Wiadomości

ŚWIAT MISYJNY

Moje 45 lat z werbistami
Poranna modlitwa w szkole w La Paloma del Espíritu Santo (fot. archiwum autora)

Moje 45 lat z werbistami

Pozdrawiam serdecznie w tym jakże ciekawym roku. Wiele wydarzeń i sytuacji politycznych, społecznych, tych dobrych i tych nie tak dobrych, miało miejsce na świecie. Ale także wiele wspaniałych wydarzeń w Kościele powszechnym, a także w naszym zgromadzeniu. W moim zgromadzeniu! Wystarczy tylko wspomnieć kilka: Jubileuszowy Rok Święty pod hasłem „Pielgrzymi Nadziei”, Jubileusz Młodych w Rzymie, kanonizacja błogosławionych Carlosa Akutisa i Piotra Jerzego Frassatiego. Z tych nieco bliższych polskiemu sercu wymieniłbym XXV Dzień Papieski pod hasłem „Jan Pawel II Prorok Nadziei”, a także XX. rocznica śmierci Jana Pawła II.

Jako Zgromadzenie Słowa Bożego obchodzimy również w tym jubileuszowym roku 150-lecie od założenia. Zatem na początek trochę historii z mojego życia i wspólnego kroczenia z werbistami.

Do Zgromadzenia Słowa Bożego trafiłem przez ulotkę. Mały, niepozorny kawałek skserowanego papieru. Był czarno-biały, wielkości małego obrazka jakiegoś świętego. W jaki sposób to trafiło do mych rąk tego już nie pamiętam. Ale w konturach mapy świata wielkimi literami napisano: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszystkim narodom”. To było to! Poczułem coś nowego, jeszcze nie tak jasnego w sercu, ale byłem już pewny, że nie chcę być księdzem diecezjalnym. Pójście na cały świat było wyzwaniem.

bremiorz 40lat paragwaj 02O. Benjamin z Roberto Carlos Zacarias, bpem diecezji Canindeyu w Paragwaju (fot. archiwum autora)

Od przyjęcia I Komunii Świętej, aż do matury, służyłem w kościele jako ministrant. Niedzielna msza święta była obowiązkowa w naszej rodzinie. Msza o godz. 9.00 była specjalnie dla dzieci, pomimo tego, że o tej samej porze polska telewizja w czasach komunizmu transmitowała najlepsze filmy.

Często kotłowało się w sercu, ale z rodzicami nie było szans. Coroczne pielgrzymki do Częstochowy, do Czarnej Madonny, jeszcze bardziej utwierdzały moje powołanie. Wybór kard. Karola Wojtyły na papieża, 16 października 1978 roku, i to jak na krakowskich błoniach, w czerwcu 1979, mogłem usłyszeć jego głos i uczestniczyć w spotkaniu z nim, utwierdziły moje powołanie misyjne. Później, już na Placu św. Piotra, na audiencji generalnej, pobłogosławił mój wyjazd na dalsze studia, na misję w Paragwaju.

Po krótkiej informacyjnej wizycie w klasztorze w Nysie, jeszcze nie odzyskanym po grabieży komunistycznej, napisałem podanie o przyjęcie do nowicjatu. Otrzymałem telegram z Pieniężna: „Przyjeżdżaj jak najszybciej z dokumentami… Czekamy… Ojcowie werbiści”. Niespodzianka, zaskoczenie, poniekąd radość w rodzinie oraz w parafii. Chyba nikt się tego nie spodziewał, a na dodatek było nas dwóch kandydatów. Był to rok 1980, w którym moje zgromadzenie obchodziło 105. urodziny.

bremiorz 40lat paragwaj 02Świętowanie 37. rocznicy święceń kapłańskich o. Benjamina (fot. archiwum autora)

Od tych pamiętnych dni minęło już 45 lat. Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Nowicjat w Chludowie. Po kilku dniach obłóczyny. A po dwóch latach filozofii w nowym domu formacyjnym, w Nysie, następna niespodzianka i spełnienie marzeń każdego młodego werbisty w tamtych czasach - wyjazd za granicę, do Ameryki Południowej! Tam gdzie żyją jeszcze Indianie. Pobudziło to wyobrażenia jak z westernów o Indianach na „dzikim zachodzie”. Tak oto wyjechałem na dalsze studia teologiczne do Paragwaju.

3 maja 1988 roku, w święto Matki Boskiej Królowej Polski, w werbistowskiej parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Asunción, w stolicy kraju, w otoczeniu rodziców, wraz z dwoma współbraćmi z Polski, otrzymaliśmy święcenia kapłańskie. Po święceniach przez dwa lata pracowałem na parafii św. Błażeja. Była to parafia katedralna w mieście na przygraniczu z Brazylią i Argentyną. Aż do obalenia dyktatury nazywano to miasto Ciudad Presidente Stroessner (dziś Ciudad del Este).

Był to czas dzielenia się Słowem Bożym przede wszystkim w dwóch ubogich dzielnicach nad rzeką Parana, gdzie mieszkało mnóstwo dzieci i młodzieży. Ludzie prości, bez stałego zatrudnienia ale niezwykle gościnni, serdeczni i, pomimo wszystko, bardzo weseli. Mój proboszcz, śp. o. Guillermo Hirth, chyba coś wypatrzył we mnie i jako zadanie powierzył mi duszpasterstwo młodzieży, formację grup młodzieżowych i prowadzenie rekolekcji dla młodzieży. Tam, jako młody kapłan, uczestniczyłem w rekolekcjach organizowanych przez młodzież w ruchu zwanym Movimiento de Jornadas Siglo XX de Amores. To ruch, w którym młodzi ewangelizują młodych, oni też ich „szukają”, aby uczestniczyli w czterodniowych rekolekcjach, do których przez wiele miesięcy się przygotowują.

bremiorz 40lat paragwaj 02Pierwsza Komunia Święta (fot. archiwum autora)

Ten system rekolekcyjny mnie zauroczył do tego stopnia, że do dziś uczestniczę w tych rekolekcjach. Można powiedzieć, że to już prawie trzecie pokolenie. Wiele rodzin, które się zawiązały, po tym jak mieli okazję przeżyć te rekolekcje, teraz wysyła na nie swoje dzieci i później wnuki. Jornadas Siglo XX de Amores dla wielu młodych, małżeństw i dorosłych stały się stylem życia.

Pomimo tego, dalej mnie ciągnęło do Indian, z którymi już miałem kontakt podczas praktyk duszpasterskich jako kleryk. Po święceniach każde spotkanie z prowincjałem wykorzystywałem na nagabywanie. Pytałem, kiedy mnie w końcu przeznaczą na misje. W końcu 10 marca 1990 roku zawitałem do misji w Chupa Po’u, wśród Indian Aché. Następne marzenie spełnione. Ta grupa etniczna w latach 70. była na wyginięciu. Dzięki zgromadzeniu, wielu misjonarzom i ludziom dobrej woli, udało się powstrzymać „etno i genocidio”. Wśród nich zostawiłem moje serce, moją młodość, moje zdrowie, ale przede wszystkim 22 lata dzielenia się wszystkim, uczenia się kochania, respektowania i współżycia z naturą. Jestem przekonany, że dużo więcej otrzymałem niż dałem. Jestem wdzięczny za to, że zaakceptowali mnie i nas werbistów, za każdą życzliwość i wyrozumiałość. Niech Bóg, Apa Wachu, stokrotnie im to wynagrodzi!

bremiorz 40lat paragwaj 02O. Beniamin Remiorz SVD (fot. archiwum autora)

CZYTAJ:  Największy anioł świata wśród ludu Ache

Po 22 latach pobytu i życia wśród Indian Aché prowincjałowi „udało się” zainteresować mnie innym projektem duszpasterskim. Jako że wśród Indian wiele czasu poświęciłem na organizowaniu edukacji szkolnej, formacji nauczycieli pochodzących z ich wspólnot, staraniom o uznanie ich szkół w ministerstwie edukacji narodowej i jako że sam też skończyłem studia pomaturalne w kierunku edukacji i pedagogiki, potrzebowała mnie prowincja do kierowania parafialną szkołą podstawową i średnią. I tak oto tutaj, w pięknym i dość spokojnym miasteczku La Paloma del Espiritu Santo, przyszło mi świętować 150. rocznicę naszego zgromadzenia.

W tym świętowaniu były takie trzy momenty, trzy zupełnie inne odsłony. Centralne obchody odbywały się w naszej prowincji w Encarnacion, miasteczku sąsiadującym z Posadas (Argentyna), gdzie z prowincji argentyńskiej trzech współbraci rozpoczęło nową misję na terenach Paragwaju w styczniu 1910 roku. Pracowali wśród Indian Guarani nad rzeką Monday. Należymy zatem do jednych z pierwszych misji, która była jeszcze w planach naszego założyciela Arnolda Janssena.

Nie miałem okazji uczestniczyć we wspomnianych obchodach, wraz ze wszystkimi współbraćmi, siostrami i świeckimi przyjaciółmi werbistów. Było mi trochę smutno, ale miałem okazję przeżyć te urodziny, ten jubileusz, w zupełnie inny sposób. Tak się złożyło, że w tych samych dniach były zaplanowane rekolekcje młodzieżowe dla Jornada Siglo XX de Amores i nie było jak odmówić. Pojechałem, uczestniczyłem i przeżyłem ten czas w trochę inny sposób. Była to znakomita okazja, by promować nasze zgromadzenie i temat misji. Wspomniałem o potrzebie nowych powołań, o tym gdzie i jak służymy, o naszej międzynarodowości w kontekście tylu trudnych i skomplikowanych sytuacji migracyjnych.

bremiorz 40lat paragwaj 02Pielgrzymka Światowych Dni Młodzieży po naszej diecezji Canindeyu (fot. archiwum autora)

Dla mnie była to wspaniała okazja, aby się trochę wyciszyć, pobyć na osobności z Tym, który mnie powołał. Zrobić ewaluację z mych 45 lat wspólnego kroczenia w Rodzinie Arnoldowej. A co najważniejsze, z serca podziękować Bogu za 150 lat zgromadzenia, za przyjęcie mnie w swoje szeregi, za tyle przeżyć, tych pięknych, wspaniałych, których nie sposób zapomnieć, ale także tych czasami trudnych, które są częścią naszego wspólnego życia. Za tyle radości przeżytych w pierwszych latach w Polskiej Prowincji i tych radości w Paragwaju, w seminarium bardzo międzynarodowym, gdzie było nas tam czasami 22 nacji. Za czas wśród Indian Aché, których nigdy nie zapomnę i zawsze będą nosił w mym sercu. Za tą wspaniałą młodzież, która na każdym kroku pomaga mi zapomnieć przeżyte lata i jest wezwaniem do dalszego kroczenia z nimi, choć pomimo naszych lat, naszego wieku, ciągle nas potrzebują i są wdzięczni za służbę wśród nich. Jestem wdzięczny za tą nie do opisania gościnność i serdeczność Paragwajczyków.

W werbistowskiej szkole, gdzie od 13 lat pracuję, obchodziliśmy nasz jubileusz w Tygodniu Misyjnym. Każdego dnia, na porannym apelu, coś nowego, coś z historii, coś z naszej posługi, charyzmatu zgromadzenia, a później kontynuacja w salach. Wszystko to w kreatywny i dynamiczny sposób, zostało przelane na papier lub przekute w krótkie przedstawienia teatralne, modlitwy, a nawet poezję.

Poniżej wiersz jednej uczennicy z 9 klasy. Rafaela napisała poruszającą modlitwę:

150 LAT SŁOWA BOŻEGO

W Steyl zrodziło się ziarno,
Wiary, miłości i misji,
Arnold usłyszał głos Boży,
I oddał swoje serce.
Sto pięćdziesiąt lat historii,
Pewnych kroków i modlitwy,
Niosących światu dobrą nowinę,
Żywe słowo zbawienia.
W odległych i bliskich krajach,
 językach, narodach i kolorach,
Słowo Boże staje się życiem,
Z nadzieją, sprawiedliwością i miłością.
Dzisiaj wdzięczna rodzina,
Patrzy w przyszłość z ufnością,
W Bogu, drodze i odkupieniu.
Niech duch nadal wieje,
Niech ta misja nigdy się nie kończy:
150 lat głoszenia Słowa,
które stało się ciałem w misji!

Rafaela Martins Rodrígues
(tłumaczenie: ADM)

Ostatnim aktem obchodów 150-lecia SVD była uroczysta msza w kościele pod wezwaniem Ducha Świętego w naszej parafii. Uczestniczyli w niej nauczyciele i uczniowie w odświętnych mundurach ze sztandarami i symbolami szkoły.

A ta poezja niech będzie jakimś podsumowaniem i formą wyrażenia wdzięczności dla zgromadzenia w myślach i sercu 15-latki z werbistowskiej szkoły.

Benjamin Remiorz SVD
Tekst za: Komunikaty SVD

bremiorz 40lat paragwaj 02Przedszkolaki ze szkoły oarafialnej w La Paloma del Espíritu Santo (fot. archiwum autora)

Więcej o pracy o. Beniamina Remiorza SVD w La Paloma del Espiritu Santo można przeczytać TUTAJ.