24 lutego, pierwszy dzień wojny, zastał nas w naszym domu w Wierzbowcu koło Winnicy. Były różne propozycje i możliwości, ale ja wybrałam wyjazd do Kijowa, w którym mieszkam trzeci rok. Tam też już od 10 lat pracuję jako dziennikarka.
Prawdę mówiąc wszyscy mi odradzali, ale nie mogłam się oprzeć natchnieniu, by wrócić do ludzi, którzy przez programy Radia Maryja mogli otrzymać wsparcie w tym trudnym czasie. Jechałam sama w samochodzie. To tylko 150 km, ale trwało to 4 godziny.