Nie

Pchając wózek z zakupami przez alejki lubelskiego hipermarketu naszła mnie refleksja. Czasu na nią miałem sporo, ponieważ przedświąteczny amok zakupowy sięgał zenitu. Widziałem ludzi pchających przed sobą nie jeden, nie dwa, ale kolektywnie, rodzinnie – trzy i więcej wypchanych wózków. Absolutny przesyt, nadmiar wszelkich dóbr, elektroniki, alkoholi, jedzenia.