasterskiej – to niełatwy „kawałek chleba”.

Czy młode pokolenie całkowicie odrzuciło autorytety? Otóż nie! Młody człowiek z natury jest bardzo wrażliwy na autentyzm w każdej dziedzinie życia. Autentyczność przekazu wiary, dzielenia się doświadczeniem relacji z Bogiem, jest czymś co „pochłania” ich umysły, serca i uwagę. Autentyczność wiary działa jak magnes. Nie potrzeba ogromnej teologicznej wiedzy o Bogu. Młodzież nie jest zainteresowana tytułami naukowymi czy intelektualnymi rozważaniami. Obraz i Podobieństwo Boga, zapisane w ich sercu, jest źródłem i motorem poszukiwania wartości.

Zadajemy sobie również pytanie o to czy młody człowiek zainteresowany jest życiem wiecznym? Wszelkie wątpliwości rozwiewa tekst św. Marka (Mk 10,17nn). Młody człowiek przychodzi do Chrystusa tylko z jednym pytaniem: „co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Często młody człowiek nie jest świadomy wszystkich pragnień swego serca i umysłu. Ważne jest, abyśmy nie zwątpili w piękno i bogactwo jego serca, umysłu, duszy i ciała.

Nie bójmy się autentycznego doświadczenia wiary. To fundament naszego towarzyszenia młodemu człowiekowi w budowaniu tożsamości. Bóg jest źródłem, wszak człowiek jest stworzony na Jego Obraz i Podobieństwo. 

Janusz Prud SVD
Za: Komunikaty SVD

blog comments powered by Disqus
0
0
0
s2sdefault