Na Madagaskarze koronawirus pojawił się z ostatnimi wpuszczonymi samolotami. Szkoły były zamknięte na jakiś czas, kościoły również. Teraz powoli wszystko wraca do normy. Mój biskup już dzień przed ogłoszeniem możliwości swobodnego poruszania się, szykował łódkę, żeby odwiedzić wspólnoty na północy diecezji. Teraz przygotowuje program, żeby trzy miesiące, które spędził bez wizyt, zmieścić w jednym miesiącu.
Wiadomości
ŚWIAT MISYJNY
Pandemia COVID-19 zmieniła bieg wielu rzeczy, niemalże na całym świecie. Pod tym względem życie w Zambii nie należy do wyjątków.
Jedni przechodzą ten szok kulturowy i społeczny w wielkim stresie, inni są całkowicie zagubieni. A są i tacy, którzy żyją nadal w starym systemie, tak jakby nic się nie stało. Tylko policja i służba odpowiedzialna za nowy porządek rzeczy zmusza ich do nowego świata.
Żyjemy w dziwnych czasach, kiedy cały świat boryka się z tym samym problemem. Obojętnie na jakim kontynencie, czy na jakiej wyspie żyjesz i pracujesz, i tak jesteśmy wszyscy zjednoczeni.
Zazwyczaj jak pojawiają się jakieś kryzysy, trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, wojna, zamieszki, czy mała epidemia, to łączymy się ze współbraćmi w danym rejonie, gdzie kryzys się pojawił. A teraz praktycznie wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji – strachu i niepewności.
22 marca wszystko tutaj się zmieniło. Wprowadzono stan wyjątkowy wraz ze wszystkimi jego ograniczeniami. W pewien sposób nawet dziękuję Bogu, że należę do pokolenia stanu wojennego. Chyba łatwiej znoszę obecność czołgów i wozów bojowych z karabinami maszynowymi wycelowanymi w przemieszczających się ludzi. Niestety nie wszyscy to tak przeżywają. Wzrasta napięcie społeczne, szczególnie wśród młodzieży.
Niedawno w Angoli dostaliśmy z Polski dwie palety okularów. Jedna paleta została w Luandzie, a jedną przywiozłem do naszej diecezji - pisze z Dundo o. Edward Sito SVD. - Wasze dary są nieocenione.
W mieście Dundo istnieje kilka zakładów optycznych, ale okulary są tam bardzo drogie, a do tego jeszcze trzeba zapłacić za konsultacje. Para okularów kosztuje w przeliczeniu około 300 zł, co równa się dobrej pensji.
Koronawirus pojawił się we wszystkich afrykańskich krajach, w których pracują werbiści. Nasza praca w Afryce polega głównie na ewangelizacji, a do tego zdecydowana większość ludzi w naszych parafiach żyje na poniżej granicy ubóstwa. Zrozumiałe jest zatem, że efekty pandemii i skutki działań rządów mają dewastujący wpływ na życie ludzi.
Tutaj większość zwykłych ludzi żyje z dnia na dzień. Dla wielu luksusem jest jeden porządny posiłek dziennie, wielu wykonuje najprostsze prace, by zarobić na kawałek chleba. To właśnie oni stanowią większość naszych parafialnych wspólnot, więc zamknięcie związane z koronawirusem ma na nich katastrofalny wpływ.
W Oruro obecnie mieszka około pół miliona ludzi, z czego prawie połowa w tzw. „barrio”. Brakuje tam prawie wszystkiego, a myślę, że przede wszystkim miłości i okazywanego dobra. W tych dzielnicach wielu ludzi nie ma bieżącej wody i kanalizacji. Często, w jednym pokoju, w którym mieszka cała rodzina, znajduje się sypialnia i kuchnia. Często rodzinny są wielodzietne lub samotne matki wychowują chore dzieci.
Dziś chciałbym podzielić się z Wami przede wszystkim naszą egzystencją, bo myślę, że to odpowiednie słowo w dobie COVID-19.
Wieczorem, 13 maja 2020 r., w pobliżu Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Baranowiczach na Białorusi został poświęcony Krzyż Miłosierdzia. Ustawiono go, aby przypominać ludziom o Bożej Miłości i Jego obecności w życiu każdego człowieka, również w tym trudnym czasie.
Krzyż autorstwa br. Korneliusza Konska SVD swym niezwykłym kształtem obejmuje człowieka i jednocześnie zaprasza, by zbliżyć się do niego i pozwolić Bogu objąć się, bez względu na wyznanie czy status społeczny.