Ta nowa wyprawa misyjna daje mi wiele radości. Lubię się przekomarzać ze starszyzną wiosek, aby przyciągnąć do Ewangelii. Tak, trzeba wiele modlitwy, aby Duch święty podpowiedział co czynić i w jakim momencie, aby nawiązać pierwszą relację i zdobyć zaufanie. Ostatnio moimi pośrednikami w kilku zupełnie nowych pogańskich wioskach są starsze dzieci i młodzież.
Wiadomości
ŚWIAT MISYJNY
Ciągnęło do Indian, z którymi już miałem kontakt podczas praktyk duszpasterskich jako kleryk. Każde spotkanie z prowincjałem wykorzystywałem na nagabywanie. Pytałem, kiedy mnie w końcu przeznaczą na misje. W końcu 10 marca 1990 roku zawitałem do misji w Chupa Po’u, wśród Indian Aché. Wśród nich zostawiłem moje serce, moją młodość, moje zdrowie, ale przede wszystkim 22 lata dzielenia się wszystkim, uczenia się kochania, respektowania i współżycia z naturą.
W dwa tygodnie udało nam się poznać spory teren starych parafii przy Jeziorze Titicaca, tych wymagających ze względu na wysokość, jak Ananea i nowy teren misyjny na krańcu prałatury. W tych ostatnich, oddalonych od siebie jedynie o godzinę drogi, Zgromadzenie Słowa Bożego może podjąć się ciekawego wyzwania.
Ogólnie ludzie tutaj uważają, że jak złodziej ukradnie i mu się uda, to mu biją brawo. Ale jeżeli go złapią, wszyscy wtedy mu docinają za to, że dał się złapać. Po złapaniu trafia do więzienia, gdzie uczy się nowych sztuczek, więc gdy wychodzi na wolność, próbuje te umięjętności zastosować w praktyce. Jeżeli za mało się nauczył, ponownie trafia do więzienia. W więzieniu spotykałem skazanych, którzy nawet po dwadzieścia razy wychodzili na wolność i wracali ponownie za kradzież.
Jubileusz 150-lecia werbistów to dobra okazja do przypomnienia sobie, jak to było na początku. W przypadku Brazylii historia początków jest niezwykle ciekawa i zaskakująca. Nasz kraj nie znajdował się na liście tzw. ‘krajów misyjnych’ według koncepcji o. Arnolda. I pomimo próśb niektórych biskupów brazylijskich o przysłanie do ich diecezji misjonarzy werbistów, nasz założyciel preferował Argentynę. Ale, jak to w życiu bywa, Pan Bóg pisze prosto po liniach krzywych.
Mijają trzy lata mojej pracy misyjnej na Ukrainie. Pamiętam dokładnie dzień, gdy tutaj przyjechałem. Był listopad 2022 roku. Trwała wojna i była zima. Doskonale pamiętam drogę, kiedy do Nowej Uszycy wiózł mnie o. Adam Kruczyński SVD. Jechaliśmy nocą. Światła zostały za nami, na granicy z Polską. Dalej była już tylko ciemność. Lwów, Tarnopol, Chmielnicki – te wielkie miasta pogrążone były w ciemności, którą rozświetlały jedynie przejeżdżające samochody.
150 lat to czas naprawdę poważny, pełen doświadczeń, ofiar i owoców. To historia ludzi, którzy z odwagą wyruszyli z Europy, aby tutaj, w Argentynie, budować Kościół lokalny, głosić Ewangelię i dzielić się charyzmatem Zgromadzenia Słowa Bożego. To lata pracy w parafiach, szkołach, misjach, a także wśród ludzi prostych i zapomnianych.
15 listopada w Catholic Theological Institute świętowaliśmy zakończenie roku akademickiego 2025 i ukończenie studiów przez studentów czwartego roku teologii oraz drugiego roku filozofii.
Tegorocznym tematem ceremonii zakończenia roku było „Wdzięczność za cuda, których dokonał Pan. Przyjąć przyszłość z nadzieją”. 26 studentów uzyskało tytuły naukowe z teologii i 13 z filozofii. Wśród nich było troje studentów SVD.